Jan Rychter "Rekonstrukcje"

Jan Rychter "Rekonstrukcje"

Krótki opis książki:
W Łodzi zaczynają ginąć nastoletnie dziewczyny. Schemat działania porywacza wskazuje na „sezonowego zabójcę”, który grasował w mieście kilka lat wcześniej. Uzasadnione jest jednak przypuszczenie, że obecne porwania mogą być dziełem naśladowcy. Przełożeni decydują się przywrócić do służby wydalonego z policji Fiszera, kłopotliwego dochodzeniowca będącego kimś w rodzaju zaćpanego medium, który przed laty, stosując niekonwencjonalne metody, wytropił „sezonowego zabójcę".


Bardzo zaintrygował mnie ten opis dlatego z zainteresowaniem sięgnęłam po tę pozycję. I powiem wam, że jestem zupełnie zaskoczona tą książką. Po raz pierwszy spotkałam się z takim sposobem przedstawienia całej akcji. Po opisie może wydawać się, że to będzie klasyczny kryminał, jednak nie do końca tak jest. Mogę powiedzieć, że jest to specyficzna książka i po raz pierwszy spotkałam się z takim prowadzeniem narracji. Cała historia przedstawiona jest bardziej w formie scenariusza filmowego, śledzimy to jakbyśmy znajdowali się na planie filmowym i obserwowali każdy ruch kamery. W książce jest mnóstwo opisów, tak aby czytelnik był w stanie wyobrazić sobie całą scenografię w danej scenie. Na początku myślałam, że dostanę wszystko na tacy i moja wyobraźnia nie ma takiego pola do popisu jak przy innych książkach. Ale z drugiej strony te opisy zmuszają naszą wyobraźnię do jeszcze większej pracy i skupieniu się na wielu szczegółach, które pewnie normalnie bym pominęła. Co do samej historii, autor książki zabiera nas do Łodzi, która została przedstawiona bardzo mrocznie, to nadaje klimatu całej sprawie. W tym mieście zaczynają ginąć młode dziewczyny, a sprawa bardzo przypomina wydarzenia, które działy się kilka lat wcześniej. Nie wiadomo czy to ten sam porywacz czy może doczekał się swojego naśladowcy. Policja zwraca się o pomoc do byłego śledczego, Fiszera. Jest to bardzo nietypowy detektyw, który ma poważny problem z uzależnieniem od narkotyków. Ale ma swoje sposoby, które na dodatek są skuteczne bo to on wytropił zabójcę kilka lat wcześniej. Dlatego wszyscy liczą, że uda mu się to i teraz. Fiszer rozpoczyna śledztwo według własnych zasad. Przez jego uzależnienie ciężko czasami stwierdzić co dzieje się naprawdę, a co jest tylko wizją odurzonego człowieka. Zakończenie tej sprawy, musicie poznać już sami. Myślę, że "Rekonstrukcje" zdecydowanie wybiegają poza schemat klasycznego kryminału. Nie jest to prosta historia, którą czyta się z lekkością. Powieść pochłania całą uwagę czytelnika, zabierając nas w bardzo intrygujący świat. Książka pisana jest bardzo lirycznym językiem. Myślę, że dla wielu z was, czytanie historii, która jest przedstawiona w filmowy sposób to będzie nowość. Dlatego spróbujcie sami i przenieście się do klimatycznej Łodzi.


Remigiusz Mróz "Kasacja"

Remigiusz Mróz "Kasacja"

Krótki opis książki:

Manipulacje, intrygi i bezwzględny, ale też fascynujący prawniczy świat…

Syn biznesmena zostaje oskarżony o zabicie dwóch osób. Sprawa wydaje się oczywista. Potencjalny winowajca spędza bowiem 10 dni zamknięty w swoim mieszkaniu w towarzystwie ciał zamordowanych osób.
Sprawę prowadzi Joanna Chyłka, pracująca dla bezwzględnej, warszawskiej korporacji. Nieprzebierająca w środkach prawniczka, która zrobi wszystko, by odnieść zwycięstwo w batalii sądowej. Pomaga jej młody, zafascynowany przełożoną, aplikant Kordian Oryński. Czy jednak wspólnie zdołają doprowadzić sprawę do szczęśliwego finału?
Tymczasem ich klient zdaje się prowadzić własną grę, której reguły zna tylko on sam. Nie przyznaje się do winy, ale też nie zaprzecza, że jest mordercą.
Dwoje prawników zostaje wciągniętych w wir manipulacji, który sięga dalej, niż mogliby przypuszczać.





Po tylu pozytywnych recenzjach postanowiłam sama się przekonać o co chodzi z tą Chyłką i Zordonem, że wszyscy ich tak uwielbiają. Dlatego sięgnęłam po "Kasację" i zrozumiałam zachwyt nad tym duetem. Kordian Oryński rozpoczyna aplikację w kancelarii Żelazny & McVay. Jego patronką zostaje Joanna Chyłka, która  nadaje mu przezwisko Zordon. Początkowo prawniczka onieśmiela młodego aplikanta, ale bardzo szybko odnajdują wspólny język i stają się partnerami. Ich pierwsza wspólna sprawa wydaje się z góry przegrana, Piotr Langer zostaje oskarżony o zabójstwo dwóch osób, z ciałami ofiar spędził dziesięć dni, zamknięty w swoim mieszkaniu. Poza tym oskarżony nie chce powiedzieć co się wydarzyło i czy jest odpowiedzialny za to morderstwo. Chyłka i Zordon muszą dowiedzieć się co tak naprawdę się wydarzyło i dlaczego ich klient nie chce nic powiedzieć. Ale w tę sprawę zamieszanych jest o wiele więcej osób, które starają się utrudnić rozwiązanie zagadki. Ich śledztwo rozpoczyna serię niebezpiecznych wydarzeń. Oryński nie spodziewał się, że początek jego kariery może okazać się tak brutalny. Książka trzyma w napięciu, akcja toczy się tak szybko, że nie mogłam się od niej oderwać. Ciężko cokolwiek przewidzieć w tej historii, ponieważ często zmienia kierunek, przez co jest jeszcze bardziej intrygująca. Charakteru nadają jej oczywiście główni bohaterowie, a szczególnie Joanna Chyłka. Nieustraszona prawniczka, która nie przebiera w słowach i czynach, lepiej z nią nie zadzierać. Jej dialogi z Zordonem są pełne uszczypliwości i humoru. Książka napisana przyjemnym językiem, czyta się ją bardzo szybko. Serdecznie wam polecam "Kasację" i mam nadzieję, że cała seria mnie nie zawiedzie. Ja zaraz zabieram się za drugą część tej serii :)


Colleen Hoover "Ugly love"

Colleen Hoover "Ugly love"

Krótki opis książki:

Kiedy Tate, początkująca pielęgniarka, wprowadza się do mieszkania swojego brata, nie spodziewa się tak gwałtownych zmian w życiu. Wszystko przez przystojnego pilota Milesa Archera.


Miles ustala tylko jedną regułę ich związku: nie pytaj o przeszłość i nie oczekuj przyszłości. Gdy ta sytuacja staje się nie do wytrzymania i prowokuje do pytań, ożywają jego dramatyczne wspomnienia. Serca zaczynają szybciej bić, obietnice zostają złamane, reguły przestają obowiązywać.



Kolejna cudowna książka Colleen Hoover, którą przeczytałam. Powieści tej autorki po prostu się pochłania, czyta się lekko, przyjemnie. A co najważniejsze wzbudza duże emocje i napięcie w trakcie czytania, co nie pozwala się od niej oderwać. Główna bohaterka, Tate wprowadza się do swojego brata Corbina i już na samym początku poznaje Milesa, który niesamowicie się jej podoba. Jednak on nie wydaje się zainteresowany dziewczyną, jest zamknięty w sobie, milczący. Ale to tylko pozory bo tak naprawdę jest zafascynowany Tate. Ze względu na wydarzenia z przeszłości Miles nie chce się z nikim wiązać i w nic angażować. Dlatego z Tate zawierają układ, ich znajomość będzie opierać się tylko na seksie, żadnych nadziei na przyszłość i żadnych rozmów o przeszłości. Jednak czy można tkwić w takim układzie nie raniąc siebie samego? Tate bardzo mocno wierzy, że Miles zmieni zdanie, że ich znajomość może przerodzić się w coś stałego. Łamie obietnice żeby nie robić sobie nadziei na przyszłość i coraz bardziej zakochuje się w Milesie. A co wydarzyło się w przeszłości, że chłopak tak bardzo zamknął się na wszelkie uczucia? Tate wie tylko, że kiedyś była Rachel, ale co się z nią stało i co zrobiła Milesowi to temat którego nie wolno jej poruszać. Autorka książki przeplata nam te wydarzenia. Raz czytamy historię Milesa i Tate, a za chwilkę przenosimy się do czasów, kiedy Miles poznał Rachel. W ten sposób książka jest jeszcze bardziej intrygująca, z jednej strony chcemy wiedzieć co się wydarzy teraz i co takiego działo się kiedyś. Powieść przepełniona jest emocjami i rożnymi obliczami miłości. Czy Tate pozna prawdę na temat Rachel? I czy Miles odważy się znowu przed kimś otworzyć? Przeczytajcie sami bo książka zdecydowanie warta polecenia!





Jojo Moyes "Kiedy odszedłeś"

Jojo Moyes "Kiedy odszedłeś"



Krótki opis książki:

Nie myśl o mnie za często...
Po prostu żyj dobrze.
Po prostu żyj.
Will

Tyle że Lou nie ma pojęcia, jak to zrobić. I trudno jej się dziwić.
A jednak Kiedy odszedłeś to nie tylko historia o podnoszeniu się po utraconej miłości, lecz także inspirująca opowieść o nowych początkach. Pamiętając o obietnicy złożonej ukochanemu, Lou stara się znajdować nowe powody, dla których warto czekać na każdy kolejny dzień.


Na wstępie powiem wam, że bardzo lubię Jojo Moyes i przeczytałam już kilka jej książek. Każda bardzo mi się podobała, uwielbiam jej styl. Jednak największe emocje wywołała we mnie "Zanim się pojawiłeś". Dlatego koniecznie musiałam przeczytać dalsze losy cudownej Lou i sięgnęłam po drugą część czyli "Kiedy odszedłeś". Pewnie moje odczucia są jak większości z was, nie była w stanie przebić swojej poprzedniczki. Pierwsza część była bardzo poruszająca i wzruszająca, druga na pewno nie jest już taka emocjonalna. Ale mimo to, warto ją przeczytać bo historia jest zupełnie inna, a czyta się ją bardzo przyjemnie. W prawdzie początek książki nie jest mocno porywający, ale to cisza przed burzą. W końcu jeśli znacie już Lou, to sami wiecie, że w jej życiu nie może być nudno. Mimo upływu kilku lat Lou cały czas próbuje pozbierać się po historii z Willem, tkwi w beznadziejnej pracy, unika głębszych relacji z innymi ludźmi. Tak naprawdę zamknęła się w swoim świecie, obwiniając się za to co się stało. Ale w jej życiu pojawia się Lily, dziewczyna, która przewróci jej życie do góry nogami. Przychodzi do Lou w nieodpowiednim momencie, co rozpoczyna serię niefortunnych zdarzeń. A na dodatek nie jest to przypadkowa dziewczyna, coś je ze sobą łączy. Dzięki jej obecności, Lou zaczyna znów czuć się potrzebna i odnajduje cel w swoim życiu. Bo jak zawsze bardziej liczy się dla niej dobro bliskich niż jej samej. Chce za wszelką cenę pomóc tej dziewczynie, czuje się z nią związana. Ale zapanowanie nad zbuntowaną nastolatką nie jest takie proste, co wywoła wiele problemów. Stopniowo Lou zaczyna otwierać się przed ludźmi i znowu czuje, że na kimś jej zależy. I w końcu będzie czas aby Lou zrobiła coś tylko dla siebie. Jest to historia o odnajdywaniu się po tragedii, radzeniu sobie ze stratą i rozpoczynaniu wszystkiego od nowa. Ale jest to bardzo pozytywna historia i jak zwykle Jojo Moyes nie zawodzi swoich czytelników jeżeli chodzi o humor w książce, który ja bardzo lubię. Tak to już jest z seriami, że książki się w nich porównuje, pierwsza urzekła mnie bardziej, ale bardzo się cieszę, że sięgnęłam po drugą bo Moyes stworzyła nową historię! Serdecznie Wam polecam "Kiedy odszedłeś", lekka i przyjemna powieść!


Liane Moriarty "Wielkie kłamstewka"

Liane Moriarty "Wielkie kłamstewka"


Krótki opis książki:
Zbrodnia? Nieszczęśliwy wypadek? A może zwyczajny wybryk? Wiadomo tylko, że ktoś nie żyje.
Trzy kobiety – nieśmiała, skryta i przebojowa – spotykają się któregoś dnia, kiedy ich dzieci idą do przedszkola. Nie wiedzą, że pozornie drobna zmiana przewróci ich życie do góry nogami, a sielska rzeczywistość na przedmieściach Sydney to jedynie pozory. „Wielkie kłamstewka” to opowieść o byłych mężach i drugich żonach, matkach i córkach oraz burzach w szklance wody, a także niebezpiecznych kłamstwach, w których trwamy, by doczekać jutra. Żyjemy, żeby kłamać, czy kłamiemy, żeby żyć? Oto jest pytanie.



Wszyscy ostatnio oglądali "Wielkie kłamstewka", a ja jak przystało na książkoholika, najpierw wersja papierowa a po przeczytaniu mogę zabrać się za serial. I po tej lekturze na pewno chętnie go obejrzę. Książka jest bardzo dobrze skonstruowana, stopniowo buduje napięcie i dopiero pod koniec zaczęłam sobie wszystko układać. Tak więc jak myślicie, że rozwiążecie zagadkę już na początku książki, to nie sądzę, przynajmniej mi się nie udało. "Wielkie kłamstewka" to historia kilku rodzin, wszystkich łączy to, że posyłają dzieci do jednej klasy. Poza tym jest to mała społeczność, więc jest jeszcze wiele innych relacji między nimi, niekoniecznie pozytywnych. Łączy je jeszcze to, że każda z rodzin ma swoje sekrety, a wszyscy udają, że mają cudowne życie, pieniądze, zdolne dzieci. To tylko pozory za którymi kryje się wiele ludzkich dramatów. A przewodnim tematem tej książki jest przemoc w rodzinie, która wpływa destrukcyjnie na małżeństwo i dzieci. Powieść rozpoczyna się podczas imprezy integracyjnej dla rodziców, na której ktoś zginął. Tak więc na wstępie poznajemy już zakończenie, ale nie wiemy co zaszło i kim są osoby które tam były. Dopiero dalsza część książki wprowadza nas w życie rodzin, a szczególnie w codzienność trzech bohaterek - Jane, Madeline i Celeste. Kobiety bardzo się od siebie różnią, mimo to zawiązuje się między nimi przyjaźń. Każda z nich ma swoje sekrety, stopniowo otwierają się przed sobą. Książka jest wielowątkowa, pojawia się mnóstwo bohaterów, jednak nie wprowadza to wielkiego zamieszania. Wszystko jest ze sobą spójne i bardzo przyjemnie się to czyta. Rodziały przeplatane są krótkimi zeznaniami bohaterów na temat zbrodni, które z jednej strony mają nam rozjaśnić sprawę, a z drugiej wprowadzają jeszcze większy zamęt w głowie czytelnika. Liane Moriarty stworzyła bardzo charakterystycznych bohaterów, a ich dialogi momentami były naprawdę zabawne. Szkolne konflikty między matkami, czyli spotkanie plotkar, intrygantek i wywyższających się kobiet, to mieszanka wybuchowa. Historia naprawdę wciąga, chcemy odkryć wszystkie sekrety bohaterów, a zwłaszcza ten najważniejszy - kto zginał i dlaczego. Serdecznie Wam polecam "Wielkie kłamstewka"!



Kim Holden "Gus"

Kim Holden "Gus"

Krótki opis książki:


Oto historia Gusa.

Opowiada o zagubieniu.
O odnalezieniu.
I o stopniowym procesie uzdrawiania.



Szczerze mówiąc, nie wiem już jak żyć.
Promyczek nie była tylko moją najlepszą przyjaciółką,
była moją drugą połówką. 
Drugą połową mojego umysłu,
mojego sumienia, mojego poczucia humoru,
mojej kreatywności… 
Była drugą połową mojego serca.
W jaki sposób człowiek może wrócić
do swoich zajęć, jeśli na zawsze stracił połowę siebie?




Natychmiast po skończeniu "Promyczka", musiałam sięgnąć po "Gusa". Nie byłam w stanie sobie wyobrazić, że nie poznam dalszych losów tych cudownych ludzi. Poza tym styl pisania Kim Holden jest zdecydowanie uzależniający. Wielu czytelników zachęcało mnie też tym, że "Gus" poskłada złamane po "Promyczku" serce. I nie sposób się z tym nie zgodzić. Po przeczytaniu tej książki czuję spokój i to mi było właśnie potrzebne. Odejście Promyczka było ciosem dla wszystkich jej bliskich. Jenak najbardziej przeżył to Gus i właśnie w tej książce możemy zobaczyć, jak z jego perspektywy, wyglądał powrót do normalnego życia. Początkowo nie jest on w stanie nawet funkcjonować, nie może pogodzić się z tym co się stało. Możemy sobie tylko wyobrazić jak ciężko jest stracić osobę która towarzyszyła nam całe życie i którą kochało się całym sercem. Takiej pustki nie da się wypełnić, a Gus musi nauczyć się z tym żyć. Tylko, że on nie chce żyć bez Promyczka, chciałby przestać cokolwiek czuć. Na początku stara się on po prostu przetrwać każdy dzień, buduje wokół siebie ogromny mur. Za tym murem ukrywa cały swój ból i cierpienie. Ktoś kto nie zna jego sytuacji, może stwierdzić, że jest strasznym egoistą, którego nic nie obchodzi. Zmienia się nie do poznania, ale to właśnie jego sposób aby żyć bez Promyczka. Z czasem w jego życiu pojawiają się osoby, które powoli zaczynają budzić w nim chęć do życia. Stworzony przez niego mur zaczyna się kruszyć. Gus poczuje się znów potrzebny i przekona się, że dawanie siebie innym przynosi ogromną satysfakcje. O wiele większą niż tylko branie bo szczęście bliskich jest najważniejsze. Cały czas towarzyszą mu słowa Promyczka: "stwórz legendę". Z czasem uczy się, że musi to zrobić, dla niej, stworzyć swoją własną legendę. Przez całą książkę możemy odczuć obecność Promyczka, żyje ona we wspomnieniach bohaterów. Dlatego w tej książce jest wiele pozytywnej energii i ciepła. Tak samo mocno jak pokochałam Promyczka, tak kocham teraz Gusa!
To opowieść o poszukiwaniu siebie po ogromnej stracie oraz o tym, że w życiu czeka nas wiele radości, ale również smutku. A wtedy tylko i wyłącznie od nas zależy jak długo będziemy żyli tragedią zamiast odszukać szczęście i cieszyć się życiem, które jest tak krótkie.

Masz tylko jedną szansę w tym cyrku zwanym życiem. Nie siedź na widowni, przyglądając się przedstawieniu. Wskakuj na arenę i bądź wielki. Właśnie tam znajdziesz ogień.

No i teraz pozostaje mi czekać z niecierpliwością na "Franco"! Zachęcam was do twórczości Kim Holden, coś pięknego :)

Kim Holden "Promyczek"

Kim Holden "Promyczek"

Krótki opis książki:
Życie Kate Sedgwick nigdy nie było bezbarwne. Dziewczyna pomimo problemów i tragedii zachowała pogodę ducha – nie bez powodu jej przyjaciel Gus nazywa ją Promyczek. Kate jest pełna życia, bystra, zabawna, ma również wybitny talent muzyczny. Nigdy jednak nie wierzyła w miłość. Właśnie dlatego – gdy wyjeżdża z San Diego by studiować w Grant, małym miasteczku w Minnesocie – kompletnie nie spodziewa się, że przyjdzie jej pokochać Kellera Banksa.


Wiele osób pisało, że po przeczytaniu "Promyczka" mieli złamane serca. Zdecydowanie dołączam do tego grona. Jest to historia obok której nie da się przejść obojętnie. Już od pierwszych stron byłam zauroczona stylem pisania Kim Holden. Jest właśnie taki, jaki najbardziej lubię. Lekki, przyjemny, przepełniony poczuciem humoru. Aż ciężko było mi się od niej oderwać, ciągle chciałam więcej. A to wszystko dzięki głównej bohaterce, Kate Sedgwick. Kim Holden stworzyła postać, którą nie bez powodu nazwano Promyczkiem. Po prostu nie chciałam się z nią rozstać. Kate to dziewczyna pełna optymizmu, która swoim sposobem bycia, potrafi rozluźnić nawet najgorszą atmosferę. W każdej sytuacji potrafi znaleźć coś pozytywnego. Poza tym jest strasznie silna, nie boi się niczego. Wszystko co spotyka ją w życiu, przyjmuje z pokorą, nigdy nie narzeka. Myślę, że każdy z nas chciałby mieć taką osobę w swoim życiu, która potrafiłaby wprowadzić promyki słońca nawet w najciemniejszy dzień. Promyczek nie wtrąca się w nie swoje sprawy, a jak ktoś odrzuca jej dobre chęci to i tak czuwa i jest gotowa do pomocy, zawsze. To właśnie sprawia, że Kate jest wyjątkowa. Bije od niej wewnętrzne i zewnętrzne piękno. Jej przyjaciele również są wyjątkowi, a dzięki Promyczkowi znajdują w sobie to co najlepsze i nie boją się tego pokazać. Książka zaczyna się niepozornie, Kate rozpoczyna wymarzone studia, znajduje pracę dorywczą, zamieszkuje w akademiku, poznaje nowych ludzi, którzy szybko stają się jej bliscy. Codziennie kontaktuje się ze swoim najbliższym przyjacielem z rodzinnych stron, Gusem. Łączy ich bardzo silna więź, ponieważ znają się od dziecka. i zawsze troszczyli się o siebie. Poza tym Kate jest uzależniona od kawy i to właśnie w kawiarni poznaje Kellera, chłopaka, który złamie jej mocne postanowienie. Chociaż oboje mają swoje tajemnice i nie chcą aby one wyszły na jaw, uczucie staje się silniejsze. Ta książka wzbudza ogromne emocje i ma bardzo ważny przekaz. Najważniejsze jest to co dzieje się tu i teraz, nie ma sensu wybiegać daleko w przyszłość. Cieszmy się chwilą, doceniajmy to co nas otacza i zawsze bądźmy gotowi pomóc innym zamiast osądzać. Mimo, że "Promyczek" zmiażdżyła mnie emocjonalnie, jestem szczęśliwa, że mogłam poznać Kate Sedgwick, jest to bohaterka której na pewno nie zapomnę. Mam nadzieję, że i wy chcecie ją poznać, naprawdę warto! A ja muszę jak najszybciej zabrać się za drugą część tej historii. Mam nadzieję, że "Gus" pomoże mi się pozbierać.


Nie mówię, że nie powinieneś realizować celów i spełniać marzeń. Po prostu nie rezygnuj z tego, co dzieje się teraz, dla nieznanej przyszłości. Może ominąć cię wiele szczęścia, kiedy będziesz czekał na lata, które mogą nigdy nie nadejść. Nie trać czasu, bo przegapisz chwilę obecną, a przyszłość wcale nie jest taka pewna.

Amy A. Bartol "Intuicja"

Amy A. Bartol "Intuicja"

Krótki opis książki:
Evie Claremont podnosi się po dramatycznych wydarzeniach opisanych w "Nieuniknionych" i stracie kochanego wuja. który ją wychowywał. Pomagają jej przyjaciele ze studiów - Kosiarze, czyli anioły śmierci Brownie i Buns, oraz dwaj wyśmienici wojownicy: Reed i Zephyr. Evie i Reeda łączy gorące uczucie, lecz muszą powściągnąć namiętność, ponieważ Evie dopiero nabiera anielskich mocy i zbliżenie z Reedem mogłoby ją zabić. Dziewczyna wciąż zastanawia się, kim naprawdę jest i dlaczego anioły Upadłe tak bardzo jej nienawidzą. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy okazuje się, że nie tylko ona się jej śmiertelnymi wrogami...


Jeżeli zastanawiacie się czy warto sięgnąć po część drugą serii "Przeczucia", to sugeruję wam, że warto! "Intuicję" dosłownie pochłonęłam w dwa dni, czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Trzyma w napięciu i nie sposób się od niej oderwać. Pierwsza część serii to wprowadzenie czytelnika w świat Aniołów, natomiast druga pełna jest już emocji i opisów walk. Oczywiście nadal czekają na nas nowości, w postaci stworzeń o których nam się nawet nie śniło. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że druga część jest o wiele lepsza od swojej poprzedniczki. Aż nie mogę się doczekać co czeka nas dalej, ale tego nie da się przewidzieć. Dobrym posunięciem było też przesunięcie roli narratora na Russella, w pewnym momencie powieści. Mogliśmy dowiedzieć się jak to wszystko wygląda z jego perspektywy. W tej części, Evie postanawia chronić swoich najbliższych i razem ze swoją bratnią duszą Russellem podejmują decyzje o ucieczce. Zaczynają życie w zupełnie innym miejscu, trzymając się z dala od ludzi. Jest im niesamowicie ciężko, ale żyją w przekonaniu, że dzięki temu zapewnili bezpieczeństwo swoim bliskim. Jednak to tylko złudzenie, Evie nadal jest na celowniku swojego największego wroga, który chce zdobyć jej duszę za wszelką cenę. Wykorzystuje do tego istoty, które również chcą mieć Evie w swoich szeregach. I tu rozpoczyna się prawdziwa karuzela, ciężko przewidzieć co może się wydarzyć i czego możemy się spodziewać po tych nieziemskich stworzeniach. Nie chce pisać więcej na temat fabuły żeby nie zdradzić zbyt wielu szczegółów. "Intuicja" naprawdę zapiera dech w piersiach i ciężko przejść koło niej obojętnie. Jeżeli podobała wam się pierwsza część to tą będziecie oczarowani. Dzięki tej książce możemy oderwać się od rzeczywistości, przenieść się w świat pełen niebezpieczeństw i niesamowitych zwrotów akcji. Sięgnijcie koniecznie po "Intuicję" i poznajcie historię przepełnioną magią oraz poruszającymi emocjami. Już nie mogę się doczekać kontynuacji tej serii!

Za egzemplarz dziękuję:


Amy A. Bartol "Nieuniknione"

Amy A. Bartol "Nieuniknione"

Krótki opis książki:
Evie Claremont zostawia za sobą dawne koszmary i pełna nadziei zaczyna I rok studiów. Jednak kiedy spotyka Reeda Wellingtona, chłopaka o niezwykle magnetycznej osobowości, jej życie zmienia się nie do poznania. Evie zaczyna zauważać u siebie dziwne objawy: jej rany goją się bardzo szybko. Dowiaduje się, że Reed jest Aniołem Mocy, a ona jest połączeniem człowieka (po matce) i anioła (po nieznanym ojcu) – a więc jedynym chyba na Ziemi aniołem obdarzonym ludzką duszą. Między nią a Reedem rodzi się ogromna – choć na razie całkowicie platoniczna – namiętność i wzajemna fascynacja. Okazuje się, że ich nadnaturalne przeznaczenie to coś absolutnie... nieuniknionego.


Na początek muszę się przyznać, że nie jestem jakąś wielką fanką fantastyki. Może dlatego nie wiedziałam czego spodziewać się po tej książce ale zdecydowałam się przełamać swoje bariery i dać jej szansę. No i powiem wam, że wciągnęła mnie ta historia, już dawno nie czytałam nic w tym klimacie. Evie to pozornie zwykła nastolatka, która wyjeżdża na studia, zamieszkuje w akademiku, poznaje wielu nowych ludzi. Wokół niej zaczynają się dziać niezrozumiałe dla niej rzeczy. A najbardziej nie może zapanować nad uczuciem, które pojawia się, kiedy w pobliżu znajduje się Reed. Chłopak początkowo daje jej do zrozumienia, że nie powinno jej tu być. Ale to tylko pozory bo Evie nie zdaje sobie sprawy jakie zagrożenie może na siebie sprowadzić, a Reed jest tego świadomy i chce ją jak najlepiej chronić. Z czasem dziewczyna zaczyna rozumieć, że nie jest zwykłym człowiekiem. Reed wprowadza ją w anielski świat. Poznajemy całą hierarchię Aniołów, jak wygląda ich życie. Może się wydawać, że Anioły to takie dobre istoty, ale nie w tej książce. Tutaj poznajemy również Upadłe Anioły, które nie cofną się przed niczym. I właśnie wtedy książka zaczyna się rozkręcać. Jednym z wątków jest oczywiście uczucie pomiędzy Evie, a Reedem, które będzie musiało stawić czoła wielu przeciwnościom. Poza tym rozpoczyna się walka o przetrwanie, okaże się kto naprawdę jest przyjacielem, a kto go tylko udawał. Sama fabuła może nie jest zbyt oryginalna, ale styl autorki jest bardzo przyjemny i książkę czyta się naprawdę lekko. "Nieuniknione" to pierwsza część serii Przeczucia, więc jest to po prostu wprowadzenie czytelnika w tematykę całej serii, a prawdziwa akcja czeka na nas w kolejnej części. Taką przynajmniej mam nadzieję i już zaczęłam czytać drugą część - "Intuicja", o której też na pewno napiszę kilka słów.




Za egzemplarz dziękuję:


Tarryn Fisher "Mimo moich win"

Tarryn Fisher "Mimo moich win"

Krótki opis książki:
Nie, nie jestem bez winy, ale zanim mnie osądzisz, pozwól, że coś Ci powiem. Pomyśl o mężczyźnie, którego kochasz najbardziej. Pomyśl o każdej wspólnej chwili wypełnionej rozmowami i milczeniem, o lepszych i gorszych dniach, o budzeniu się u jego boku. A teraz wyobraź sobie, że go tracisz. Ktoś wyszarpał, wydarł ukochanego z Twojego życia i zostawił pustkę. Cholernie niesprawiedliwe.
Prawda? Mogłabym odpuścić, zapomnieć, wyjechać… Jednak czy zrobiłabyś to samo, gdyby w grę wchodziło odzyskanie każdego wspólnego dnia z ukochanym? Do tej pory cierpiałam. Teraz postanowiłam zawalczyć, nawet jeśli to oznacza, że inni też będą cierpieć. Bo miłość zawsze boli i nadszedł czas, by przygotować się na rany i blizny. A Ty, mimo moich win, nie potępisz mnie. Widzę, że już się wahasz, patrzysz w stronę ukochanego i myślisz, ile byłabyś w stanie poświęcić, by go odzyskać. 




Na początek powiem, że książkę po protu pochłonęłam w jeden dzień. Czyta się ją niesamowicie szybko, przyjemnie, jest to intrygująca lektura. Ale główni bohaterowie to notoryczni manipulanci i intryganci. No więc po kolei, narratorem historii jest Olivia Kaspen, młoda dziewczyna ze smutną przeszłością. Jej relacja ze zmarłym ojcem była totalnie zaburzona, a matka zmarła na raka. Olivia szybko musiała zacząć radzić sobie sama, może dlatego jest taka zawzięta. Poza tym ma problem aby się przed kimś otworzyć, woli zranić kogoś, zanim ktoś zrobi to jej. Po kilku latach od burzliwego rozstania z facetem spotyka swoją dawną miłość i nie może przejść koło tego obojętnie. Z jednej strony nie chce wracać do tego co było, ale to co nadal czuje, okazuje się silniejsze. Zaczyna niewinną rozmowę z Calebem i wtedy okazuje się, że on stracił pamięć, na skutek wypadku samochodowego ma amnezję. Wtedy nasza główna bohaterka wpada na pomysł żeby zacząć wszystko od nowa, nie mówiąc nic o przeszłości, znowu zbliżyć się do miłości życia. Jednak na drodze do szczęścia staje obecna dziewczyna Caleba, Leah. Książka jest bardzo rozciągnięta w czasie, raz akcja dzieje się w teraźniejszości, kiedy Olivia próbuje odzyskać Caleba, a raz cofamy się w czasie i poznajemy początek ich znajomości. Cała lektura przepełniona jest intrygami i manipulacjami, które tworzą wszyscy główni bohaterowie. W tej książce nic nie jest do końca oczywiste bo nie wiemy jak w danym momencie się zachowają. Już początek związku Olivii i Caleba został oparty na kłamstwie, więc to nie mogło się dobrze skończyć. Jedno małe kłamstwo, ciągnie za sobą kolejne, które stają się coraz poważniejsze. Jeśli lubicie historie pełne cierpienia i kłamstwa to spodoba wam się ta książka bo to nie jest klasyczna książka o miłości. Pewnie z ciekawości, za jakiś czas, sięgnę po kolejne tomy.

Paullina Simons "Jeździec miedziany" - trylogia

Paullina Simons "Jeździec miedziany" - trylogia


Właśnie kończę czytać "Ogród letni" - trzecią część serii Paulliny Simons, więc postanowiłam w skrócie napisać co sądzę o całej trylogii. 

"Jeździec miedziany" - pierwsza część, którą jakimś cudem udało mi się zdobyć w bibliotece bo książka cieszy się naprawdę dużą popularnością. Po przeczytaniu, zrozumiałam dlaczego. Jest to piękna opowieść o miłości, która zrodziła się mimo wszelkim przeciwnościom. Tatiana, młoda dziewczyna, wiedzie beztroskie życie, uwielbia czytać, można powiedzieć, że buja w obłokach. Pewnego dnia poznaje młodego, przystojnego żołnierza, Aleksandra. Tych dwoje od samego początku łączy silna więź, jednak okazuje się, że Aleksander to wielka miłość Daszy, siostry Tatiany. To pierwsza przeszkoda na drodze do ich szczęścia i patrząc na dalsze wydarzenia, chyba najmniejsza. Potem wybucha wojna, Tatiana musi bardzo szybko dorosnąć. Staje na wysokości zadania, dba o swoją rodzinę. Z resztą dla niej zawsze liczą się wszyscy dookoła, a dopiero na końcu jest ona sama. Jednak nawet wojna nie przysparza jej takiego cierpienia, jak to, że nie może być z Aleksandrem, który również ją kocha. Ukrywają swoje uczucie aby nie ranić innych. "Jeździec miedziany" to nie tylko romans, ale też opowieść o tym co się działo w czasie wojny. Chociaż z tego co dowiedziałam się z kilku źródeł, wiele sytuacji to po prostu fikcja literacka. Dlatego radzę nie brać tak na poważnie obrazu ZSRR z tamtych czasów. Co nie ujmuje tego, że na pewno bardzo dobrze zostało przedstawione cierpienie ludzkie oraz walka o przetrwanie. Jednak to nie jest żaden zarzut bo nie jest to książka historyczna tylko romans, który został naprawdę pięknie przedstawiony. Niestety autorka w jednym momencie sama pogubiła się w swojej fabule i kilka rzeczy się nie zgadzało. Osobiście nie podobała mi się ilość scen erotycznych, w pewnym momencie nie działo się nic poza tym. Chociaż czasami miałam ochotę udusić, raz Tatianę, a raz Aleksandra za ich postępowanie to z wielkim zainteresowaniem przeczytałam książkę do końca. I oczywiście postanowiłam sięgnąć po kolejną część.

"Tatiana i Aleksander" - druga część, która mnie absolutnie zauroczyła. Tatiana dotarła do Ameryki, pokonała wszelkie przeciwności i wydaje się, że teraz wszystko się już ułoży. Mimo, że spodziewa się dziecka to cały czas czuje się niekompletna. Za oceanem zostawiła Aleksandra, który upozorował własną śmierć aby ją ocalić. Gdyby wiedziała, że żyje nigdy nie zdecydowałaby się opuścić Związku Radzieckiego. Ale Tatiana nie potrafi ułożyć sobie życia w Ameryce. Dokłada wszelkich starań aby wszystko wyglądało normalnie, pracuje, poznaje wielu nowych ludzi, wychowuje dziecko. Jednak cały czas poszukuje znaku, że jej mąż żyje, a jej obecne życie to tylko pozory. W końcu ten znak dostaje, wie już na pewno, że Aleksander żyje. Dlatego postanawia wrócić aby go odnaleźć. Nie liczy się dla niej wtedy to, że jej syn jest już na świecie. Powierza go pod opiekę swojej przyjaciółce i wyrusza na poszukiwanie miłości swojego życia. Ta część bardzo trzymała mnie w napięciu, narracja prowadzona jest raz ze strony Tatiany, a raz ze strony Aleksandra co zdecydowanie urozmaica fabułę. Na ich drodze pojawia się wiele przeciwności, co sprawia, że od książki po prostu nie można się oderwać. Zdecydowanie to najlepsza część tej trylogii, więc jeżeli ktoś się zastanawia czy po nią sięgnąć to serdecznie polecam.

"Ogród letni" - trzecia część, która przedstawia nam losy Tatiany i Aleksandra po powrocie do Ameryki. Ich podróże, rodzinne życie. Według mnie to zdecydowanie najsłabsza część. Po drugiej części, która tak bardzo mi się podobała tylko się zawiodłam. Wymuszone kłótnie, mnóstwo scen erotycznych, problemy zawodowe. Po prostu codzienne życie małżeństwa, które ma za sobą ciężką przeszłość. Wydarzenia z czasów wojny nie dają o sobie zapomnieć, przez co ciężko im czasami dojść do porozumienia. Przeczytanie tej części zajęło mi trochę czasu bo po prostu nie było w niej nic trzymającego w napięciu. Ale ja zawsze muszę doczytać do końca książkę i troszkę się do tego zmuszałam. Myślę, że aby zaspokoić czytelników, można było napisać to krócej ale konkretniej. Każdy kto czytał poprzednie części chciał poznać zakończenie tej historii, a tu na siłę stworzona historia. "Ogród letni" to była strata czasu. Jednak poprzedzające dwie części serdecznie wam polecam!
Copyright © 2016 Czytula - I'm a book lover , Blogger