Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filia. Pokaż wszystkie posty

Magdalena Witkiewicz "Ósmy cud świata"

Magdalena Witkiewicz "Ósmy cud świata"

Krótki opis książki:

Czy historia sprzed lat, usłyszana przypadkowo na drugim krańcu świata, może wpłynąć na nasze losy?

Kilka romantycznych chwil, przeżytych w czasie urlopu w Azji, budzi w Annie, trzydziestokilkuletniej singielce, dawno uśpione uczucia.
Kobieta podejmuje decyzję, która na zawsze może zaważyć na życiu kilku osób.
Jednak szczęście, będące pozornie w zasięgu jej ręki, rozsypuje się nagle niczym domek z kart.
Ósmy cud świata to opowieść o tym, że czasami trzeba zbłądzić w ciemnym lesie, by wreszcie znaleźć się na rozświetlonej polanie. 
A pierwszy promień słońca można niekiedy znaleźć ukryty w niepozornej, maleńkiej kopercie, zamkniętej w morskiej muszli przywiezionej z wakacji.



Kolejna cudowna książka autorstwa Magdaleny Witkiewicz, którą mogę Wam polecić. Wzięłam ją do ręki wieczorem, stwierdziłam, że chociaż zacznę sobie i przeczytam kilka pierwszych stron. A siedziałam 3 godziny bo musiałam ją skończyć. Ciężko mi było ją odłożyć nawet na chwilę. Właśnie za to uwielbiam książki Magdaleny, że nie sposób się od nich oderwać. Poza tym jak zawsze czeka na nas spora dawka humoru i miłości.
Główną bohaterką powieści jest Anna, kobieta przed czterdziestką. Doskwiera jej samotność, nie ma partnera, ani dzieci. A na dodatek wszystkie koleżanki dookoła toną w pieluchach, co wcale jej nie podbudowuje. Mimo, że była w kilku związkach, nigdy nie trafiła na nikogo odpowiedniego. Tkwi w relacji bez zobowiązań, licząc że miłość przyjdzie z czasem. Jej największym marzeniem jest dziecko, a zegar biologiczny nieubłaganie tyka. Pasją Anny od zawsze były podróże i kiedy w jej życiu panuje ogromny bałagan postanawia wyjechać do Wietnamu. Wycieczka ma jej pomóc spojrzeć na wszystko z innej perspektywy. Nie przypuszcza, że ten wyjazd odmieni jej życie i zamiast uporządkować pewne sprawy, Anna narobi sobie jeszcze większego bałaganu. Magdalena Witkiewicz zabierze nas w podróż po Azji, ale w bardzo przyjemny sposób, więc jeśli boicie się długich opisów to na pewno nie w tej książce. Jest to powieść o tym, że szczęście może przyjść do nas niespodziewanie i nigdy nie można przestać w to wierzyć. Oraz o tym, że o prawdziwą miłość trzeba walczyć do samego końca.
Jeżeli chcecie miło spędzić wieczór, to "Ósmy cud świata" wam w tym pomoże. Magdalena Witkiewicz jest świetna w tworzeniu bajkowych historii ze zwyczajnego życia.


Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński "Pudełko z marzeniami"

Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński "Pudełko z marzeniami"

Krótki opis książki:

Zdradzony przez narzeczoną i oszukany przez wspólnika trzydziestoletni Michał marzy o tym, aby zacząć nowe życie. Kiedy dowiaduje się, że podczas II wojny światowej jego rodzina ukryła w małym miasteczku na północy Polski skarb, wyrusza na jego poszukiwanie. Sęk w tym, że teraz w tym miejscu stoi restauracja. Prowadzi ją rówieśniczka Michała, Malwina. Ma ona problem ze swoim ukochanym, który "odszedł w siną dal", i babcią, która po powrocie z wieloletniego pobytu we Francji koniecznie chciałaby serwować w jej restauracji żabie udka i ślimaki. 
Michał postanawia zaprzyjaźnić się z Malwiną, zdobyć jej zaufanie, a potem w tajemnicy przed nią odzyskać swój spadek. Niestety gdy w sprawę wmieszają się dwie wścibskie staruszki, dwójka dzieci i tajemniczy święty Eskpedyt, nic nie pójdzie zgodnie z jego planem.



Co kryje się w "Pudełku z marzeniami"? Myślę, że jest to lekka i przyjemna lektura "na raz". Książka, którą po odłożeniu na półkę zaraz się zapomni. Kto mnie zna, ten wie, że jestem wielką fanką twórczości Magdaleny Witkiewicz. Dlatego zdecydowałam się na tę książkę "w ciemno" i tym razem czuję lekkie rozczarowanie. Miało być świątecznie, zabawnie i romantycznie. I na pewno po części tak było, ale liczyłam na więcej emocji, do których przyzwyczaiła nas Magda. 
W dzisiejszych czasach, wielu z nas jest zabieganych, brakuje czasu aby poczuć świąteczny klimat. Należę właśnie do tej części społeczeństwa, dlatego próbuje się ratować świątecznymi książkami. Miło jest usiąść wieczorem pod kocem, w blasku choinki, z ciepłą herbatą i zatopić się w takiej książce chociaż na chwilę. "Pudełko z marzeniami" miało mi pomóc odnaleźć ten świąteczny klimat i na chwilę się udało. Było dużo śniegu, miłości, lampek, dobrego jedzenia i ciepła. Jednak cała historia nie wzbudza większych emocji. Głównym bohaterem jest Michał, który sprowadza się do Miasteczka w poszukiwaniu skarbu. Mężczyzna jest sam, bez pieniędzy i liczy na cud, który pozwoli mu stanąć na nogi. Szybko odnajduje się w nowym miejscu, głównie dzięki przychylności mieszkańców. Kto z was czytał "Pracownię dobrych myśli" i pamięta panią Wiesię? Tak, to ta starsza pani, która nie lubi kłopotów i ma dużo nalewek dla zdrowotności. Mimo, że nie jest główną bohaterką, jak dla mnie jest najważniejszą postacią tej książki.To ona spaja całą historię, a jej humor nadaje pozytywnego klimatu. Ta starsza pani zna wszystkich mieszkańców i zdecydowanie zna się na ludziach. A że nie lubi kłopotów, dba o swoich bliskich, żeby nic im się nie przytrafiło. W Miasteczku swoje nowe życie zaczyna również Malwina. I to właśnie w piwnicy Malwiny kryje się skarb poszukiwany przez Michała. Jednak dostać się tam nie jest wcale takie proste, a mężczyzna nie chce się z nikim podzielić tym co na niego czeka. Czy Michałowi uda się odzyskać to co najcenniejsze? Przekonajcie się sami!
Na pewno nie jest to lektura górnych lotów. Ale nie jest też to zła książka. Bardzo miła powieść, którą przeczytacie w jeden wieczór. Lekka rozrywka na krótkie zimowe dni.


Tillie Cole "Tysiąc pocałunków"

Tillie Cole "Tysiąc pocałunków"

 Krótki opis książki:

Wyobraź sobie, że otrzymujesz tysiąc małych karteczek i masz wypełnić je najpiękniejszymi momentami swojego życia…

Jeden pocałunek trwa chwilę. Tysiąc pocałunków może wypełnić całe życie. 

Chłopak i dziewczyna. Uczucie powstałe w jednej chwili, pielęgnowane później latami. Więź, której nie był w stanie zniszczyć ani czas, ani odległość. Która miała przetrwać już do końca. A przynajmniej tak zakładali.

Kiedy siedemnastoletni Rune Kristiansen wraca z rodzinnej Norwegii do sennego miasteczka Blossom Grove w stanie Georgia, gdzie jako dziecko zaprzyjaźnił się z Poppy Litchfield, myśli tylko o jednym. Dlaczego dziewczyna, która była drugą połową jego duszy i przyrzekła wiernie czekać na jego powrót, odcięła się od niego bez słowa wyjaśnienia?

Serce Rune’a zostało złamane, gdy dwa lata temu Poppy przestała się do niego odzywać. Jednak, gdy chłopakowi przyjdzie odkryć prawdę, jego serce rozpadnie się na nowo.



"Tysiąc pocałunków" to książka, którą przeczytałam w jeden dzień. Nie mogłam się oderwać od tej historii. Chociaż wydaje się, że jest to powieść dla nastolatków, a historia jest banalna, nie sposób odłożyć tej książki choć na chwilę. Bardzo urzekła mnie ta historia, mimo, że była dosyć przewidywalna. Ale czasami potrzebujemy właśnie takiej książki, która chwyta za serce, mimo, że i tak jesteśmy w stanie przewidzieć, co się wydarzy, a to dzięki lekkości pióra Tillie Cole.
Poppy i Rune są sąsiadami, poznają się jako dzieci, ale połączy ich wyjątkowa więź. Z wiekiem przyjaźń zaczyna przeradzać się w uczucie, które ma trwać wiecznie. Wszystko jednak się zmienia kiedy Rune musi wrócić ze swoją rodziną do Norwegii. Świat nastolatków rozpada się, ciężko im się pogodzić z rozłąką. Początkowo utrzymują kontakt, jednak z czasem Poppy przestaje odpowiadać na wiadomości, nikt nie wie co stało się z dziewczyną. Rune stracił swoją bratnią duszę i to zmienia do nie do poznania. Gdy po dwóch latach wraca do Stanów, jest przepełniony nienawiścią i gniewem. Nikt z dawnych znajomych nie poznaje chłopaka, nawet jego rodzina nie wie jak do niego dotrzeć. Jednak Rune pod twardą skorupą nadal czuje coś do Poppy i pragnie dowiedzieć się co się dzieje z dziewczyną. Kiedy odkryje prawdę jego jedynym celem jest spełnić marzenie dziewczyny. 1000 niezapomnianych pocałunków, zapisanych na karteczkach, czy im się uda?
Autorka stworzyła wyjątkowy klimat, dzięki czemu ta prosta historia jest wyjątkowa. Opowieść o nastoletniej miłości, która miała trwać wiecznie. Jeżeli łatwo się wzruszacie to koniecznie przygotujcie sobie paczkę chusteczek! Książka przepełniona jest emocjami, które mocno was poruszą. Myślę, że wszystkim fanom Kim Holden i Colleen Hoover książka przypadnie do gustu.


Kim Holden "Franco"

Kim Holden "Franco"

Krótki opis książki:

Franco Genovese jest perkusistą w światowej sławy amerykańskim zespole Rook. Chłopak ma wszystko. Zabójczy uśmiech, tatuaże, talent, ostry dowcip. A przy tym wszystkim serce ze złota. 

Wiedzie dobre, stabilne, nieskomplikowane życie.
Jednak wieczór spędzony w niepozornym barze w Los Angeles wszystko to zmienia.
Do jego świata wkracza Gemma Hendricks.
Pochodząca z północnej Anglii, odnosząca sukcesy młoda pani architekt. Właścicielka uroczego uśmiechu, ciętego języka i nad wyraz ufnego serca.
Natychmiast coś ich do siebie przyciąga.
Gemma i Franco z miejsca się zaprzyjaźniają.
Ich znajomość nie potrwa długo, ponieważ kiedy za kilka dni wrócą do domów, rozdzielą ich tysiące kilometrów.
A może coś się zmieni?
Gemma ma pewne bliskie sercu marzenie.
Gdy Franco postanowi pomóc dziewczynie w spełnieniu go, wszystko może wywrócić się do góry nogami.
Czy ich przyjaźń będzie miała szansę przerodzić się w miłość? A może wszystko pójdzie w zapomnienie?



Wszystkim fanom "Promyczka" chyba nie muszę przedstawiać tej książki. To obowiązkowa pozycja dla każdego, kto pokochał Kate i Gusa. Kiedy dowiedziałam się o wydaniu "Franco", niecierpliwie wyczekiwałam premiery. Uwielbiam pióro Kim Holden, jej powieści są bardzo lekkie, ale pełne emocji. "Promyczek" zdecydowanie rozbił mnie na kawałki, "Gus" pomógł mi się pozbierać. A "Franco"? To przyjemny powrót do naszych ulubionych bohaterów, z perspektywy, kolejnej, ciekawej osobowości. W porównaniu do poprzednich tomów, książka jest chudziutka, dlatego czyta się ją ekspresowo. Ja jednak czuje lekki niedosyt po tej lekturze.
Franco, najlepszy przyjaciel Gusa, zawsze go wspierał w trudnych chwilach, poznaliśmy go jako mężczyznę o wielkim sercu. Jako perkusista zespołu Rook, mógłby mieć każdą dziewczynę. Pewnego wieczoru poznaje Gemmę i nikt inny już go nie interesuje. Ma być to tylko krótka znajomość, ponieważ dziewczyna mieszka na innym kontynencie. Przez spędzone ze sobą chwilę bardzo się zbliżają, nie spodziewają się, że rozstanie będzie dla nich tak trudne. Postanawiają, że pomimo dzielącej ich odległości, będą dalej się przyjaźnić. A Franco stawia sobie za cel, spełnić najważniejsze marzenie Gemmy. Wbrew pozorom, nie jest to takie proste do wykonania, a niepowodzenie może zniszczyć ich przyjaźń.
Książka jest dosyć przewidywalna, jednak Kim Holden potrafi tak przedstawić, nawet najbardziej schematyczną powieść, że nie sposób się od niej oderwać. Bardzo podoba mi się przyjaźń między Franco i Gusem, ich dialogi są pełne humoru, widać jak blisko są ze sobą. Super posunięciem było wprowadzenie postaci z powieści Colleen Hoover, dla wszystkich czytelników, to na pewno miła niespodzianka. Gus i Franco często wspominają Kate, co też bardzo mi się podobało. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, jednak nie poruszyła mnie tak mocno, jak poprzednie tomy. Spodziewałam się czegoś bardziej poruszającego, ale i tak warto było przeczytać. Jest to miłe zakończenie całej serii, które koniecznie musisz poznać.


Magdalena Witkiewicz "Czereśnie zawsze muszą być dwie"

Magdalena Witkiewicz "Czereśnie zawsze muszą być dwie"


Krótki opis książki:
Zosia Krasnopolska otrzymuje w spadku od pani Stefanii zrujnowaną willę w Rudzie Pabianickiej. Rudera okazuje się domem z duszą uwięzioną w dalekiej przeszłości. Stary dom otoczony sadem – niegdyś bardzo piękny – kryje sekrety swoich mieszkańców. Zosia powoli zgłębia jego tajemnice. Kiedy na jej drodze pojawi się Szymon, odkryje najważniejszy sekret: dowie się, czym są prawdziwa przyjaźń oraz miłość. Zrozumie, że tak jak drzewa czereśni muszą rosnąć obok siebie, by wydać owoce, tak ludzie muszą się kochać, by ich wspólna droga przez życie miała sens.



"Czereśnie zawsze muszą być dwie" to kolejna cudowna powieść Magdaleny Witkiewicz. Odważę się nawet stwierdzić, że jest to najlepsza jej książka do tej pory. Jak zawsze jest to historia pełna emocji, ciepłych uczuć, od której nie sposób się oderwać. Za każdym razem, gdy czytałam już w łóżku i rozdział dobiegał końca, miałam gasić światło i iść spać. Przy tej książce na pewno prędko światła nie zgasicie. 
Główną bohaterką jest Zosia Krasnopolska, historia zaczyna się w momencie, kiedy dziewczyna decyduje się iść na wagary. Nigdy nie przypuszczała, że ta decyzja może zaważyć na całym jej życiu. Przez to opuszczenie zajęć, poznaje panią Stefanię, która odmienia jej życie. Zosia zaprzyjaźnia się ze starszą Panią, która zapisuje jej stary dom w Rudzie Pabianickiej. To miejsce skrywa wiele tajemnic swoich poprzednich mieszkańców. Wymaga również remontu, co okazuje się świetną terapią dla pogubionej Zosi. Dziewczyna próbuje pozbierać się po wielu przykrych przeżyciach. Z czasem zaczyna czuć, że to jest jej miejsce na ziemi. Staje się to również dzięki Szymonowi, z którym się zaprzyjaźnia. Zosia za wszelką cenę chce się dowiedzieć, co działo się w tym domu kiedyś. Zaprzyjaźnia się również z panem Andrzejem, który skrawek po skrawku, zdradza tajemnicę willi. Dlatego w książce przeplatają się dwie historie, ta o Zosi i o Annie, która kiedyś mieszkała w tym domu. Co jakiś czas przenosimy się w lata 30. XX wieku aby poznać historię tego miejsca. Symboliczne znaczenie tytułowych czereśni sprawi, że patrząc na to kwitnące drzewo będziecie myśleć, że czereśnie muszą być dwie :)
Na pewno nikt z nas, podejmując proste decyzje, nie myśli o tym, że może od tego zależeć nasze dalsze życie. A jednak jest tak w wielu sytuacjach i często zadajemy sobie pytanie "co by było gdyby?". Całe nasze życie to suma takich małych decyzji, które wpływają na jego przebieg. Ta książka to przepiękna historia, która skłoni nas na chwilę do refleksji. Jak wiele dobrych ale i tych złych decyzji musieliśmy podjąć aby dotrzeć do tego miejsca w którym jesteśmy. Uwielbiam książki Magdaleny Witkiewicz, która pisze proste książki o codziennym życiu. Robi to jednak w taki sposób, że nie można się oderwać od jej powieści. Dlatego serdecznie wam polecam tę książkę, jak i wszystkie inne tej autorki.

Drzewo czereśni potrzebuje

innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce.
Tak jak człowiek, gdy kocha – rozkwita. 




Magdalena Witkiewicz "Pracownia dobrych myśli"

Magdalena Witkiewicz "Pracownia dobrych myśli"

 Krótki opis książki:

Mała przytulna pracownia, w której oknach zawsze stoją kwiaty, to miejsce pełne czarów. Można tam przymierzyć szczęście, przynajmniej tak brzmi jej slogan reklamowy. To tutaj, na ulicy Przytulnej 26, Pelagia, krawcowa, prowadziła przed wieloma laty pracownię krawiecką. Po jej śmierci to właśnie tu jej wnuk, Florian, postanowił otworzyć kwiaciarnię. Miejsce to dzieli z matką, Grażyną, ekscentryczną artystką. Otaczają ich przypadkowi ludzie, którzy z czasem stają się przyjaciółmi. Wielu z nich układa swoje życie na nowo.

Siła tkwiąca w rodzinie, babce, matce i wnuku jest bardzo duża. Każde z nich ma w sobie pierwiastek dobrych myśli, każde z nich ma piękną moc, by obdarowywać nimi innych.
Pomimo tego, że Pelagia dawno temu odeszła, w przytulnej pracowni nadal zszywane są ludzkie losy. Tworzą wspaniały patchwork, nową całość, z pozornie niepasujących do siebie kawałków, tkanych nicią dobrych myśli.




Magdalena Witkiewicz to zdecydowanie moja ulubiona polska autorka. Jeszcze żadna z jej książek mnie nie zawiodła i tak też było tym razem. "Pracowania dobrych myśli" to lekka i przyjemna opowieść o osobach zamieszkujących kamienicę przy ul. Przytulnej 26. Każdy z bohaterów ma swoje problemy i swoje tajemnice, jednak wszystkich łączy przyjaźń. Mimo różnicy pokoleń, cała społeczność wspiera się i pomaga sobie w trudnych chwilach. Aż miło byłoby mieszkać w takiej kamienicy, gdzie nie ma chwili na smutek bo zaraz z pomocą przychodzą przyjaciele. Florian otwiera kwiaciarnię w byłej pracowni swojej nieżyjącej babci. Pelagia szyła, dając w ten sposób szczęście swoim klientom, ludzie twierdzili, że było to magiczne miejsce. Teraz Florian tworząc piękne bukiety i wianki wprowadza pozytywne myśli w życie swoich najbliższych i nie tylko. W swoją pracę wkłada całe swoje serce by każdy klient był zadowolony. Każdy z mieszkańców kamienicy przy ul. Przytulnej poszukuje swojego własnego szczęścia i zawsze może liczyć na wsparcie ze strony innych lokatorów. Pracownia Floriana staje się miejscem spotkań całej społeczności. Wspólnie spędzają czas i rozwiązują problemy. Każdy z bohaterów ma wyjątkową osobowość, a razem tworzą bardzo interesującą mieszankę. Pewnie nie jest to książka, która was zaskoczy, ale w swojej prostocie jest bardzo urzekająca. Jest to opowieść o codziennym życiu, przedstawiona w bardzo lekki i przyjemny sposób. Jak zawsze książka przepełniona jest humorem i ciepłymi emocjami, serdecznie Wam polecam! Magdalena Witkiewicz nie zawodzi! :)



Remigiusz Mróz "Behawiorysta"

Remigiusz Mróz "Behawiorysta"

 Krótki opis książki:

Zamachowiec zajmuje przedszkole, grożąc, że zabije wychowawców i dzieci. Policja jest bezsilna, a mężczyzna nie przedstawia żadnych żądań. Nikt nie wie, dlaczego wziął zakładników, ani co zamierza osiągnąć. Sytuację komplikuje fakt, że transmisja na żywo z przedszkola pojawia się w internecie.

Służby w akcie desperacji proszą o pomoc Gerarda Edlinga, byłego prokuratora, który został dyscyplinarnie wydalony ze służby. Edling jest specjalistą od kinezyki, działu nauki zajmującego się badaniem komunikacji niewerbalnej. Znany jest nie tylko z ekscentryzmu, ale także z tego, że potrafi rozwiązać każdą sprawę. A przynajmniej dotychczas tak było…

Rozpoczyna się gra między ścigającym a ściganym, w której tak naprawdę nie wiadomo, kto jest kim.



Opis książki to tak naprawdę tylko krótki wstęp do tej historii. Akcja w przedszkolu to tylko przedsmak tego co czeka nas dalej. Zamachowiec jest bardzo dobrze przygotowany, dokładnie wszystko zaplanował i przewidział działania policji. Dlatego ciężko ustalić jaki jest motyw jego działań. Policja jest bezsilna i prosi o pomoc Gerarda Edlinga, który znany jest jako Behawiorysta. Kiedy usłyszał o wydarzeniach w przedszkolu, wiedział, że wkrótce będzie potrzebny. Został on wydalony z prokuratury w atmosferze skandalu, dlatego nie jest zbyt szanowany przez służby biorące udział w śledztwie. Jednak jego wiedza jest niepodważalna, potrafi on wiele wywnioskować z zachowania zamachowca, który wszystkie swoje poczynania relacjonuje w internecie. W swoją grę wciąga "publiczność", która pozornie może decydować o tym kto ma zginąć, a kto ujdzie z życiem. Odpowiedzialność za swoje zabójstwa zrzuca na widzów, którzy mogą głosować i wybrać ofiarę. Zamachowiec dostaje przydomek Kompozytora, ponieważ swoje działania nazywa koncertem krwi. Jest bardzo brutalny, bez skrupułów zabija, nawet dzieci. Edling próbuje przewidzieć jego zachowanie, jednak chwila nieuwagi sprawia, że zostaje wciągnięty w grę Kompozytora i wtedy sam musi zawalczyć o swoje życie. Służby muszą same przewidzieć co planuje Kompozytor i gdzie teraz uderzy. Próbują odkryć jaki jest motyw jego działań, uśpić jego czujność i złapać w pułapkę. Ale morderca jest czujny i również potrafi przewidzieć co może się wydarzyć. Moim zdaniem bardzo dobra książka, trzymająca w napięciu, pełna wielu nieprzewidywalnych zwrotów akcji. Czytelnik nie jest w stanie przewidzieć co się wydarzy, do czego jeszcze jest zdolny Kompozytor. Bardzo dobrze skonstruowany thriller, z ciekawym zakończeniem. Serdecznie polecam wszystkim fanom mocnych wrażeń!


Kim Holden "Gus"

Kim Holden "Gus"

Krótki opis książki:


Oto historia Gusa.

Opowiada o zagubieniu.
O odnalezieniu.
I o stopniowym procesie uzdrawiania.



Szczerze mówiąc, nie wiem już jak żyć.
Promyczek nie była tylko moją najlepszą przyjaciółką,
była moją drugą połówką. 
Drugą połową mojego umysłu,
mojego sumienia, mojego poczucia humoru,
mojej kreatywności… 
Była drugą połową mojego serca.
W jaki sposób człowiek może wrócić
do swoich zajęć, jeśli na zawsze stracił połowę siebie?




Natychmiast po skończeniu "Promyczka", musiałam sięgnąć po "Gusa". Nie byłam w stanie sobie wyobrazić, że nie poznam dalszych losów tych cudownych ludzi. Poza tym styl pisania Kim Holden jest zdecydowanie uzależniający. Wielu czytelników zachęcało mnie też tym, że "Gus" poskłada złamane po "Promyczku" serce. I nie sposób się z tym nie zgodzić. Po przeczytaniu tej książki czuję spokój i to mi było właśnie potrzebne. Odejście Promyczka było ciosem dla wszystkich jej bliskich. Jenak najbardziej przeżył to Gus i właśnie w tej książce możemy zobaczyć, jak z jego perspektywy, wyglądał powrót do normalnego życia. Początkowo nie jest on w stanie nawet funkcjonować, nie może pogodzić się z tym co się stało. Możemy sobie tylko wyobrazić jak ciężko jest stracić osobę która towarzyszyła nam całe życie i którą kochało się całym sercem. Takiej pustki nie da się wypełnić, a Gus musi nauczyć się z tym żyć. Tylko, że on nie chce żyć bez Promyczka, chciałby przestać cokolwiek czuć. Na początku stara się on po prostu przetrwać każdy dzień, buduje wokół siebie ogromny mur. Za tym murem ukrywa cały swój ból i cierpienie. Ktoś kto nie zna jego sytuacji, może stwierdzić, że jest strasznym egoistą, którego nic nie obchodzi. Zmienia się nie do poznania, ale to właśnie jego sposób aby żyć bez Promyczka. Z czasem w jego życiu pojawiają się osoby, które powoli zaczynają budzić w nim chęć do życia. Stworzony przez niego mur zaczyna się kruszyć. Gus poczuje się znów potrzebny i przekona się, że dawanie siebie innym przynosi ogromną satysfakcje. O wiele większą niż tylko branie bo szczęście bliskich jest najważniejsze. Cały czas towarzyszą mu słowa Promyczka: "stwórz legendę". Z czasem uczy się, że musi to zrobić, dla niej, stworzyć swoją własną legendę. Przez całą książkę możemy odczuć obecność Promyczka, żyje ona we wspomnieniach bohaterów. Dlatego w tej książce jest wiele pozytywnej energii i ciepła. Tak samo mocno jak pokochałam Promyczka, tak kocham teraz Gusa!
To opowieść o poszukiwaniu siebie po ogromnej stracie oraz o tym, że w życiu czeka nas wiele radości, ale również smutku. A wtedy tylko i wyłącznie od nas zależy jak długo będziemy żyli tragedią zamiast odszukać szczęście i cieszyć się życiem, które jest tak krótkie.

Masz tylko jedną szansę w tym cyrku zwanym życiem. Nie siedź na widowni, przyglądając się przedstawieniu. Wskakuj na arenę i bądź wielki. Właśnie tam znajdziesz ogień.

No i teraz pozostaje mi czekać z niecierpliwością na "Franco"! Zachęcam was do twórczości Kim Holden, coś pięknego :)

Kim Holden "Promyczek"

Kim Holden "Promyczek"

Krótki opis książki:
Życie Kate Sedgwick nigdy nie było bezbarwne. Dziewczyna pomimo problemów i tragedii zachowała pogodę ducha – nie bez powodu jej przyjaciel Gus nazywa ją Promyczek. Kate jest pełna życia, bystra, zabawna, ma również wybitny talent muzyczny. Nigdy jednak nie wierzyła w miłość. Właśnie dlatego – gdy wyjeżdża z San Diego by studiować w Grant, małym miasteczku w Minnesocie – kompletnie nie spodziewa się, że przyjdzie jej pokochać Kellera Banksa.


Wiele osób pisało, że po przeczytaniu "Promyczka" mieli złamane serca. Zdecydowanie dołączam do tego grona. Jest to historia obok której nie da się przejść obojętnie. Już od pierwszych stron byłam zauroczona stylem pisania Kim Holden. Jest właśnie taki, jaki najbardziej lubię. Lekki, przyjemny, przepełniony poczuciem humoru. Aż ciężko było mi się od niej oderwać, ciągle chciałam więcej. A to wszystko dzięki głównej bohaterce, Kate Sedgwick. Kim Holden stworzyła postać, którą nie bez powodu nazwano Promyczkiem. Po prostu nie chciałam się z nią rozstać. Kate to dziewczyna pełna optymizmu, która swoim sposobem bycia, potrafi rozluźnić nawet najgorszą atmosferę. W każdej sytuacji potrafi znaleźć coś pozytywnego. Poza tym jest strasznie silna, nie boi się niczego. Wszystko co spotyka ją w życiu, przyjmuje z pokorą, nigdy nie narzeka. Myślę, że każdy z nas chciałby mieć taką osobę w swoim życiu, która potrafiłaby wprowadzić promyki słońca nawet w najciemniejszy dzień. Promyczek nie wtrąca się w nie swoje sprawy, a jak ktoś odrzuca jej dobre chęci to i tak czuwa i jest gotowa do pomocy, zawsze. To właśnie sprawia, że Kate jest wyjątkowa. Bije od niej wewnętrzne i zewnętrzne piękno. Jej przyjaciele również są wyjątkowi, a dzięki Promyczkowi znajdują w sobie to co najlepsze i nie boją się tego pokazać. Książka zaczyna się niepozornie, Kate rozpoczyna wymarzone studia, znajduje pracę dorywczą, zamieszkuje w akademiku, poznaje nowych ludzi, którzy szybko stają się jej bliscy. Codziennie kontaktuje się ze swoim najbliższym przyjacielem z rodzinnych stron, Gusem. Łączy ich bardzo silna więź, ponieważ znają się od dziecka. i zawsze troszczyli się o siebie. Poza tym Kate jest uzależniona od kawy i to właśnie w kawiarni poznaje Kellera, chłopaka, który złamie jej mocne postanowienie. Chociaż oboje mają swoje tajemnice i nie chcą aby one wyszły na jaw, uczucie staje się silniejsze. Ta książka wzbudza ogromne emocje i ma bardzo ważny przekaz. Najważniejsze jest to co dzieje się tu i teraz, nie ma sensu wybiegać daleko w przyszłość. Cieszmy się chwilą, doceniajmy to co nas otacza i zawsze bądźmy gotowi pomóc innym zamiast osądzać. Mimo, że "Promyczek" zmiażdżyła mnie emocjonalnie, jestem szczęśliwa, że mogłam poznać Kate Sedgwick, jest to bohaterka której na pewno nie zapomnę. Mam nadzieję, że i wy chcecie ją poznać, naprawdę warto! A ja muszę jak najszybciej zabrać się za drugą część tej historii. Mam nadzieję, że "Gus" pomoże mi się pozbierać.


Nie mówię, że nie powinieneś realizować celów i spełniać marzeń. Po prostu nie rezygnuj z tego, co dzieje się teraz, dla nieznanej przyszłości. Może ominąć cię wiele szczęścia, kiedy będziesz czekał na lata, które mogą nigdy nie nadejść. Nie trać czasu, bo przegapisz chwilę obecną, a przyszłość wcale nie jest taka pewna.
Copyright © 2016 Czytula - I'm a book lover , Blogger