JP Delaney "Lokatorka" - przedpremierowo!

JP Delaney "Lokatorka" - przedpremierowo!

Krótki opis książki:

Idealne mieszkanie. Wymarzona lokatorka. Doskonała zbrodnia.


Emma już nie mieszka przy Folgate Street 1, na jej miejsce wprowadza się Jane. Obie lokatorki, obecna i była, są do siebie bardzo podobne: kolor włosów, rysy twarzy, pragnienie rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Ultranowoczesne mieszkanie wymaga dostosowania się do surowych reguł narzuconych przez właściciela, ale wydaje się idealne do porządkowania życiowego chaosu. Kobiety łączy coś jeszcze – enigmatyczna więź z właścicielem apartamentu. Jednak po pewnym czasie obok pożądania pojawia się niepewność i niepokój. Co różni Emmę i Jane? Emma już nie żyje, Jane jeszcze tak.


Ten krótki opis zapowiada nam bardzo intrygującą historię, od której nie będzie można się oderwać. I rzeczywiście tak jest, "Lokatorka" jest dopracowana w każdym calu, czytając ją cały czas myślałam, że ta książka jest perfekcyjna. Historia mocno trzyma w napięciu, nie można jej odłożyć bez zastanawiania się "co będzie dalej"? 
Mieszkanie przy Folgate Street 1 to nie jest zwykły dom do wynajęcia, nie każdy może tam zamieszkać. Z pozoru wydaje się to idealne miejsce do życia, nowoczesny budynek, zaprojektowany przez sławnego architekta, pełen technologii i na dodatek w dobrej cenie. Kto nie chciałby zamieszkać w domu, który zna nas lepiej niż my sami. Dopasowuje temperaturę wody do naszych wymagań, oświetlenie pomieszczeń do pogody i wiele innych udogodnień o których moglibyśmy tylko marzyć. Jednak nie każdy może wynająć ten dom. Żeby tam zamieszkać trzeba spełnić wiele wymagań właściciela, a zarazem architekta tego miejsca. Należy dobrze wypaść wypełniając szczegółowy test psychologiczny, podczas spotkania z właścicielem oraz zobowiązać się do przestrzegania wielu reguł, które wprowadzają ogromny porządek w mieszkaniu. To nie lokator urządza dom, ale dom zaczyna uczyć lokatora ładu i samodyscypliny. Zdecydowalibyście się zamieszkać przy Folgate Street 1? 
Jane udało się spełnić wszelkie wymagania, jest gotowa do przestrzegania reguł i wprowadza się do nowego domu. Przed nią mieszkała tam Emma, która fizycznie była bardzo do niej podobna. Ale nie tylko wygląd je łączył, obydwie lokatorki mają za sobą traumatyczne przeżycia, które bardzo je zmieniły. Jane liczy, że w nowym domu wróci do normalnego życia i zapomni o wydarzeniach z przeszłości. Odkrywa jednak, że Emma nie wyprowadziła się z tego domu, tylko tragicznie zginęła. Sprawa zaczyna ją bardzo intrygować dlatego Jane chce odkryć co naprawdę wydarzyło się przy Folgate Street 1. 
I na tym zakończę zdradzanie fabuły, żeby nikomu nie psuć czytania. Polecam wam tę książkę z całego serca bo jest po prostu perfekcyjna. Dawno nie czytałam tak intrygującego thrillera. Dobrze wykreowani bohaterowie, stopniowo budowane napięcie, książka od której nie można się oderwać. Krótkie rozdziały zachęcają żeby sięgać po kolejny, akcja z przeszłości przeplata się z teraźniejszością. Sami dążymy do rozwiązania zagadki, jaką tajemnicę kryje ten dom.

14 czerwca - premiera "Lokatorki", pamiętajcie!



Dziękuję!



Remigiusz Mróz "Rewizja"

Remigiusz Mróz "Rewizja"

Krótki opis książki:
Żona i córka robotnika z Ursynowa giną tragicznie w niewyjaśnionych okolicznościach. Ich polisa na życie jest tak duża, że towarzystwo ubezpieczeniowe nie spieszy się z jej wypłaceniem. Pogrążony w żałobie mężczyzna spodziewa się problemów, ale to, co go spotyka, przechodzi jego najśmielsze obawy...

Ubezpieczyciel odmawia wypłaty, twierdząc, że to robotnik zamordował rodzinę. Zaraz potem prokuratura stawia mu zarzuty, a on rozpoczyna walkę o uniewinnienie i własny honor. Pomaga mu prawniczka, która niedawno pogrzebała całą swoją karierę.




"Rewizja" to trzeci tom serii z Chyłką i Zordonem. I tak jak poprzednie, zaskakuje na każdym kroku i to już od samego początku. W tej części autor porusza również problem mniejszości narodowych oraz stereotypowego myślenia na ich temat. 
Drogi głównych bohaterów rozchodzą się po poprzedniej sprawie. Oryński zostaje w kancelarii, a Chyłka próbuje się odnaleźć poza nią. Niestety nie najlepiej jej to wychodzi i przysparza sobie coraz więcej problemów. Dostaje sprawę, dzięki której ma okazje odbić się od dna. Ma bronić Cygana, który jest oskarżony o brutalne zabójstwo żony i córki. Sprawa jest trudna, brakuje dowodów świadczących o niewinności klienta, a w grę wchodzi jeszcze polisa warta milion złotych. Czy Chyłka zmagająca się z własnymi problemami będzie w stanie znaleźć coś co oczyści Cygana z zarzutów? Firma ubezpieczeniowa nie chce wypłacić polisy, są zrobić w stanie bardzo dużo żeby do tego nie dopuścić. O ich interesy dba kancelaria Żelazny&McVay. Zordon i Chyłka stają po dwóch różnych stronach sali sądowej. Oryński ze swoim nowym patronem, bronią ubezpieczyciela, który chce zostawić milion złotych w kieszeni. Jednak sprawa nie jest wcale taka oczywista, wszystko wskazuje na to, że ma podwójne dno. Zordon orientuje się, że jego klient też nie jest w porządku. Będzie miał wiele wątpliwości czy pozostać lojalnym wobec pracodawcy, czy odpuścić sprawę. Komu uda się odkryć co tak naprawdę się wydarzyło i kto stoi za tymi wszystkimi wydarzeniami? Czy Chyłka odzyska pozycję i wróci na prawniczy szczyt? 
Odpowiedzi na te pytania musicie znaleźć sami. Według mnie jest to kolejna część, która nie zawiodła. Pełna dialogów, które uwielbiam i wielu niespodziewanych zwrotów akcji. Nie wiem co ze sobą zrobię jak przeczytam wszystkie książki o Chyłce i Zordonie, mam nadzieję, że Mróz będzie pisał o nich dalej!



Remigiusz Mróz "Zaginięcie"

Remigiusz Mróz "Zaginięcie"

Krótki opis książki:
Trzyletnia dziewczynka znika bez śladu z domku letniskowego bogatych rodziców. Alarm przez całą noc był włączony, a okna i drzwi zamknięte. Śledczy nie odnajdują żadnych poszlak świadczących o porwaniu i podejrzewają, że dziecko nie żyje.

Doświadczona prawniczka, Joanna Chyłka, i jej początkujący podopieczny, Kordian Oryński, podejmują się obrony małżeństwa, któremu prokuratura stawia zarzut zabójstwa. Proces ma charakter poszlakowy, mimo to wszystko zdaje się wskazywać na winę rodziców – wszak gdy wyeliminuje się to, co niemożliwe, cokolwiek pozostanie, musi być prawdą…


"Zaginięcie" było niesamowite! Jak dla mnie przebija swoją poprzednią część. Oczywiście zachowany klimat, Chyłka z Zordonem pracują już ze sobą jakiś czas, więc bardzo dobrze się dotarli. Mimo wszystko to ona nadal bardzo dominuje w tym duecie, a on jest jej podporządkowany, chociaż potrafi też postawić na swoim. W tej części przychodzi im bronić rodzinę Szlezyngierów, których córka zaginęła bez śladu. Mimo włączonego alarmu dziecko zniknęło i nikt nie wie co się mogło wydarzyć. Sprawa, którą dostają, wydaje się banalnie prosta, wszystko wskazuje winę ich klientów. Dziecko nie mogło się rozpłynąć, musieli je zabić i ukryć, a potem stworzyć alibi. Ale to nie mogłoby by być tak proste, prawnicy muszą zbadać wiele poszlak zanim dowiedzą się co się wydarzyło. Poszlaki są bardzo intrygujące, pojawia się wiele nowych wątków, które cały czas krążą wokół głównej sprawy - zaginięcia. Oskarżeni mają swoje tajemnice, którymi wcale nie chcą się dzielić. Z pozoru jest to kochające się małżeństwo, stabilne finansowo, niczego im nie brakuje. W trakcie śledztwa wyjdzie wiele spraw, które pokażą, że była to tylko przykrywka. Tylko wciąż brakuje jakiekolwiek dowodu, który mógłby ich obciążyć, tak więc co się wydarzyło naprawdę? Najbardziej w tej książce podobało mi się tempo całej akcji. Ona po prostu nie zwalnia nawet na chwilę. Wydaje się, że sytuacja się stabilizuje, a tu zaraz kolejny zwrot, którego czytelnik się w ogóle nie spodziewał. I chyba właśnie dzięki temu jestem tak zachwycona tą książką. Poza tym między Chyłką a Zordonem coraz bardziej iskrzy, a dzięki temu ich dialogi są jeszcze ostrzejsze i zabawniejsze. Sposób dokonania przestępstwa bardzo zaskakujący i dla mnie przez całą powieść był niejasny. I o to właśnie chodzi, żeby trzymać czytelnika w napięciu do ostatniej kartki, Mrozowi się to zdecydowanie udaje! Nie byłam w stanie się oderwać od tej książki. Nie mogę się doczekać, aż zacznę czytać "Rewizję".


Jan Rychter "Rekonstrukcje"

Jan Rychter "Rekonstrukcje"

Krótki opis książki:
W Łodzi zaczynają ginąć nastoletnie dziewczyny. Schemat działania porywacza wskazuje na „sezonowego zabójcę”, który grasował w mieście kilka lat wcześniej. Uzasadnione jest jednak przypuszczenie, że obecne porwania mogą być dziełem naśladowcy. Przełożeni decydują się przywrócić do służby wydalonego z policji Fiszera, kłopotliwego dochodzeniowca będącego kimś w rodzaju zaćpanego medium, który przed laty, stosując niekonwencjonalne metody, wytropił „sezonowego zabójcę".


Bardzo zaintrygował mnie ten opis dlatego z zainteresowaniem sięgnęłam po tę pozycję. I powiem wam, że jestem zupełnie zaskoczona tą książką. Po raz pierwszy spotkałam się z takim sposobem przedstawienia całej akcji. Po opisie może wydawać się, że to będzie klasyczny kryminał, jednak nie do końca tak jest. Mogę powiedzieć, że jest to specyficzna książka i po raz pierwszy spotkałam się z takim prowadzeniem narracji. Cała historia przedstawiona jest bardziej w formie scenariusza filmowego, śledzimy to jakbyśmy znajdowali się na planie filmowym i obserwowali każdy ruch kamery. W książce jest mnóstwo opisów, tak aby czytelnik był w stanie wyobrazić sobie całą scenografię w danej scenie. Na początku myślałam, że dostanę wszystko na tacy i moja wyobraźnia nie ma takiego pola do popisu jak przy innych książkach. Ale z drugiej strony te opisy zmuszają naszą wyobraźnię do jeszcze większej pracy i skupieniu się na wielu szczegółach, które pewnie normalnie bym pominęła. Co do samej historii, autor książki zabiera nas do Łodzi, która została przedstawiona bardzo mrocznie, to nadaje klimatu całej sprawie. W tym mieście zaczynają ginąć młode dziewczyny, a sprawa bardzo przypomina wydarzenia, które działy się kilka lat wcześniej. Nie wiadomo czy to ten sam porywacz czy może doczekał się swojego naśladowcy. Policja zwraca się o pomoc do byłego śledczego, Fiszera. Jest to bardzo nietypowy detektyw, który ma poważny problem z uzależnieniem od narkotyków. Ale ma swoje sposoby, które na dodatek są skuteczne bo to on wytropił zabójcę kilka lat wcześniej. Dlatego wszyscy liczą, że uda mu się to i teraz. Fiszer rozpoczyna śledztwo według własnych zasad. Przez jego uzależnienie ciężko czasami stwierdzić co dzieje się naprawdę, a co jest tylko wizją odurzonego człowieka. Zakończenie tej sprawy, musicie poznać już sami. Myślę, że "Rekonstrukcje" zdecydowanie wybiegają poza schemat klasycznego kryminału. Nie jest to prosta historia, którą czyta się z lekkością. Powieść pochłania całą uwagę czytelnika, zabierając nas w bardzo intrygujący świat. Książka pisana jest bardzo lirycznym językiem. Myślę, że dla wielu z was, czytanie historii, która jest przedstawiona w filmowy sposób to będzie nowość. Dlatego spróbujcie sami i przenieście się do klimatycznej Łodzi.


Remigiusz Mróz "Kasacja"

Remigiusz Mróz "Kasacja"

Krótki opis książki:

Manipulacje, intrygi i bezwzględny, ale też fascynujący prawniczy świat…

Syn biznesmena zostaje oskarżony o zabicie dwóch osób. Sprawa wydaje się oczywista. Potencjalny winowajca spędza bowiem 10 dni zamknięty w swoim mieszkaniu w towarzystwie ciał zamordowanych osób.
Sprawę prowadzi Joanna Chyłka, pracująca dla bezwzględnej, warszawskiej korporacji. Nieprzebierająca w środkach prawniczka, która zrobi wszystko, by odnieść zwycięstwo w batalii sądowej. Pomaga jej młody, zafascynowany przełożoną, aplikant Kordian Oryński. Czy jednak wspólnie zdołają doprowadzić sprawę do szczęśliwego finału?
Tymczasem ich klient zdaje się prowadzić własną grę, której reguły zna tylko on sam. Nie przyznaje się do winy, ale też nie zaprzecza, że jest mordercą.
Dwoje prawników zostaje wciągniętych w wir manipulacji, który sięga dalej, niż mogliby przypuszczać.





Po tylu pozytywnych recenzjach postanowiłam sama się przekonać o co chodzi z tą Chyłką i Zordonem, że wszyscy ich tak uwielbiają. Dlatego sięgnęłam po "Kasację" i zrozumiałam zachwyt nad tym duetem. Kordian Oryński rozpoczyna aplikację w kancelarii Żelazny & McVay. Jego patronką zostaje Joanna Chyłka, która  nadaje mu przezwisko Zordon. Początkowo prawniczka onieśmiela młodego aplikanta, ale bardzo szybko odnajdują wspólny język i stają się partnerami. Ich pierwsza wspólna sprawa wydaje się z góry przegrana, Piotr Langer zostaje oskarżony o zabójstwo dwóch osób, z ciałami ofiar spędził dziesięć dni, zamknięty w swoim mieszkaniu. Poza tym oskarżony nie chce powiedzieć co się wydarzyło i czy jest odpowiedzialny za to morderstwo. Chyłka i Zordon muszą dowiedzieć się co tak naprawdę się wydarzyło i dlaczego ich klient nie chce nic powiedzieć. Ale w tę sprawę zamieszanych jest o wiele więcej osób, które starają się utrudnić rozwiązanie zagadki. Ich śledztwo rozpoczyna serię niebezpiecznych wydarzeń. Oryński nie spodziewał się, że początek jego kariery może okazać się tak brutalny. Książka trzyma w napięciu, akcja toczy się tak szybko, że nie mogłam się od niej oderwać. Ciężko cokolwiek przewidzieć w tej historii, ponieważ często zmienia kierunek, przez co jest jeszcze bardziej intrygująca. Charakteru nadają jej oczywiście główni bohaterowie, a szczególnie Joanna Chyłka. Nieustraszona prawniczka, która nie przebiera w słowach i czynach, lepiej z nią nie zadzierać. Jej dialogi z Zordonem są pełne uszczypliwości i humoru. Książka napisana przyjemnym językiem, czyta się ją bardzo szybko. Serdecznie wam polecam "Kasację" i mam nadzieję, że cała seria mnie nie zawiedzie. Ja zaraz zabieram się za drugą część tej serii :)


Colleen Hoover "Ugly love"

Colleen Hoover "Ugly love"

Krótki opis książki:

Kiedy Tate, początkująca pielęgniarka, wprowadza się do mieszkania swojego brata, nie spodziewa się tak gwałtownych zmian w życiu. Wszystko przez przystojnego pilota Milesa Archera.


Miles ustala tylko jedną regułę ich związku: nie pytaj o przeszłość i nie oczekuj przyszłości. Gdy ta sytuacja staje się nie do wytrzymania i prowokuje do pytań, ożywają jego dramatyczne wspomnienia. Serca zaczynają szybciej bić, obietnice zostają złamane, reguły przestają obowiązywać.



Kolejna cudowna książka Colleen Hoover, którą przeczytałam. Powieści tej autorki po prostu się pochłania, czyta się lekko, przyjemnie. A co najważniejsze wzbudza duże emocje i napięcie w trakcie czytania, co nie pozwala się od niej oderwać. Główna bohaterka, Tate wprowadza się do swojego brata Corbina i już na samym początku poznaje Milesa, który niesamowicie się jej podoba. Jednak on nie wydaje się zainteresowany dziewczyną, jest zamknięty w sobie, milczący. Ale to tylko pozory bo tak naprawdę jest zafascynowany Tate. Ze względu na wydarzenia z przeszłości Miles nie chce się z nikim wiązać i w nic angażować. Dlatego z Tate zawierają układ, ich znajomość będzie opierać się tylko na seksie, żadnych nadziei na przyszłość i żadnych rozmów o przeszłości. Jednak czy można tkwić w takim układzie nie raniąc siebie samego? Tate bardzo mocno wierzy, że Miles zmieni zdanie, że ich znajomość może przerodzić się w coś stałego. Łamie obietnice żeby nie robić sobie nadziei na przyszłość i coraz bardziej zakochuje się w Milesie. A co wydarzyło się w przeszłości, że chłopak tak bardzo zamknął się na wszelkie uczucia? Tate wie tylko, że kiedyś była Rachel, ale co się z nią stało i co zrobiła Milesowi to temat którego nie wolno jej poruszać. Autorka książki przeplata nam te wydarzenia. Raz czytamy historię Milesa i Tate, a za chwilkę przenosimy się do czasów, kiedy Miles poznał Rachel. W ten sposób książka jest jeszcze bardziej intrygująca, z jednej strony chcemy wiedzieć co się wydarzy teraz i co takiego działo się kiedyś. Powieść przepełniona jest emocjami i rożnymi obliczami miłości. Czy Tate pozna prawdę na temat Rachel? I czy Miles odważy się znowu przed kimś otworzyć? Przeczytajcie sami bo książka zdecydowanie warta polecenia!





Jojo Moyes "Kiedy odszedłeś"

Jojo Moyes "Kiedy odszedłeś"



Krótki opis książki:

Nie myśl o mnie za często...
Po prostu żyj dobrze.
Po prostu żyj.
Will

Tyle że Lou nie ma pojęcia, jak to zrobić. I trudno jej się dziwić.
A jednak Kiedy odszedłeś to nie tylko historia o podnoszeniu się po utraconej miłości, lecz także inspirująca opowieść o nowych początkach. Pamiętając o obietnicy złożonej ukochanemu, Lou stara się znajdować nowe powody, dla których warto czekać na każdy kolejny dzień.


Na wstępie powiem wam, że bardzo lubię Jojo Moyes i przeczytałam już kilka jej książek. Każda bardzo mi się podobała, uwielbiam jej styl. Jednak największe emocje wywołała we mnie "Zanim się pojawiłeś". Dlatego koniecznie musiałam przeczytać dalsze losy cudownej Lou i sięgnęłam po drugą część czyli "Kiedy odszedłeś". Pewnie moje odczucia są jak większości z was, nie była w stanie przebić swojej poprzedniczki. Pierwsza część była bardzo poruszająca i wzruszająca, druga na pewno nie jest już taka emocjonalna. Ale mimo to, warto ją przeczytać bo historia jest zupełnie inna, a czyta się ją bardzo przyjemnie. W prawdzie początek książki nie jest mocno porywający, ale to cisza przed burzą. W końcu jeśli znacie już Lou, to sami wiecie, że w jej życiu nie może być nudno. Mimo upływu kilku lat Lou cały czas próbuje pozbierać się po historii z Willem, tkwi w beznadziejnej pracy, unika głębszych relacji z innymi ludźmi. Tak naprawdę zamknęła się w swoim świecie, obwiniając się za to co się stało. Ale w jej życiu pojawia się Lily, dziewczyna, która przewróci jej życie do góry nogami. Przychodzi do Lou w nieodpowiednim momencie, co rozpoczyna serię niefortunnych zdarzeń. A na dodatek nie jest to przypadkowa dziewczyna, coś je ze sobą łączy. Dzięki jej obecności, Lou zaczyna znów czuć się potrzebna i odnajduje cel w swoim życiu. Bo jak zawsze bardziej liczy się dla niej dobro bliskich niż jej samej. Chce za wszelką cenę pomóc tej dziewczynie, czuje się z nią związana. Ale zapanowanie nad zbuntowaną nastolatką nie jest takie proste, co wywoła wiele problemów. Stopniowo Lou zaczyna otwierać się przed ludźmi i znowu czuje, że na kimś jej zależy. I w końcu będzie czas aby Lou zrobiła coś tylko dla siebie. Jest to historia o odnajdywaniu się po tragedii, radzeniu sobie ze stratą i rozpoczynaniu wszystkiego od nowa. Ale jest to bardzo pozytywna historia i jak zwykle Jojo Moyes nie zawodzi swoich czytelników jeżeli chodzi o humor w książce, który ja bardzo lubię. Tak to już jest z seriami, że książki się w nich porównuje, pierwsza urzekła mnie bardziej, ale bardzo się cieszę, że sięgnęłam po drugą bo Moyes stworzyła nową historię! Serdecznie Wam polecam "Kiedy odszedłeś", lekka i przyjemna powieść!


Liane Moriarty "Wielkie kłamstewka"

Liane Moriarty "Wielkie kłamstewka"


Krótki opis książki:
Zbrodnia? Nieszczęśliwy wypadek? A może zwyczajny wybryk? Wiadomo tylko, że ktoś nie żyje.
Trzy kobiety – nieśmiała, skryta i przebojowa – spotykają się któregoś dnia, kiedy ich dzieci idą do przedszkola. Nie wiedzą, że pozornie drobna zmiana przewróci ich życie do góry nogami, a sielska rzeczywistość na przedmieściach Sydney to jedynie pozory. „Wielkie kłamstewka” to opowieść o byłych mężach i drugich żonach, matkach i córkach oraz burzach w szklance wody, a także niebezpiecznych kłamstwach, w których trwamy, by doczekać jutra. Żyjemy, żeby kłamać, czy kłamiemy, żeby żyć? Oto jest pytanie.



Wszyscy ostatnio oglądali "Wielkie kłamstewka", a ja jak przystało na książkoholika, najpierw wersja papierowa a po przeczytaniu mogę zabrać się za serial. I po tej lekturze na pewno chętnie go obejrzę. Książka jest bardzo dobrze skonstruowana, stopniowo buduje napięcie i dopiero pod koniec zaczęłam sobie wszystko układać. Tak więc jak myślicie, że rozwiążecie zagadkę już na początku książki, to nie sądzę, przynajmniej mi się nie udało. "Wielkie kłamstewka" to historia kilku rodzin, wszystkich łączy to, że posyłają dzieci do jednej klasy. Poza tym jest to mała społeczność, więc jest jeszcze wiele innych relacji między nimi, niekoniecznie pozytywnych. Łączy je jeszcze to, że każda z rodzin ma swoje sekrety, a wszyscy udają, że mają cudowne życie, pieniądze, zdolne dzieci. To tylko pozory za którymi kryje się wiele ludzkich dramatów. A przewodnim tematem tej książki jest przemoc w rodzinie, która wpływa destrukcyjnie na małżeństwo i dzieci. Powieść rozpoczyna się podczas imprezy integracyjnej dla rodziców, na której ktoś zginął. Tak więc na wstępie poznajemy już zakończenie, ale nie wiemy co zaszło i kim są osoby które tam były. Dopiero dalsza część książki wprowadza nas w życie rodzin, a szczególnie w codzienność trzech bohaterek - Jane, Madeline i Celeste. Kobiety bardzo się od siebie różnią, mimo to zawiązuje się między nimi przyjaźń. Każda z nich ma swoje sekrety, stopniowo otwierają się przed sobą. Książka jest wielowątkowa, pojawia się mnóstwo bohaterów, jednak nie wprowadza to wielkiego zamieszania. Wszystko jest ze sobą spójne i bardzo przyjemnie się to czyta. Rodziały przeplatane są krótkimi zeznaniami bohaterów na temat zbrodni, które z jednej strony mają nam rozjaśnić sprawę, a z drugiej wprowadzają jeszcze większy zamęt w głowie czytelnika. Liane Moriarty stworzyła bardzo charakterystycznych bohaterów, a ich dialogi momentami były naprawdę zabawne. Szkolne konflikty między matkami, czyli spotkanie plotkar, intrygantek i wywyższających się kobiet, to mieszanka wybuchowa. Historia naprawdę wciąga, chcemy odkryć wszystkie sekrety bohaterów, a zwłaszcza ten najważniejszy - kto zginał i dlaczego. Serdecznie Wam polecam "Wielkie kłamstewka"!



Kim Holden "Gus"

Kim Holden "Gus"

Krótki opis książki:


Oto historia Gusa.

Opowiada o zagubieniu.
O odnalezieniu.
I o stopniowym procesie uzdrawiania.



Szczerze mówiąc, nie wiem już jak żyć.
Promyczek nie była tylko moją najlepszą przyjaciółką,
była moją drugą połówką. 
Drugą połową mojego umysłu,
mojego sumienia, mojego poczucia humoru,
mojej kreatywności… 
Była drugą połową mojego serca.
W jaki sposób człowiek może wrócić
do swoich zajęć, jeśli na zawsze stracił połowę siebie?




Natychmiast po skończeniu "Promyczka", musiałam sięgnąć po "Gusa". Nie byłam w stanie sobie wyobrazić, że nie poznam dalszych losów tych cudownych ludzi. Poza tym styl pisania Kim Holden jest zdecydowanie uzależniający. Wielu czytelników zachęcało mnie też tym, że "Gus" poskłada złamane po "Promyczku" serce. I nie sposób się z tym nie zgodzić. Po przeczytaniu tej książki czuję spokój i to mi było właśnie potrzebne. Odejście Promyczka było ciosem dla wszystkich jej bliskich. Jenak najbardziej przeżył to Gus i właśnie w tej książce możemy zobaczyć, jak z jego perspektywy, wyglądał powrót do normalnego życia. Początkowo nie jest on w stanie nawet funkcjonować, nie może pogodzić się z tym co się stało. Możemy sobie tylko wyobrazić jak ciężko jest stracić osobę która towarzyszyła nam całe życie i którą kochało się całym sercem. Takiej pustki nie da się wypełnić, a Gus musi nauczyć się z tym żyć. Tylko, że on nie chce żyć bez Promyczka, chciałby przestać cokolwiek czuć. Na początku stara się on po prostu przetrwać każdy dzień, buduje wokół siebie ogromny mur. Za tym murem ukrywa cały swój ból i cierpienie. Ktoś kto nie zna jego sytuacji, może stwierdzić, że jest strasznym egoistą, którego nic nie obchodzi. Zmienia się nie do poznania, ale to właśnie jego sposób aby żyć bez Promyczka. Z czasem w jego życiu pojawiają się osoby, które powoli zaczynają budzić w nim chęć do życia. Stworzony przez niego mur zaczyna się kruszyć. Gus poczuje się znów potrzebny i przekona się, że dawanie siebie innym przynosi ogromną satysfakcje. O wiele większą niż tylko branie bo szczęście bliskich jest najważniejsze. Cały czas towarzyszą mu słowa Promyczka: "stwórz legendę". Z czasem uczy się, że musi to zrobić, dla niej, stworzyć swoją własną legendę. Przez całą książkę możemy odczuć obecność Promyczka, żyje ona we wspomnieniach bohaterów. Dlatego w tej książce jest wiele pozytywnej energii i ciepła. Tak samo mocno jak pokochałam Promyczka, tak kocham teraz Gusa!
To opowieść o poszukiwaniu siebie po ogromnej stracie oraz o tym, że w życiu czeka nas wiele radości, ale również smutku. A wtedy tylko i wyłącznie od nas zależy jak długo będziemy żyli tragedią zamiast odszukać szczęście i cieszyć się życiem, które jest tak krótkie.

Masz tylko jedną szansę w tym cyrku zwanym życiem. Nie siedź na widowni, przyglądając się przedstawieniu. Wskakuj na arenę i bądź wielki. Właśnie tam znajdziesz ogień.

No i teraz pozostaje mi czekać z niecierpliwością na "Franco"! Zachęcam was do twórczości Kim Holden, coś pięknego :)

Kim Holden "Promyczek"

Kim Holden "Promyczek"

Krótki opis książki:
Życie Kate Sedgwick nigdy nie było bezbarwne. Dziewczyna pomimo problemów i tragedii zachowała pogodę ducha – nie bez powodu jej przyjaciel Gus nazywa ją Promyczek. Kate jest pełna życia, bystra, zabawna, ma również wybitny talent muzyczny. Nigdy jednak nie wierzyła w miłość. Właśnie dlatego – gdy wyjeżdża z San Diego by studiować w Grant, małym miasteczku w Minnesocie – kompletnie nie spodziewa się, że przyjdzie jej pokochać Kellera Banksa.


Wiele osób pisało, że po przeczytaniu "Promyczka" mieli złamane serca. Zdecydowanie dołączam do tego grona. Jest to historia obok której nie da się przejść obojętnie. Już od pierwszych stron byłam zauroczona stylem pisania Kim Holden. Jest właśnie taki, jaki najbardziej lubię. Lekki, przyjemny, przepełniony poczuciem humoru. Aż ciężko było mi się od niej oderwać, ciągle chciałam więcej. A to wszystko dzięki głównej bohaterce, Kate Sedgwick. Kim Holden stworzyła postać, którą nie bez powodu nazwano Promyczkiem. Po prostu nie chciałam się z nią rozstać. Kate to dziewczyna pełna optymizmu, która swoim sposobem bycia, potrafi rozluźnić nawet najgorszą atmosferę. W każdej sytuacji potrafi znaleźć coś pozytywnego. Poza tym jest strasznie silna, nie boi się niczego. Wszystko co spotyka ją w życiu, przyjmuje z pokorą, nigdy nie narzeka. Myślę, że każdy z nas chciałby mieć taką osobę w swoim życiu, która potrafiłaby wprowadzić promyki słońca nawet w najciemniejszy dzień. Promyczek nie wtrąca się w nie swoje sprawy, a jak ktoś odrzuca jej dobre chęci to i tak czuwa i jest gotowa do pomocy, zawsze. To właśnie sprawia, że Kate jest wyjątkowa. Bije od niej wewnętrzne i zewnętrzne piękno. Jej przyjaciele również są wyjątkowi, a dzięki Promyczkowi znajdują w sobie to co najlepsze i nie boją się tego pokazać. Książka zaczyna się niepozornie, Kate rozpoczyna wymarzone studia, znajduje pracę dorywczą, zamieszkuje w akademiku, poznaje nowych ludzi, którzy szybko stają się jej bliscy. Codziennie kontaktuje się ze swoim najbliższym przyjacielem z rodzinnych stron, Gusem. Łączy ich bardzo silna więź, ponieważ znają się od dziecka. i zawsze troszczyli się o siebie. Poza tym Kate jest uzależniona od kawy i to właśnie w kawiarni poznaje Kellera, chłopaka, który złamie jej mocne postanowienie. Chociaż oboje mają swoje tajemnice i nie chcą aby one wyszły na jaw, uczucie staje się silniejsze. Ta książka wzbudza ogromne emocje i ma bardzo ważny przekaz. Najważniejsze jest to co dzieje się tu i teraz, nie ma sensu wybiegać daleko w przyszłość. Cieszmy się chwilą, doceniajmy to co nas otacza i zawsze bądźmy gotowi pomóc innym zamiast osądzać. Mimo, że "Promyczek" zmiażdżyła mnie emocjonalnie, jestem szczęśliwa, że mogłam poznać Kate Sedgwick, jest to bohaterka której na pewno nie zapomnę. Mam nadzieję, że i wy chcecie ją poznać, naprawdę warto! A ja muszę jak najszybciej zabrać się za drugą część tej historii. Mam nadzieję, że "Gus" pomoże mi się pozbierać.


Nie mówię, że nie powinieneś realizować celów i spełniać marzeń. Po prostu nie rezygnuj z tego, co dzieje się teraz, dla nieznanej przyszłości. Może ominąć cię wiele szczęścia, kiedy będziesz czekał na lata, które mogą nigdy nie nadejść. Nie trać czasu, bo przegapisz chwilę obecną, a przyszłość wcale nie jest taka pewna.

Amy A. Bartol "Intuicja"

Amy A. Bartol "Intuicja"

Krótki opis książki:
Evie Claremont podnosi się po dramatycznych wydarzeniach opisanych w "Nieuniknionych" i stracie kochanego wuja. który ją wychowywał. Pomagają jej przyjaciele ze studiów - Kosiarze, czyli anioły śmierci Brownie i Buns, oraz dwaj wyśmienici wojownicy: Reed i Zephyr. Evie i Reeda łączy gorące uczucie, lecz muszą powściągnąć namiętność, ponieważ Evie dopiero nabiera anielskich mocy i zbliżenie z Reedem mogłoby ją zabić. Dziewczyna wciąż zastanawia się, kim naprawdę jest i dlaczego anioły Upadłe tak bardzo jej nienawidzą. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy okazuje się, że nie tylko ona się jej śmiertelnymi wrogami...


Jeżeli zastanawiacie się czy warto sięgnąć po część drugą serii "Przeczucia", to sugeruję wam, że warto! "Intuicję" dosłownie pochłonęłam w dwa dni, czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Trzyma w napięciu i nie sposób się od niej oderwać. Pierwsza część serii to wprowadzenie czytelnika w świat Aniołów, natomiast druga pełna jest już emocji i opisów walk. Oczywiście nadal czekają na nas nowości, w postaci stworzeń o których nam się nawet nie śniło. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że druga część jest o wiele lepsza od swojej poprzedniczki. Aż nie mogę się doczekać co czeka nas dalej, ale tego nie da się przewidzieć. Dobrym posunięciem było też przesunięcie roli narratora na Russella, w pewnym momencie powieści. Mogliśmy dowiedzieć się jak to wszystko wygląda z jego perspektywy. W tej części, Evie postanawia chronić swoich najbliższych i razem ze swoją bratnią duszą Russellem podejmują decyzje o ucieczce. Zaczynają życie w zupełnie innym miejscu, trzymając się z dala od ludzi. Jest im niesamowicie ciężko, ale żyją w przekonaniu, że dzięki temu zapewnili bezpieczeństwo swoim bliskim. Jednak to tylko złudzenie, Evie nadal jest na celowniku swojego największego wroga, który chce zdobyć jej duszę za wszelką cenę. Wykorzystuje do tego istoty, które również chcą mieć Evie w swoich szeregach. I tu rozpoczyna się prawdziwa karuzela, ciężko przewidzieć co może się wydarzyć i czego możemy się spodziewać po tych nieziemskich stworzeniach. Nie chce pisać więcej na temat fabuły żeby nie zdradzić zbyt wielu szczegółów. "Intuicja" naprawdę zapiera dech w piersiach i ciężko przejść koło niej obojętnie. Jeżeli podobała wam się pierwsza część to tą będziecie oczarowani. Dzięki tej książce możemy oderwać się od rzeczywistości, przenieść się w świat pełen niebezpieczeństw i niesamowitych zwrotów akcji. Sięgnijcie koniecznie po "Intuicję" i poznajcie historię przepełnioną magią oraz poruszającymi emocjami. Już nie mogę się doczekać kontynuacji tej serii!

Za egzemplarz dziękuję:


Copyright © 2016 Czytula - I'm a book lover , Blogger