Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty

Lucy Courtenay "Wieczór filmowy"

Lucy Courtenay "Wieczór filmowy"


Film, popcorn i odpowiednie towarzystwo to przepis na idealny wieczór. Tak planują spędzać jeden wieczór w miesiącu główni bohaterowie powieści, Hanna i Sol. Jeżeli też szukasz recepty na udany wieczór to koniecznie sięgnij po "Wieczór filmowy"! Nie spodziewałam się, że ta książka pochłonie mnie na kilka godzin. Czytanie było przyjemnością i powiem szczerze, że przykro było mi ją kończyć, chciałabym więcej!
Mimo moich obaw przed młodzieżówkami jestem pozytywnie zaskoczona i polecam ją z czystym sumieniem!
Hanna i Sol znają się od dziecka, chociaż nie zawsze przyjaźnili się tak mocno, jak w momencie, kiedy ich poznajemy. Świetnie się ze sobą dogadują, a wszystko dzięki wspólnej pasji, którą są filmy. Ona uwielbia je oglądać, a on chciałby je tworzyć. Podczas imprezy sylwestrowej Hanna rozstaje się z chłopakiem, Sol stara się ją pocieszyć i czuwa aby nie zrobiła nic głupiego. I wtedy pojawia się pomysł aby raz w miesiącu spotykać się na wieczór filmowy. Początkowo spotykają się z wielkim entuzjazmem, ale z każdym miesiącem ich nastawienie się zmienia. Sol zaczyna zdawać sobie sprawę, że Hanna nie jest dla niego tylko przyjaciółką. Jednak dziewczyna traktuje go tylko jak kumpla, na dodatek zwierza mu się ze swoich kłopotów sercowych. Sol nie wie co powinien zrobić aby wyznać jej uczucie, ale nie zniszczyć ich przyjaźni. Akcja książki toczy się przez rok, w tym czasie w ich życiu wiele się wydarzy. Bardzo polubiłam głównych bohaterów, Hanna to bardzo pozytywna postać, która ma mnóstwo szalonych pomysłów. Za to Sol to skryty chłopak, który ma swoje tajemnice i pasje, którymi dzieli się tylko z najbliższymi. 
Poza nieodwzajemnionym uczuciem książka porusza wiele poważnych wątków. Autorka zwróciła uwagę na to jakie konsekwencje mogą mieć plotki oraz jak niewielu prawdziwych przyjaciół jest wśród otaczających nas ludzi. Czasami to co najważniejsze mamy na wyciągnięcie ręki, nie doceniając tego gonimy za tym co nieosiągalne. Autorka poruszyła również wątek relacji rodzinnych, które nie zawsze dobrze się układają. Poza poważnymi tematami, książka przepełniona jest humorem i na pewno nie raz was rozbawi. Narracja jest prowadzona na zmianę przez Hannę i Sola. Mi to bardzo odpowiadało bo można wtedy jeszcze bardziej wczuć się w emocje bohaterów. Poza tym dobrym posunięciem było zamieszczenie opisów filmów, które oglądali, to nadało autentyczności całej powieści.
"Wieczór filmowy" to bardzo wartościowa książka, którą musicie koniecznie przeczytać. Myślę, że jest to lektura dla każdego, niezależenie od wieku. Na pewno miło spędzicie czas, dla mnie to była przyjemność! :)


Magdalena Witkiewicz "Ósmy cud świata"

Magdalena Witkiewicz "Ósmy cud świata"

Krótki opis książki:

Czy historia sprzed lat, usłyszana przypadkowo na drugim krańcu świata, może wpłynąć na nasze losy?

Kilka romantycznych chwil, przeżytych w czasie urlopu w Azji, budzi w Annie, trzydziestokilkuletniej singielce, dawno uśpione uczucia.
Kobieta podejmuje decyzję, która na zawsze może zaważyć na życiu kilku osób.
Jednak szczęście, będące pozornie w zasięgu jej ręki, rozsypuje się nagle niczym domek z kart.
Ósmy cud świata to opowieść o tym, że czasami trzeba zbłądzić w ciemnym lesie, by wreszcie znaleźć się na rozświetlonej polanie. 
A pierwszy promień słońca można niekiedy znaleźć ukryty w niepozornej, maleńkiej kopercie, zamkniętej w morskiej muszli przywiezionej z wakacji.



Kolejna cudowna książka autorstwa Magdaleny Witkiewicz, którą mogę Wam polecić. Wzięłam ją do ręki wieczorem, stwierdziłam, że chociaż zacznę sobie i przeczytam kilka pierwszych stron. A siedziałam 3 godziny bo musiałam ją skończyć. Ciężko mi było ją odłożyć nawet na chwilę. Właśnie za to uwielbiam książki Magdaleny, że nie sposób się od nich oderwać. Poza tym jak zawsze czeka na nas spora dawka humoru i miłości.
Główną bohaterką powieści jest Anna, kobieta przed czterdziestką. Doskwiera jej samotność, nie ma partnera, ani dzieci. A na dodatek wszystkie koleżanki dookoła toną w pieluchach, co wcale jej nie podbudowuje. Mimo, że była w kilku związkach, nigdy nie trafiła na nikogo odpowiedniego. Tkwi w relacji bez zobowiązań, licząc że miłość przyjdzie z czasem. Jej największym marzeniem jest dziecko, a zegar biologiczny nieubłaganie tyka. Pasją Anny od zawsze były podróże i kiedy w jej życiu panuje ogromny bałagan postanawia wyjechać do Wietnamu. Wycieczka ma jej pomóc spojrzeć na wszystko z innej perspektywy. Nie przypuszcza, że ten wyjazd odmieni jej życie i zamiast uporządkować pewne sprawy, Anna narobi sobie jeszcze większego bałaganu. Magdalena Witkiewicz zabierze nas w podróż po Azji, ale w bardzo przyjemny sposób, więc jeśli boicie się długich opisów to na pewno nie w tej książce. Jest to powieść o tym, że szczęście może przyjść do nas niespodziewanie i nigdy nie można przestać w to wierzyć. Oraz o tym, że o prawdziwą miłość trzeba walczyć do samego końca.
Jeżeli chcecie miło spędzić wieczór, to "Ósmy cud świata" wam w tym pomoże. Magdalena Witkiewicz jest świetna w tworzeniu bajkowych historii ze zwyczajnego życia.


Nicholas Sparks "We dwoje"

Nicholas Sparks "We dwoje"

Krótki opis książki:
32-letni Russell Green ma wszystko: wspaniałą żonę, uroczą 6-letnią córkę, prestiżową posadę dyrektora reklamy w dużej firmie oraz wygodny dom w Charlotte. Jego życie przypomina piękny sen, a szczęście skupia się wokół jego miłości, Vivian. Ale na lśniącej powierzchni idealnej bańki mydlanej zaczynają pojawiać się rysy… Ku rozpaczy i zaskoczeniu Russa, jego życie niespodziewanie wywraca się do góry nogami. W ciągu kilku miesięcy traci żonę i pracę. Musi zająć się córką i zaadaptować się do nowej rzeczywistości. Przyjdzie mu zmierzyć się z nieznanym, pokonać własne słabości, sięgnąć po umiejętności, z których nigdy nie korzystał. Czeka go wielki emocjonalny test, ale też… niespodziewana nagroda.


Sparks po raz kolejny pokazuje, że jest mistrzem w tworzeniu wzruszających historii. Chociaż "We dwoje" wydaje mi się trochę inne od jego poprzednich książek. Całkowicie przepadłam czytając tę historię i bardzo nie chciałam jej kończyć. Zdecydowanie zostanie w mojej pamięci na dłużej.
Tym razem akcja toczy się bardzo powoli, głównym bohaterem i narratorem książki jest Russ. Jesteśmy świadkami jego życia przez kilka lat, a niektóre fragmenty cofają nas w daleką przeszłość. Russ ma piękną żonę, cudowną córkę i dobrą pracę. Wydaje się, że wszystko idealnie się układa, ale zawsze w takich momentach, coś musi się wydarzyć. Macierzyństwo zmienia jego żonę nie do poznania. Vivian staje się rozdrażniona, a Russ zaczyna siebie o to obwiniać. Poza tym przestaje mu się układać w pracy i postanawia otworzyć własną działalność co początkowo nie wydaje się dobrym pomysłem. Jego poprzedni pracodawca sprawia, że nie ma on żadnych klientów, a oszczędności topnieją z dnia na dzień. Jego żona postanawia wrócić do pracy, co przewraca jego życie do góry nogami. Nagle to on zajmuje się domem i dzieckiem. Między nim, a jego córeczką London rodzi się nowa więź, której nie znał wcześniej. Russ dla swojej córki zrobi wszystko, co tylko ją uszczęśliwi. Jego żona oddala się od niego coraz bardziej i chociaż nie umie sobie z tym poradzić to liczy się dla niego tylko córka i jej dobro. Zawsze może liczyć na wsparcie swoich rodziców oraz siostry Marge. Rodzeństwo łączy niezwykła więź, zawsze są ze sobą szczerzy, nawet do bólu i bardzo się kochają. Russ jest bardzo wrażliwym mężczyznom i próbuje stwarzać pozory dla dobra córki. W rzeczywistości jest bardzo rozbity i stara się pogodzić z nieuniknionym rozpadem małżeństwa oraz brakiem nowych zleceń. Postanawia walczyć o swoją rodzinę i o nowych klientów. Chociaż na drodze stanie mu wiele przeszkód, Russ się nie poddaje bo robi to dla córki.
Tym razem Sparks pokazuje nam jak silna jest miłość rodzica do dziecka. Mimo ciężkich momentów jakie spotkały Russa, nigdy się nie poddał bo miał dla kogo wstać rano z łóżka. London stała się najważniejsza w jego życiu i nawet krótka rozłąka sprawiała, że budziła się w nim tęsknota. Poza tym miał przy sobie bliskie osoby, które mocno go wspierały. Sparks dobrze wykreował postać Russela, nie idzie go nie lubić. Jest to wrażliwy, dobry i szczery mężczyzna, który troszczy się o swoich bliskich. "We dwoje" to książka pełna emocji, zawsze poruszały mnie książki Sparksa, ale ta zrobiła to bardzo mocno. Akcja toczy się powoli ale to sprawia, że nie mamy wrażenia, że coś jest przerysowane, tylko jest to historia z życia wzięta. A mimo wszystko jest bardzo wyjątkowa w swojej prostocie. Polecam każdemu, cudowna książka!



Jay Asher "Światło"

Jay Asher "Światło"

Krótki opis książki:
Sierra prowadzi podwójne życie, a jego rytm wyznaczają święta Bożego Narodzenia. Jedno to życie w Oregonie, przy plantacji drzewek choinkowych, którą prowadzi jej rodzina. Drugie to życie świąteczne, kiedy przychodzi czas ich sprzedaży i wszyscy przenoszą się na miesiąc do Kalifornii. Gdy podczas jednej ze świątecznych podróży poznaje Caleba, wszystko się zmienia.

Calebowi daleko do idealnego chłopaka. Kiedyś popełnił ogromny błąd, którego cenę wciąż płaci. Sierra potrafi w nim jednak zobaczyć coś więcej niż jego przeszłość i jest gotowa zrobić wszystko, by pomóc mu odzyskać wiarę w siebie. Sierra i Caleb odkrywają coś, co może przezwyciężyć nieporozumienia, podejrzliwość i niechęć, które narastają wokół nich: prawdziwą miłość.


"Światło" to kolejna świąteczna propozycja, ale myślę, że to przyjemna lektura nie tylko w grudniu. Jest to książka młodzieżowa i to tej grupie w szczególności polecam, ale na pewno przypadnie do gustu też starszym czytelnikom. Kiedy bohaterami książki są nastolatkowie, może się wydawać, że będzie infantylna. I pewnie niektóre zachowania i dialogi takie są. Ale przy tej lekturze na pewno będziecie mieli ochotę napić się gorącej czekolady i poczuć zapach choinki.
Wyobrażacie sobie święta bez choinki? Ja zdecydowanie nie, kiedy pogoda nas nie rozpieszcza i od lat w święta nie ma śniegu, co raz słabiej czuć atmosferę tych dni, choinka stwarza niepowtarzalny klimat w domach. I to właśnie wokół choinek toczy się życie Sierry i jej rodziców, ponieważ mają oni ich plantację. Na jeden miesiąc w roku opuszczają oni rodzinny Oregon aby otworzyć swoje stoisko w Kalifornii. Grudniowy wyjazd zawsze jest przykry dla Sierry, która opuszcza swoje przyjaciółki, ale jest też nieodłącznym elementem jej życia. W Kalifornii również ma wieloletnią przyjaciółkę, a poza tym pomaga rodzicom w pracy przy stoisku. Poza tym tegoroczne święta i praca przy choinkach będą dla niej wyjątkowe. Tego roku poznaje Caleba, który od samego początku zaintryguje dziewczynę. Jest on ich stałym klientem, Sierra jest bardzo ciekawa dla kogo chłopak ciągle kupuje choinki. Mimo ostrzeżeń najbliższych zaprzyjaźnia się z Calebem i daje mu szansę, której on bardzo potrzebował. 
Bardzo podobała mi się dojrzała postawa Sierry, która nie uległa swoim bliskim i sama postanowiła dowiedzieć się jaki naprawdę jest Caleb. Wydaje się, że nastolatki częściej ulegają namowom przyjaciół niż swojej intuicji. Również Caleb został przedstawiony bardzo dojrzale. Popełniał błędy, jednak z całych sił starał się pokazać jak bardzo tego żałuje. Główni bohaterowie tej książki mają w sobie wiele wartości, bardzo ważna jest dla nich rodzina i przyjaciele. Rodzice Sierry byli bardzo opiekuńczy, aż za bardzo jak dla mnie ale koniec końców zaufali swojej córce. Nie jest to zwykłe love story dla nastolatków, ale opowieść o wielu emocjach, przyjaźni i rodzinie. Myślę, że "Światło" to idealna lektura w okresie świątecznym, która obudzi w was dużo ciepła i emocji.


Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński "Pudełko z marzeniami"

Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński "Pudełko z marzeniami"

Krótki opis książki:

Zdradzony przez narzeczoną i oszukany przez wspólnika trzydziestoletni Michał marzy o tym, aby zacząć nowe życie. Kiedy dowiaduje się, że podczas II wojny światowej jego rodzina ukryła w małym miasteczku na północy Polski skarb, wyrusza na jego poszukiwanie. Sęk w tym, że teraz w tym miejscu stoi restauracja. Prowadzi ją rówieśniczka Michała, Malwina. Ma ona problem ze swoim ukochanym, który "odszedł w siną dal", i babcią, która po powrocie z wieloletniego pobytu we Francji koniecznie chciałaby serwować w jej restauracji żabie udka i ślimaki. 
Michał postanawia zaprzyjaźnić się z Malwiną, zdobyć jej zaufanie, a potem w tajemnicy przed nią odzyskać swój spadek. Niestety gdy w sprawę wmieszają się dwie wścibskie staruszki, dwójka dzieci i tajemniczy święty Eskpedyt, nic nie pójdzie zgodnie z jego planem.



Co kryje się w "Pudełku z marzeniami"? Myślę, że jest to lekka i przyjemna lektura "na raz". Książka, którą po odłożeniu na półkę zaraz się zapomni. Kto mnie zna, ten wie, że jestem wielką fanką twórczości Magdaleny Witkiewicz. Dlatego zdecydowałam się na tę książkę "w ciemno" i tym razem czuję lekkie rozczarowanie. Miało być świątecznie, zabawnie i romantycznie. I na pewno po części tak było, ale liczyłam na więcej emocji, do których przyzwyczaiła nas Magda. 
W dzisiejszych czasach, wielu z nas jest zabieganych, brakuje czasu aby poczuć świąteczny klimat. Należę właśnie do tej części społeczeństwa, dlatego próbuje się ratować świątecznymi książkami. Miło jest usiąść wieczorem pod kocem, w blasku choinki, z ciepłą herbatą i zatopić się w takiej książce chociaż na chwilę. "Pudełko z marzeniami" miało mi pomóc odnaleźć ten świąteczny klimat i na chwilę się udało. Było dużo śniegu, miłości, lampek, dobrego jedzenia i ciepła. Jednak cała historia nie wzbudza większych emocji. Głównym bohaterem jest Michał, który sprowadza się do Miasteczka w poszukiwaniu skarbu. Mężczyzna jest sam, bez pieniędzy i liczy na cud, który pozwoli mu stanąć na nogi. Szybko odnajduje się w nowym miejscu, głównie dzięki przychylności mieszkańców. Kto z was czytał "Pracownię dobrych myśli" i pamięta panią Wiesię? Tak, to ta starsza pani, która nie lubi kłopotów i ma dużo nalewek dla zdrowotności. Mimo, że nie jest główną bohaterką, jak dla mnie jest najważniejszą postacią tej książki.To ona spaja całą historię, a jej humor nadaje pozytywnego klimatu. Ta starsza pani zna wszystkich mieszkańców i zdecydowanie zna się na ludziach. A że nie lubi kłopotów, dba o swoich bliskich, żeby nic im się nie przytrafiło. W Miasteczku swoje nowe życie zaczyna również Malwina. I to właśnie w piwnicy Malwiny kryje się skarb poszukiwany przez Michała. Jednak dostać się tam nie jest wcale takie proste, a mężczyzna nie chce się z nikim podzielić tym co na niego czeka. Czy Michałowi uda się odzyskać to co najcenniejsze? Przekonajcie się sami!
Na pewno nie jest to lektura górnych lotów. Ale nie jest też to zła książka. Bardzo miła powieść, którą przeczytacie w jeden wieczór. Lekka rozrywka na krótkie zimowe dni.


Jill Santopolo "Światło, które utraciliśmy"

Jill Santopolo "Światło, które utraciliśmy"



Krótki opis książki:

Lucy i Gabe poznali się 11 września 2001 roku. Gdy wieże WTC runęły, a pył przykrył Nowy Jork, zrozumieli, że życie jest zbyt kruche, by przeżyć je bez pasji i emocji. I zbyt krótkie, by nie być razem.

Wkrótce jednak Gabe postanawia przyjąć pracę reportera na Bliskim Wschodzie i wtedy wszystko się zmienia. Lucy dowiaduje się o jego decyzji w dniu, w którym produkowany przez nią program telewizyjny zdobywa nagrodę Emmy. Dzień jej triumfu staje się też dniem, w którym coś nieodwracalnie się kończy. W kolejnych latach Lucy będzie musiała podjąć niejedną rozdzierającą serce decyzję. Czy pierwsza miłość okaże się też ostatnią?




Kilka miesięcy temu, wszędzie można było spotkać tę okładkę. Byłam bardzo ciekawa co się za nią kryje i czym się tak wszyscy zachwycają. "Światło, które utraciliśmy" to powieść o miłości oraz o tym jak kształtują nas ludzie, których spotykamy na swojej drodze.
11 września 2001 roku to data która jest znana na całym świecie. Własnie wtedy samoloty uderzyły w wieże WTC, co przewartościowało życie wielu ludzi. I tego dnia poznają się nasi bohaterowie, Lucy i Gabe. Wydarzenia tego dnia wstrząsnęły każdym, a najbardziej ludźmi, którzy mieszkali w Nowym Jorku. Pod wpływem emocji Lucy i Gabe spędzają ze sobą cudowny dzień. Po jakimś czasie znowu się spotykają, zaczyna łączyć ich ogromne uczucie. To ich pierwsza miłość, stają się sobie bardzo bliscy. Wszystko układa się idealnie, do czasu kiedy Gabe postanawia wyjechać. Chce on robić coś dobrego, pokazać światu, że są miejsca, gdzie toczy się wojna i można to zmienić. Ta trudna decyzja zaważyła na tym, że ich związek się kończy. Obydwoje mocno to przeżywają, ale życie toczy się dalej i muszą spróbować się w tym odnaleźć. 
Jednak nigdy o sobie nie zapominają bo nie da się wykreślić z serca tak głębokiego uczucia.
"Światło, które utraciliśmy" jest to powieść przepełniona emocjami i daje do myślenia, jak nasze decyzje mogą wpływać na resztę życia. Narracje prowadzi Lucy, wygląda to jak list, który pisze do Gabe'a. Czyta się to bardzo przyjemnie, Lucy bardzo dojrzale mówi o swoim życiu i uczuciach. Książka jest prosta, spokojna, ale w Lucy kłębi się tyle emocji, że nie sposób się oderwać. Jest to historia ogromnej miłości, która pozostaje w sercu do końca życia. Ich związek będzie miał wpływ na ich dalsze losy. Nie spodziewałam się takiego zakończenia, na pewno nie jest to napisane według schematu romansu, jaki już znacie. Myślę, że bardzo urzekła mnie ta książka bo znalazłam w niej cząstkę siebie i długo jej nie zapomnę.


Jojo Moyes "Dziewczyna, którą kochałeś"

Jojo Moyes "Dziewczyna, którą kochałeś"

Krótki opis książki:
W życiu Liv nic nie poszło zgodnie z planem. Zamiast cieszyć się miłością męża i myśleć o przyszłości, została sama. Jedyne, na co ma ochotę, to wejść pod kołdrę i już nigdy nie wyściubiać spod niej nosa. Wypić o jeden kieliszek wina za dużo i zapomnieć o mailach od komornika i mężczyźnie, który miał być spełnieniem marzeń, a zniknął bez słowa. Jedyne, co pomaga jej przetrwać, to portret dziewczyny, zaręczynowy prezent. Najcenniejsza rzecz, jaką ma. Kiedy ktoś chce jej go odebrać, Liv zaczyna walczyć.    O obraz i o siebie. Podobno można łamać zasady, jeśli się kocha…


Sięgając po "Dziewczynę, którą kochałeś" spodziewałam się przyjemnego romansu na długi jesienny wieczór. Jednak ta książka absolutnie mnie oczarowała. Autorka ma cudowne pióro i stworzyła historię od której nie sposób się oderwać. Powieść przeplata dwie historie, które spójnie się łączą. Jedna z nich rozpoczyna się w czasie I Wojny Światowej, a druga dzieje się w obecnych czasach. Co może je łączyć? 
Jest to "Dziewczyna, którą kochałeś", która w rzeczywistości jest tytułem obrazu. Przedstawia on młodą kobietę o imieniu Sophie, portret powstał na początku XX wieku i został namalowany przez jej męża. W książce jest wiele opisów tego obrazu i pewnie każdy czytelnik będzie go sobie wyobrażał na swój sposób. Na pewno namalowany został wyrazistymi kolorami, a na twarzy kobiety maluje się wiele emocji. Dzieło wprawia w zachwyt i zadumę wiele osób. Książka rozpoczyna się historią Sophie, która żyje w małej francuskiej wiosce. Akcja toczy się w czasie I Wojny Światowej dlatego wioska jest pod okupacją niemiecką. Ta część książki jest bardzo ciekawa, z resztą bardzo lubię takie wątki historyczne. Myślę też, że postać Sophie została świetnie stworzona przez Moyes bo jest to kobieta z charakterem, która wykazuje się wielką odwagą. "Dziewczyna, którą kochałeś" wisi w barze prowadzonym przez nią i jej siostrę. Spoglądając na obraz, Sophie przypomina sobie jaką kiedyś była kobietą, kiedy jeszcze żyła szczęśliwie ze swoim mężem w Paryżu. Ta historia o Sophie przeplata się z historią kolejnej młodej kobiety, Liv. Ta bohaterka żyje w XXI wieku, a łączy je to, że obecnie "Dziewczyna, którą kochałeś" jest w posiadaniu Liv. I teraz to dla niej ma ogromne znaczenie. Otrzymała go od swojego męża i przypomina jej kobietę, jaką przy nim była. 
Przez 100 lat obraz przebył długą drogę, a co dokładnie się z nim działo? Dowiecie się, sięgając po tę książkę. Poza historią samego obrazu poznacie dwie niezwykłe i zdeterminowane kobiety, którą poświęcą wszystko aby osiągnąć swój cel. Książkę czyta się szybo i przyjemnie, a przeplatanie różnych czasów nadaje jej tajemniczości. Do ostatnich stron trzyma w napięciu. Moyes powoli odkrywa przed czytelnikiem historię "Dziewczyny, którą kochałeś". Jak dla mnie to jedna z lepszych książek tej autorki. Lektura obowiązkowa dla każdego fana Moyes i klimatycznych historii o miłości. 







Colleen Hoover "Confess"

Colleen Hoover "Confess"

Krótki opis książki:
Niewypowiedziane pragnienia, bolesna przeszłość i głęboko skrywane grzechy są dla Owena największą inspiracją. Utalentowany malarz kolekcjonuje anonimowe wyznania i przenosi je na płótno. Auburn od kilku lat walczy o odzyskanie normalnego życia i desperacko potrzebuje pieniędzy. Zakochanie się w przystojnym malarzu nie jest częścią jej planu, ale przekorne przeznaczenie stawia na swoim. Dziewczyna odkrywa jednak, że przeszłość ukochanego może odebrać jej to, co dla niej najważniejsze...



Jestem wielką fanką Colleen Hoover i jej twórczości, zawsze z przyjemnością sięgam po jej książki. Powieści są przyjemne i pełne emocji, nie sposób się oderwać. Jednak przy tej książce było trochę inaczej. Początkowo nie mogłam wczuć się w jej klimat i bardzo ciężko mi się ją czytało. Z resztą zajęła mi o wiele więcej czasu niż poprzednie książki tej autorki. Jednak z czasem przekonałam się do niej i bardzo byłam ciekawa zakończenia.
Skąd wynikał mój początkowy dystans? Myślę, że to dlatego, że tym razem główni bohaterowie są po dużych przejściach. Są przepełnieni smutkiem, ale obydwoje próbują sobie z tym radzić. Auburn jako nastolatka straciła miłość swojego życia. Jako dorosła kobieta wciąż nie może się z tym pogodzić, ale stara się żyć normalnie. Ma swój cel i jest w stanie zrobić wszystko żeby go osiągnąć. Owen jest artystą, maluje obrazy na podstawie anonimowych wyznań, które pozostawiają mu ludzie. Niektóre wyznania były dla mnie naprawdę przerażające, a na dodatek autorka zaznaczyła, że wszystkie są prawdziwe. I myślę, że to jest najbardziej wstrząsające, jak wiele uczuć w sobie skrywamy. Owen przedstawia te wyznania na płótnie i raz w miesiącu otwiera swoją galerię. Kiedy potrzebuje pomocy przy sprzedaży swoich obrazów na jego drodze staje Auburn, która rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy. Dziewczyna nie wie, że spotykają się po raz drugi, ale Owen bardzo dobrze ją pamięta. I nie może uwierzyć, że ponownie spotyka dziewczynę. W jakich okolicznościach spotkali się kiedyś? Tego nie mogę wam zdradzić, a autorka trzyma nas w niepewności do ostatnich stron. Auburn i Owen od razu czują się przy sobie swobodnie, chociaż obydwoje są bardzo skryci. Mają swoje sekrety, które stoją na przeszkodzie ich dalszej znajomości. Owen uznaje nawet, że lepiej będzie jak więcej się nie spotkają.
Jak zwykle Hoover genialnie manipuluje emocjami czytelnika. Momentami ogromnie irytowało mnie postępowanie bohaterów, a za chwile próbowałam zrozumieć ich decyzje. "Confess" nie jest lekką młodzieżówką o której szybko się zapomina. Sprawdźcie koniecznie :)


Nicholas Sparks "Spójrz na mnie"

Nicholas Sparks "Spójrz na mnie"

Krótki opis książki:

Collin nie miał szczęśliwego dzieciństwa. Brak zainteresowania rodziców, dorastanie w szkołach wojskowych, potem problemy z agresją i zatargi z policją. Maria natomiast zawsze czuła wsparcie rodziny – jako mała dziewczynka, a także później, podczas studiów prawniczych i na początku kariery zawodowej. Pewnie trudno byłoby znaleźć dwie bardziej różniące się historie. I dwa tak niepodobne do siebie charaktery.

A jednak przeciwieństwa najwyraźniej się przyciągają. Maria i Colin zostają parą. Wszystko świetnie się zapowiada, dopóki ona nie zaczyna otrzymywać dziwnych wiadomości od anonimowego prześladowcy.



Nicholas Sparks to autor, którego chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Bardzo lubię jego powieści, mają w sobie coś co sprawia, że ciężko się od nich oderwać.Tak też jest w przypadku książki "Spójrz na mnie". Jeżeli szukacie dobrego romansu, z nutką kryminalną to to będzie dobry wybór. 
Główna bohaterka, Maria, prowadzi spokojne życie, pracuje w dużej firmie, rozwija swoją karierę, a wolny czas spędza ze swoją rodziną, która prowadzi restaurację. Pewnego wieczoru, w drodze do domu łapie gumę, a pomoc przy zmianie koła oferuje jej przejeżdżający chłopak. Maria nie jest przekonana czy chce jego pomocy, przeraża ją jego poobijana twarz, ale nie ma innej możliwości. Chłopak pomaga jej i odjeżdża, a Maria nie może przestać o nim myśleć. Ponownie spotykają się dzięki Serenie, która jest siostrą Marii,a zarazem jej najlepszą przyjaciółką. Dziewczyna poznaje bliżej Collina, który intryguje ją coraz bardziej. Najbardziej urzeka ją jego szczerość, chłopak nie ukrywa swojej trudnej przeszłości. Wyznaje dziewczynie jakie ma problemy, a Maria mimo to, dalej chce kontynuować znajomość. Ale na drodze do ich szczęścia staje cichy prześladowca, który chce skrzywdzić dziewczynę. Początkowo wydaje się on niegroźny, jednak z czasem jego działania stają się niebezpieczne. Czy uda jej się odkryć, kto chce zniszczyć życie Marii? I jak w tej trudnej sytuacji odnajdzie się Collin?
Moim zdaniem wątek kryminalny został dobrze skonstruowany, do ostatnich stron ciężko wskazać prześladowcę. Do tego wątek miłosny, który Sparks potrafi przedstawić doskonale i powstaje trzymająca w napięciu, przyjemna książka. Polecam!


Tillie Cole "Tysiąc pocałunków"

Tillie Cole "Tysiąc pocałunków"

 Krótki opis książki:

Wyobraź sobie, że otrzymujesz tysiąc małych karteczek i masz wypełnić je najpiękniejszymi momentami swojego życia…

Jeden pocałunek trwa chwilę. Tysiąc pocałunków może wypełnić całe życie. 

Chłopak i dziewczyna. Uczucie powstałe w jednej chwili, pielęgnowane później latami. Więź, której nie był w stanie zniszczyć ani czas, ani odległość. Która miała przetrwać już do końca. A przynajmniej tak zakładali.

Kiedy siedemnastoletni Rune Kristiansen wraca z rodzinnej Norwegii do sennego miasteczka Blossom Grove w stanie Georgia, gdzie jako dziecko zaprzyjaźnił się z Poppy Litchfield, myśli tylko o jednym. Dlaczego dziewczyna, która była drugą połową jego duszy i przyrzekła wiernie czekać na jego powrót, odcięła się od niego bez słowa wyjaśnienia?

Serce Rune’a zostało złamane, gdy dwa lata temu Poppy przestała się do niego odzywać. Jednak, gdy chłopakowi przyjdzie odkryć prawdę, jego serce rozpadnie się na nowo.



"Tysiąc pocałunków" to książka, którą przeczytałam w jeden dzień. Nie mogłam się oderwać od tej historii. Chociaż wydaje się, że jest to powieść dla nastolatków, a historia jest banalna, nie sposób odłożyć tej książki choć na chwilę. Bardzo urzekła mnie ta historia, mimo, że była dosyć przewidywalna. Ale czasami potrzebujemy właśnie takiej książki, która chwyta za serce, mimo, że i tak jesteśmy w stanie przewidzieć, co się wydarzy, a to dzięki lekkości pióra Tillie Cole.
Poppy i Rune są sąsiadami, poznają się jako dzieci, ale połączy ich wyjątkowa więź. Z wiekiem przyjaźń zaczyna przeradzać się w uczucie, które ma trwać wiecznie. Wszystko jednak się zmienia kiedy Rune musi wrócić ze swoją rodziną do Norwegii. Świat nastolatków rozpada się, ciężko im się pogodzić z rozłąką. Początkowo utrzymują kontakt, jednak z czasem Poppy przestaje odpowiadać na wiadomości, nikt nie wie co stało się z dziewczyną. Rune stracił swoją bratnią duszę i to zmienia do nie do poznania. Gdy po dwóch latach wraca do Stanów, jest przepełniony nienawiścią i gniewem. Nikt z dawnych znajomych nie poznaje chłopaka, nawet jego rodzina nie wie jak do niego dotrzeć. Jednak Rune pod twardą skorupą nadal czuje coś do Poppy i pragnie dowiedzieć się co się dzieje z dziewczyną. Kiedy odkryje prawdę jego jedynym celem jest spełnić marzenie dziewczyny. 1000 niezapomnianych pocałunków, zapisanych na karteczkach, czy im się uda?
Autorka stworzyła wyjątkowy klimat, dzięki czemu ta prosta historia jest wyjątkowa. Opowieść o nastoletniej miłości, która miała trwać wiecznie. Jeżeli łatwo się wzruszacie to koniecznie przygotujcie sobie paczkę chusteczek! Książka przepełniona jest emocjami, które mocno was poruszą. Myślę, że wszystkim fanom Kim Holden i Colleen Hoover książka przypadnie do gustu.


Kim Holden "Franco"

Kim Holden "Franco"

Krótki opis książki:

Franco Genovese jest perkusistą w światowej sławy amerykańskim zespole Rook. Chłopak ma wszystko. Zabójczy uśmiech, tatuaże, talent, ostry dowcip. A przy tym wszystkim serce ze złota. 

Wiedzie dobre, stabilne, nieskomplikowane życie.
Jednak wieczór spędzony w niepozornym barze w Los Angeles wszystko to zmienia.
Do jego świata wkracza Gemma Hendricks.
Pochodząca z północnej Anglii, odnosząca sukcesy młoda pani architekt. Właścicielka uroczego uśmiechu, ciętego języka i nad wyraz ufnego serca.
Natychmiast coś ich do siebie przyciąga.
Gemma i Franco z miejsca się zaprzyjaźniają.
Ich znajomość nie potrwa długo, ponieważ kiedy za kilka dni wrócą do domów, rozdzielą ich tysiące kilometrów.
A może coś się zmieni?
Gemma ma pewne bliskie sercu marzenie.
Gdy Franco postanowi pomóc dziewczynie w spełnieniu go, wszystko może wywrócić się do góry nogami.
Czy ich przyjaźń będzie miała szansę przerodzić się w miłość? A może wszystko pójdzie w zapomnienie?



Wszystkim fanom "Promyczka" chyba nie muszę przedstawiać tej książki. To obowiązkowa pozycja dla każdego, kto pokochał Kate i Gusa. Kiedy dowiedziałam się o wydaniu "Franco", niecierpliwie wyczekiwałam premiery. Uwielbiam pióro Kim Holden, jej powieści są bardzo lekkie, ale pełne emocji. "Promyczek" zdecydowanie rozbił mnie na kawałki, "Gus" pomógł mi się pozbierać. A "Franco"? To przyjemny powrót do naszych ulubionych bohaterów, z perspektywy, kolejnej, ciekawej osobowości. W porównaniu do poprzednich tomów, książka jest chudziutka, dlatego czyta się ją ekspresowo. Ja jednak czuje lekki niedosyt po tej lekturze.
Franco, najlepszy przyjaciel Gusa, zawsze go wspierał w trudnych chwilach, poznaliśmy go jako mężczyznę o wielkim sercu. Jako perkusista zespołu Rook, mógłby mieć każdą dziewczynę. Pewnego wieczoru poznaje Gemmę i nikt inny już go nie interesuje. Ma być to tylko krótka znajomość, ponieważ dziewczyna mieszka na innym kontynencie. Przez spędzone ze sobą chwilę bardzo się zbliżają, nie spodziewają się, że rozstanie będzie dla nich tak trudne. Postanawiają, że pomimo dzielącej ich odległości, będą dalej się przyjaźnić. A Franco stawia sobie za cel, spełnić najważniejsze marzenie Gemmy. Wbrew pozorom, nie jest to takie proste do wykonania, a niepowodzenie może zniszczyć ich przyjaźń.
Książka jest dosyć przewidywalna, jednak Kim Holden potrafi tak przedstawić, nawet najbardziej schematyczną powieść, że nie sposób się od niej oderwać. Bardzo podoba mi się przyjaźń między Franco i Gusem, ich dialogi są pełne humoru, widać jak blisko są ze sobą. Super posunięciem było wprowadzenie postaci z powieści Colleen Hoover, dla wszystkich czytelników, to na pewno miła niespodzianka. Gus i Franco często wspominają Kate, co też bardzo mi się podobało. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, jednak nie poruszyła mnie tak mocno, jak poprzednie tomy. Spodziewałam się czegoś bardziej poruszającego, ale i tak warto było przeczytać. Jest to miłe zakończenie całej serii, które koniecznie musisz poznać.


Magdalena Witkiewicz "Czereśnie zawsze muszą być dwie"

Magdalena Witkiewicz "Czereśnie zawsze muszą być dwie"


Krótki opis książki:
Zosia Krasnopolska otrzymuje w spadku od pani Stefanii zrujnowaną willę w Rudzie Pabianickiej. Rudera okazuje się domem z duszą uwięzioną w dalekiej przeszłości. Stary dom otoczony sadem – niegdyś bardzo piękny – kryje sekrety swoich mieszkańców. Zosia powoli zgłębia jego tajemnice. Kiedy na jej drodze pojawi się Szymon, odkryje najważniejszy sekret: dowie się, czym są prawdziwa przyjaźń oraz miłość. Zrozumie, że tak jak drzewa czereśni muszą rosnąć obok siebie, by wydać owoce, tak ludzie muszą się kochać, by ich wspólna droga przez życie miała sens.



"Czereśnie zawsze muszą być dwie" to kolejna cudowna powieść Magdaleny Witkiewicz. Odważę się nawet stwierdzić, że jest to najlepsza jej książka do tej pory. Jak zawsze jest to historia pełna emocji, ciepłych uczuć, od której nie sposób się oderwać. Za każdym razem, gdy czytałam już w łóżku i rozdział dobiegał końca, miałam gasić światło i iść spać. Przy tej książce na pewno prędko światła nie zgasicie. 
Główną bohaterką jest Zosia Krasnopolska, historia zaczyna się w momencie, kiedy dziewczyna decyduje się iść na wagary. Nigdy nie przypuszczała, że ta decyzja może zaważyć na całym jej życiu. Przez to opuszczenie zajęć, poznaje panią Stefanię, która odmienia jej życie. Zosia zaprzyjaźnia się ze starszą Panią, która zapisuje jej stary dom w Rudzie Pabianickiej. To miejsce skrywa wiele tajemnic swoich poprzednich mieszkańców. Wymaga również remontu, co okazuje się świetną terapią dla pogubionej Zosi. Dziewczyna próbuje pozbierać się po wielu przykrych przeżyciach. Z czasem zaczyna czuć, że to jest jej miejsce na ziemi. Staje się to również dzięki Szymonowi, z którym się zaprzyjaźnia. Zosia za wszelką cenę chce się dowiedzieć, co działo się w tym domu kiedyś. Zaprzyjaźnia się również z panem Andrzejem, który skrawek po skrawku, zdradza tajemnicę willi. Dlatego w książce przeplatają się dwie historie, ta o Zosi i o Annie, która kiedyś mieszkała w tym domu. Co jakiś czas przenosimy się w lata 30. XX wieku aby poznać historię tego miejsca. Symboliczne znaczenie tytułowych czereśni sprawi, że patrząc na to kwitnące drzewo będziecie myśleć, że czereśnie muszą być dwie :)
Na pewno nikt z nas, podejmując proste decyzje, nie myśli o tym, że może od tego zależeć nasze dalsze życie. A jednak jest tak w wielu sytuacjach i często zadajemy sobie pytanie "co by było gdyby?". Całe nasze życie to suma takich małych decyzji, które wpływają na jego przebieg. Ta książka to przepiękna historia, która skłoni nas na chwilę do refleksji. Jak wiele dobrych ale i tych złych decyzji musieliśmy podjąć aby dotrzeć do tego miejsca w którym jesteśmy. Uwielbiam książki Magdaleny Witkiewicz, która pisze proste książki o codziennym życiu. Robi to jednak w taki sposób, że nie można się oderwać od jej powieści. Dlatego serdecznie wam polecam tę książkę, jak i wszystkie inne tej autorki.

Drzewo czereśni potrzebuje

innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce.
Tak jak człowiek, gdy kocha – rozkwita. 




Samantha Young "To, co najważniejsze"

Samantha Young "To, co najważniejsze"


Krótki opis książki:
Witamy w Hartwell, spokojnym, nadmorskim miasteczku, gdzie dzięki tajemnicy sprzed wielu lat pewna kobieta zrozumie, co znaczy prawdziwa miłość.
Doktor Jessica Huntington całym sercem angażuje się w problemy swoich podopiecznych z więzienia dla kobiet, ale w życiu prywatnym starannie unika związków uczuciowych. Nauczyły ją tego bolesne doświadczenia. W więziennej bibliotece odkrywa plik starych listów miłosnych i jedzie do malowniczego Hartwell, żeby dostarczyć je adresatowi. Nadmorskie miasteczko rzuca na Jessicę swój czar, ale jeszcze większe wrażenie robi na niej przystojny właściciel miejscowego baru.
Od czasu rozwodu z niewierną żoną, Cooper Lawson skupia się na tym, co najważniejsze: na rodzinie i prowadzeniu baru przy nadbrzeżnej promenadzie, który od lat znajduje się w posiadaniu Lawsonów. Jednak kiedy Jessica przekracza progi jego knajpki, gotów jest znów otworzyć swoje serce. Chociaż wzajemne przyciąganie staje się coraz silniejsze, Jessica z uporem broni się przed bliskim związkiem. Aby przekonać ją, że jest w życiu coś, o co warto walczyć, Cooper będzie musiał ofiarować jej więcej niż tylko namiętność.






Ta książka to moje pierwsze spotkanie z Samanthą Young. Niestety jestem trochę rozczarowana. Wybierając się na wakacje zdecydowałam się wybrać coś lekkiego i przyjemnego do poczytania na plaży. I w tej roli książka się sprawdziła bo nie wymaga dużego skupienia. Jeżeli oczekujecie wielkiego WOW to na pewno nie przy tej pozycji. Jest to klasyczny romans, pisany według tradycyjnego schematu, czyli miłość, dramat i miłość.
Dwoje ludzi po przejściach, probuje ułożyć sobie życie na nowo. Jessica Huntington, młoda lekarka w zakładzie karnym, w kórym pracuje, odnajduje stare listy. Postanawia dostarczyć je do adresata, który powinien je dostać kilkanaście lat wcześniej. Dzięki tej podróży uświadamia sobie, jak wiele jej w życiu brakuje. Nie ma stałego partnera, rodziny, przyjaciół. W Hartwell, gdzie się zatrzymuje, po raz pierwszy od dłuższego czasu czuje się szczęśliwa. Tam poznaje Coopera, który również wiele już w życiu przeszedł. Mężczyzna zupełnie traci głowę dla młodej lekarki, z resztą z wzajemnością. Ale oczywiście na ich drodze staje wiele przeciwności i ich związek wisi na włosku. Jessica ma swoje tajemnice, które chce za wszelką cenę ochronić i nie ujawnić nawet Cooperowi. Tylko, że mężczyzna nie chce budować związku na kłamstwie. Muszą zmierzyć się z przykrą przeszłością i zacząć myśleć o tym co może ich spotkać w przyszłości. Poza tym głównym, miłosnym wątkiem, książka przedstawia nam losy mieszkańców Hartwell. To nawet chwilami jest o wiele ciekawsze niż losy Jessicy i Coopera. Całe miasteczko jest przedstawione w bardzo urokliwy sposób, aż chciałoby się tam pojechać. Historia przedstawiana jest raz z perspektywy Jessicy a raz z Coopera, bardzo lubię taki sposób narracji.
Książkę przeczytałam szybko, jednak nie zrobiła ona na mnie żadnego wrażenia. To powieść, którą bardzo szybko się zapomina. Idealna na plażę, nie wymaga od nas zbyt dużej uwagi, tak dla zabicia czasu. Obawiam się, że to moja pierwsza i ostatnia książka tej autorki.

Colleen Hoover "November 9"

Colleen Hoover "November 9"

Krótki opis książki:
9 listopada to data, która zaważyła na losach Fallon i Bena. Tego dnia spotkali się przypadkiem i od tej chwili zaczynają tworzyć dwie historie: jedna to ich życie, drugą pisze Ben zauroczony swoją nową muzą. Choć los postanawia ich rozdzielić, to wzajemna fascynacja jest na tyle silna, że nie może pokonać jej ani czas, ani odległość. Co roku 9 listopada rozpoczyna kolejny rozdział historii - tej realnej i tej fikcyjnej. Gdy nieubłaganie zbliża się koniec powieści, szczęśliwe zakończenie wydaje się jedynie mrzonką, bo historia na papierze zaczyna różnić się od tej, w którą wierzy Fallon…



Myślę, że książki Hoover albo się kocha albo omija szerokim łukiem. Autorka ma rzeszę fanów, którzy zaczytują się w jej romansach ale jest też grupa, która uważa, że to schematyczne, płytkie książki dla nastolatków. Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej kategorii, chociaż nastolatką już dawno nie jestem. Jej powieści zawsze mnie pochłaniają, nie mogę się od nich oderwać. Emocje głównych bohaterów sprawiają, że nie jestem w stanie odłożyć tej książki na dłuższą chwilę. I tak też było w przypadku "November 9". 
Ben i Fallon spotykają się 9 listopada, w dość specyficznych okolicznościach. Spędzają ze sobą kilka niezwykłych godzin, które całkowicie zmieniają ich życie. Kiedy muszą się rozstać, obiecują sobie, że za rok spotkają się w tym samym miejscu i o tym samym czasie. Poza tym nie będą się ze sobą w żaden sposób kontaktować. Przez cały rok mają spełniać swoje marzenia i żyć pełnią życia. A Ben ma pisać powieść na podstawie ich historii, obydwoje liczą, że będzie ona miała szczęśliwe zakończenie. Para dotrzymuje słowa, spotykają się co roku, 9 listopada. Ale z roku na rok historia zaczyna się komplikować i coraz mniej wskazuje na to, że ta dwójka będzie razem, nie tylko 9 listopada. Mimo, że obydwoje czują do siebie coś więcej, tak naprawdę niewiele o sobie wiedzą. A kiedy zaczynają się lepiej poznawać, okazuje się, że to może być dla nich największą przeszkodą. Jak skończy się powieść, musicie przekonać się sami. Hoover ma ogromny talent do przedstawiania ludzkich emocji. Zawsze dokładnie opisuje ich wewnętrzne rozterki i uczucia. Narracja prowadzona jest na zmianę przez Fallon i Bena, co daje nam pełen obraz tego, co się między nimi dzieje. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, to lektura na jeden wieczór. 
Jeżeli lubicie romanse, to ten na pewno przypadnie wam do gustu. W trakcie czytania książka przypominała mi inną powieść - "Jeden dzień". Jednak historia okazała się zupełnie inna. Serdecznie Wam polecam, a ja muszę nadrobić inne powieści tej autorki.


Benedict Wells "Koniec samotności"

Benedict Wells "Koniec samotności"

Krótki opis książki:
Wydaje się, że jedyne, co łączy rodzeństwo Julesa, Marty'ego i Liz, to tragiczne wydarzenie z przeszłości. Jako dzieci stracili w wypadku ukochanych rodziców i odtąd już zawsze ich życie było naznaczone stratą. Choć wszyscy troje zostali umieszczeni w tym samym domu dziecka, każde z nich poszło swoją drogą. Stopniowo oddalali się od siebie i na lata zerwali ze sobą kontakty. Najmłodszy z trójki, Jules, przed śmiercią rodziców tak pewny siebie, w internacie staje się bojaźliwym i wycofanym w świat marzeń odludkiem. Potrafił zaufać tylko swojej rówieśniczce Alvie, która tak jak on ukrywała przed światem jakieś traumatyczne przeżycia. Kiedy Jules i Alva spotykają się po latach, odkrywają, ile dla siebie znaczą. Mają nadzieję, że wciąż mogą odzyskać stracony czas...




"Koniec samotności" to piękna książka, która przedstawia nam jak wszystko co dzieje się w naszym życiu, zapisuje się gdzieś w środku.

"To wszystko jest jak zasiew. Internat, szkoła, to, co stało się z moimi rodzicami. To wszystko zostało we mnie posiane, ale nie wiem, czym wykiełkuje. Dopiero kiedy dorosnę, nadejdą żniwa, ale wtedy będzie już za późno."



Głównym bohaterem książki jest Jules, który próbuje się odnaleźć po ciężkich wydarzeniach. Kiedy trafia do internatu po śmierci rodziców, nie czuje wsparcia w swoim rodzeństwie. Chłopiec oddala się od wszystkich, żyje w świecie marzeń. Jedyną osobą, która się z nim zaprzyjaźnia jest Alva. Więź między nimi staje się coraz silniejsza, zaczynają spędzać ze sobą jak najwięcej czasu. Ale ta wyjątkowa przyjaźń szybko się kończy i każdy z nich idzie w swoją stronę. I chociaż mija wiele lat, Jules nie potrafi cieszyć się życiem, ciągle nie dają mu spokoju wydarzenia z przeszłości. Nie potrafi odnaleźć swojej drogi w życiu, czuje, że czegoś mu brakuje. 

"Tak, ale bycie z kimś przypadkowym to nie jest antidotum na samotność. Antidotum na samotność to poczucie bezpieczeństwa."

Po latach Jules i Alva znowu się spotykają, czują się jakby nigdy się nie rozstali. W dalszym ciągu bardzo dobrze się rozumieją i wiele dla siebie znaczą. Ale czy będzie dane im w końcu być ze sobą? Poza historią Jules'a i Alvy, możemy również śledzić losy Liz i Marty'ego. Czy relacja między rodzeństwem odbuduje się?
"Koniec samotności" to nie jest lekka książka, którą szybko się czyta. Ta historia jest pełna bólu, żalu i przemyśleń. Ale to piękna historia o poszukiwaniu własnego szczęścia oraz o tym jak ciężko poradzić sobie ze stratą. Mimo to, nie jest to typowy wyciskacz łez, a książka, o której nie będziecie mogli przestać myśleć. Pozwoli wam zatrzymać się na chwilę i docenić to co posiadamy. Na pewno nie raz da wam do myślenia, a wiele cytatów zapamiętacie na długo. Polecam!



Magdalena Witkiewicz "Pracownia dobrych myśli"

Magdalena Witkiewicz "Pracownia dobrych myśli"

 Krótki opis książki:

Mała przytulna pracownia, w której oknach zawsze stoją kwiaty, to miejsce pełne czarów. Można tam przymierzyć szczęście, przynajmniej tak brzmi jej slogan reklamowy. To tutaj, na ulicy Przytulnej 26, Pelagia, krawcowa, prowadziła przed wieloma laty pracownię krawiecką. Po jej śmierci to właśnie tu jej wnuk, Florian, postanowił otworzyć kwiaciarnię. Miejsce to dzieli z matką, Grażyną, ekscentryczną artystką. Otaczają ich przypadkowi ludzie, którzy z czasem stają się przyjaciółmi. Wielu z nich układa swoje życie na nowo.

Siła tkwiąca w rodzinie, babce, matce i wnuku jest bardzo duża. Każde z nich ma w sobie pierwiastek dobrych myśli, każde z nich ma piękną moc, by obdarowywać nimi innych.
Pomimo tego, że Pelagia dawno temu odeszła, w przytulnej pracowni nadal zszywane są ludzkie losy. Tworzą wspaniały patchwork, nową całość, z pozornie niepasujących do siebie kawałków, tkanych nicią dobrych myśli.




Magdalena Witkiewicz to zdecydowanie moja ulubiona polska autorka. Jeszcze żadna z jej książek mnie nie zawiodła i tak też było tym razem. "Pracowania dobrych myśli" to lekka i przyjemna opowieść o osobach zamieszkujących kamienicę przy ul. Przytulnej 26. Każdy z bohaterów ma swoje problemy i swoje tajemnice, jednak wszystkich łączy przyjaźń. Mimo różnicy pokoleń, cała społeczność wspiera się i pomaga sobie w trudnych chwilach. Aż miło byłoby mieszkać w takiej kamienicy, gdzie nie ma chwili na smutek bo zaraz z pomocą przychodzą przyjaciele. Florian otwiera kwiaciarnię w byłej pracowni swojej nieżyjącej babci. Pelagia szyła, dając w ten sposób szczęście swoim klientom, ludzie twierdzili, że było to magiczne miejsce. Teraz Florian tworząc piękne bukiety i wianki wprowadza pozytywne myśli w życie swoich najbliższych i nie tylko. W swoją pracę wkłada całe swoje serce by każdy klient był zadowolony. Każdy z mieszkańców kamienicy przy ul. Przytulnej poszukuje swojego własnego szczęścia i zawsze może liczyć na wsparcie ze strony innych lokatorów. Pracownia Floriana staje się miejscem spotkań całej społeczności. Wspólnie spędzają czas i rozwiązują problemy. Każdy z bohaterów ma wyjątkową osobowość, a razem tworzą bardzo interesującą mieszankę. Pewnie nie jest to książka, która was zaskoczy, ale w swojej prostocie jest bardzo urzekająca. Jest to opowieść o codziennym życiu, przedstawiona w bardzo lekki i przyjemny sposób. Jak zawsze książka przepełniona jest humorem i ciepłymi emocjami, serdecznie Wam polecam! Magdalena Witkiewicz nie zawodzi! :)



Colleen Hoover "Ugly love"

Colleen Hoover "Ugly love"

Krótki opis książki:

Kiedy Tate, początkująca pielęgniarka, wprowadza się do mieszkania swojego brata, nie spodziewa się tak gwałtownych zmian w życiu. Wszystko przez przystojnego pilota Milesa Archera.


Miles ustala tylko jedną regułę ich związku: nie pytaj o przeszłość i nie oczekuj przyszłości. Gdy ta sytuacja staje się nie do wytrzymania i prowokuje do pytań, ożywają jego dramatyczne wspomnienia. Serca zaczynają szybciej bić, obietnice zostają złamane, reguły przestają obowiązywać.



Kolejna cudowna książka Colleen Hoover, którą przeczytałam. Powieści tej autorki po prostu się pochłania, czyta się lekko, przyjemnie. A co najważniejsze wzbudza duże emocje i napięcie w trakcie czytania, co nie pozwala się od niej oderwać. Główna bohaterka, Tate wprowadza się do swojego brata Corbina i już na samym początku poznaje Milesa, który niesamowicie się jej podoba. Jednak on nie wydaje się zainteresowany dziewczyną, jest zamknięty w sobie, milczący. Ale to tylko pozory bo tak naprawdę jest zafascynowany Tate. Ze względu na wydarzenia z przeszłości Miles nie chce się z nikim wiązać i w nic angażować. Dlatego z Tate zawierają układ, ich znajomość będzie opierać się tylko na seksie, żadnych nadziei na przyszłość i żadnych rozmów o przeszłości. Jednak czy można tkwić w takim układzie nie raniąc siebie samego? Tate bardzo mocno wierzy, że Miles zmieni zdanie, że ich znajomość może przerodzić się w coś stałego. Łamie obietnice żeby nie robić sobie nadziei na przyszłość i coraz bardziej zakochuje się w Milesie. A co wydarzyło się w przeszłości, że chłopak tak bardzo zamknął się na wszelkie uczucia? Tate wie tylko, że kiedyś była Rachel, ale co się z nią stało i co zrobiła Milesowi to temat którego nie wolno jej poruszać. Autorka książki przeplata nam te wydarzenia. Raz czytamy historię Milesa i Tate, a za chwilkę przenosimy się do czasów, kiedy Miles poznał Rachel. W ten sposób książka jest jeszcze bardziej intrygująca, z jednej strony chcemy wiedzieć co się wydarzy teraz i co takiego działo się kiedyś. Powieść przepełniona jest emocjami i rożnymi obliczami miłości. Czy Tate pozna prawdę na temat Rachel? I czy Miles odważy się znowu przed kimś otworzyć? Przeczytajcie sami bo książka zdecydowanie warta polecenia!





Copyright © 2016 Czytula - I'm a book lover , Blogger