Liane Moriarty "Wielkie kłamstewka"

Liane Moriarty "Wielkie kłamstewka"


Krótki opis książki:
Zbrodnia? Nieszczęśliwy wypadek? A może zwyczajny wybryk? Wiadomo tylko, że ktoś nie żyje.
Trzy kobiety – nieśmiała, skryta i przebojowa – spotykają się któregoś dnia, kiedy ich dzieci idą do przedszkola. Nie wiedzą, że pozornie drobna zmiana przewróci ich życie do góry nogami, a sielska rzeczywistość na przedmieściach Sydney to jedynie pozory. „Wielkie kłamstewka” to opowieść o byłych mężach i drugich żonach, matkach i córkach oraz burzach w szklance wody, a także niebezpiecznych kłamstwach, w których trwamy, by doczekać jutra. Żyjemy, żeby kłamać, czy kłamiemy, żeby żyć? Oto jest pytanie.



Wszyscy ostatnio oglądali "Wielkie kłamstewka", a ja jak przystało na książkoholika, najpierw wersja papierowa a po przeczytaniu mogę zabrać się za serial. I po tej lekturze na pewno chętnie go obejrzę. Książka jest bardzo dobrze skonstruowana, stopniowo buduje napięcie i dopiero pod koniec zaczęłam sobie wszystko układać. Tak więc jak myślicie, że rozwiążecie zagadkę już na początku książki, to nie sądzę, przynajmniej mi się nie udało. "Wielkie kłamstewka" to historia kilku rodzin, wszystkich łączy to, że posyłają dzieci do jednej klasy. Poza tym jest to mała społeczność, więc jest jeszcze wiele innych relacji między nimi, niekoniecznie pozytywnych. Łączy je jeszcze to, że każda z rodzin ma swoje sekrety, a wszyscy udają, że mają cudowne życie, pieniądze, zdolne dzieci. To tylko pozory za którymi kryje się wiele ludzkich dramatów. A przewodnim tematem tej książki jest przemoc w rodzinie, która wpływa destrukcyjnie na małżeństwo i dzieci. Powieść rozpoczyna się podczas imprezy integracyjnej dla rodziców, na której ktoś zginął. Tak więc na wstępie poznajemy już zakończenie, ale nie wiemy co zaszło i kim są osoby które tam były. Dopiero dalsza część książki wprowadza nas w życie rodzin, a szczególnie w codzienność trzech bohaterek - Jane, Madeline i Celeste. Kobiety bardzo się od siebie różnią, mimo to zawiązuje się między nimi przyjaźń. Każda z nich ma swoje sekrety, stopniowo otwierają się przed sobą. Książka jest wielowątkowa, pojawia się mnóstwo bohaterów, jednak nie wprowadza to wielkiego zamieszania. Wszystko jest ze sobą spójne i bardzo przyjemnie się to czyta. Rodziały przeplatane są krótkimi zeznaniami bohaterów na temat zbrodni, które z jednej strony mają nam rozjaśnić sprawę, a z drugiej wprowadzają jeszcze większy zamęt w głowie czytelnika. Liane Moriarty stworzyła bardzo charakterystycznych bohaterów, a ich dialogi momentami były naprawdę zabawne. Szkolne konflikty między matkami, czyli spotkanie plotkar, intrygantek i wywyższających się kobiet, to mieszanka wybuchowa. Historia naprawdę wciąga, chcemy odkryć wszystkie sekrety bohaterów, a zwłaszcza ten najważniejszy - kto zginał i dlaczego. Serdecznie Wam polecam "Wielkie kłamstewka"!



Kim Holden "Gus"

Kim Holden "Gus"

Krótki opis książki:


Oto historia Gusa.

Opowiada o zagubieniu.
O odnalezieniu.
I o stopniowym procesie uzdrawiania.



Szczerze mówiąc, nie wiem już jak żyć.
Promyczek nie była tylko moją najlepszą przyjaciółką,
była moją drugą połówką. 
Drugą połową mojego umysłu,
mojego sumienia, mojego poczucia humoru,
mojej kreatywności… 
Była drugą połową mojego serca.
W jaki sposób człowiek może wrócić
do swoich zajęć, jeśli na zawsze stracił połowę siebie?




Natychmiast po skończeniu "Promyczka", musiałam sięgnąć po "Gusa". Nie byłam w stanie sobie wyobrazić, że nie poznam dalszych losów tych cudownych ludzi. Poza tym styl pisania Kim Holden jest zdecydowanie uzależniający. Wielu czytelników zachęcało mnie też tym, że "Gus" poskłada złamane po "Promyczku" serce. I nie sposób się z tym nie zgodzić. Po przeczytaniu tej książki czuję spokój i to mi było właśnie potrzebne. Odejście Promyczka było ciosem dla wszystkich jej bliskich. Jenak najbardziej przeżył to Gus i właśnie w tej książce możemy zobaczyć, jak z jego perspektywy, wyglądał powrót do normalnego życia. Początkowo nie jest on w stanie nawet funkcjonować, nie może pogodzić się z tym co się stało. Możemy sobie tylko wyobrazić jak ciężko jest stracić osobę która towarzyszyła nam całe życie i którą kochało się całym sercem. Takiej pustki nie da się wypełnić, a Gus musi nauczyć się z tym żyć. Tylko, że on nie chce żyć bez Promyczka, chciałby przestać cokolwiek czuć. Na początku stara się on po prostu przetrwać każdy dzień, buduje wokół siebie ogromny mur. Za tym murem ukrywa cały swój ból i cierpienie. Ktoś kto nie zna jego sytuacji, może stwierdzić, że jest strasznym egoistą, którego nic nie obchodzi. Zmienia się nie do poznania, ale to właśnie jego sposób aby żyć bez Promyczka. Z czasem w jego życiu pojawiają się osoby, które powoli zaczynają budzić w nim chęć do życia. Stworzony przez niego mur zaczyna się kruszyć. Gus poczuje się znów potrzebny i przekona się, że dawanie siebie innym przynosi ogromną satysfakcje. O wiele większą niż tylko branie bo szczęście bliskich jest najważniejsze. Cały czas towarzyszą mu słowa Promyczka: "stwórz legendę". Z czasem uczy się, że musi to zrobić, dla niej, stworzyć swoją własną legendę. Przez całą książkę możemy odczuć obecność Promyczka, żyje ona we wspomnieniach bohaterów. Dlatego w tej książce jest wiele pozytywnej energii i ciepła. Tak samo mocno jak pokochałam Promyczka, tak kocham teraz Gusa!
To opowieść o poszukiwaniu siebie po ogromnej stracie oraz o tym, że w życiu czeka nas wiele radości, ale również smutku. A wtedy tylko i wyłącznie od nas zależy jak długo będziemy żyli tragedią zamiast odszukać szczęście i cieszyć się życiem, które jest tak krótkie.

Masz tylko jedną szansę w tym cyrku zwanym życiem. Nie siedź na widowni, przyglądając się przedstawieniu. Wskakuj na arenę i bądź wielki. Właśnie tam znajdziesz ogień.

No i teraz pozostaje mi czekać z niecierpliwością na "Franco"! Zachęcam was do twórczości Kim Holden, coś pięknego :)

Kim Holden "Promyczek"

Kim Holden "Promyczek"

Krótki opis książki:
Życie Kate Sedgwick nigdy nie było bezbarwne. Dziewczyna pomimo problemów i tragedii zachowała pogodę ducha – nie bez powodu jej przyjaciel Gus nazywa ją Promyczek. Kate jest pełna życia, bystra, zabawna, ma również wybitny talent muzyczny. Nigdy jednak nie wierzyła w miłość. Właśnie dlatego – gdy wyjeżdża z San Diego by studiować w Grant, małym miasteczku w Minnesocie – kompletnie nie spodziewa się, że przyjdzie jej pokochać Kellera Banksa.


Wiele osób pisało, że po przeczytaniu "Promyczka" mieli złamane serca. Zdecydowanie dołączam do tego grona. Jest to historia obok której nie da się przejść obojętnie. Już od pierwszych stron byłam zauroczona stylem pisania Kim Holden. Jest właśnie taki, jaki najbardziej lubię. Lekki, przyjemny, przepełniony poczuciem humoru. Aż ciężko było mi się od niej oderwać, ciągle chciałam więcej. A to wszystko dzięki głównej bohaterce, Kate Sedgwick. Kim Holden stworzyła postać, którą nie bez powodu nazwano Promyczkiem. Po prostu nie chciałam się z nią rozstać. Kate to dziewczyna pełna optymizmu, która swoim sposobem bycia, potrafi rozluźnić nawet najgorszą atmosferę. W każdej sytuacji potrafi znaleźć coś pozytywnego. Poza tym jest strasznie silna, nie boi się niczego. Wszystko co spotyka ją w życiu, przyjmuje z pokorą, nigdy nie narzeka. Myślę, że każdy z nas chciałby mieć taką osobę w swoim życiu, która potrafiłaby wprowadzić promyki słońca nawet w najciemniejszy dzień. Promyczek nie wtrąca się w nie swoje sprawy, a jak ktoś odrzuca jej dobre chęci to i tak czuwa i jest gotowa do pomocy, zawsze. To właśnie sprawia, że Kate jest wyjątkowa. Bije od niej wewnętrzne i zewnętrzne piękno. Jej przyjaciele również są wyjątkowi, a dzięki Promyczkowi znajdują w sobie to co najlepsze i nie boją się tego pokazać. Książka zaczyna się niepozornie, Kate rozpoczyna wymarzone studia, znajduje pracę dorywczą, zamieszkuje w akademiku, poznaje nowych ludzi, którzy szybko stają się jej bliscy. Codziennie kontaktuje się ze swoim najbliższym przyjacielem z rodzinnych stron, Gusem. Łączy ich bardzo silna więź, ponieważ znają się od dziecka. i zawsze troszczyli się o siebie. Poza tym Kate jest uzależniona od kawy i to właśnie w kawiarni poznaje Kellera, chłopaka, który złamie jej mocne postanowienie. Chociaż oboje mają swoje tajemnice i nie chcą aby one wyszły na jaw, uczucie staje się silniejsze. Ta książka wzbudza ogromne emocje i ma bardzo ważny przekaz. Najważniejsze jest to co dzieje się tu i teraz, nie ma sensu wybiegać daleko w przyszłość. Cieszmy się chwilą, doceniajmy to co nas otacza i zawsze bądźmy gotowi pomóc innym zamiast osądzać. Mimo, że "Promyczek" zmiażdżyła mnie emocjonalnie, jestem szczęśliwa, że mogłam poznać Kate Sedgwick, jest to bohaterka której na pewno nie zapomnę. Mam nadzieję, że i wy chcecie ją poznać, naprawdę warto! A ja muszę jak najszybciej zabrać się za drugą część tej historii. Mam nadzieję, że "Gus" pomoże mi się pozbierać.


Nie mówię, że nie powinieneś realizować celów i spełniać marzeń. Po prostu nie rezygnuj z tego, co dzieje się teraz, dla nieznanej przyszłości. Może ominąć cię wiele szczęścia, kiedy będziesz czekał na lata, które mogą nigdy nie nadejść. Nie trać czasu, bo przegapisz chwilę obecną, a przyszłość wcale nie jest taka pewna.

Amy A. Bartol "Intuicja"

Amy A. Bartol "Intuicja"

Krótki opis książki:
Evie Claremont podnosi się po dramatycznych wydarzeniach opisanych w "Nieuniknionych" i stracie kochanego wuja. który ją wychowywał. Pomagają jej przyjaciele ze studiów - Kosiarze, czyli anioły śmierci Brownie i Buns, oraz dwaj wyśmienici wojownicy: Reed i Zephyr. Evie i Reeda łączy gorące uczucie, lecz muszą powściągnąć namiętność, ponieważ Evie dopiero nabiera anielskich mocy i zbliżenie z Reedem mogłoby ją zabić. Dziewczyna wciąż zastanawia się, kim naprawdę jest i dlaczego anioły Upadłe tak bardzo jej nienawidzą. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy okazuje się, że nie tylko ona się jej śmiertelnymi wrogami...


Jeżeli zastanawiacie się czy warto sięgnąć po część drugą serii "Przeczucia", to sugeruję wam, że warto! "Intuicję" dosłownie pochłonęłam w dwa dni, czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Trzyma w napięciu i nie sposób się od niej oderwać. Pierwsza część serii to wprowadzenie czytelnika w świat Aniołów, natomiast druga pełna jest już emocji i opisów walk. Oczywiście nadal czekają na nas nowości, w postaci stworzeń o których nam się nawet nie śniło. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że druga część jest o wiele lepsza od swojej poprzedniczki. Aż nie mogę się doczekać co czeka nas dalej, ale tego nie da się przewidzieć. Dobrym posunięciem było też przesunięcie roli narratora na Russella, w pewnym momencie powieści. Mogliśmy dowiedzieć się jak to wszystko wygląda z jego perspektywy. W tej części, Evie postanawia chronić swoich najbliższych i razem ze swoją bratnią duszą Russellem podejmują decyzje o ucieczce. Zaczynają życie w zupełnie innym miejscu, trzymając się z dala od ludzi. Jest im niesamowicie ciężko, ale żyją w przekonaniu, że dzięki temu zapewnili bezpieczeństwo swoim bliskim. Jednak to tylko złudzenie, Evie nadal jest na celowniku swojego największego wroga, który chce zdobyć jej duszę za wszelką cenę. Wykorzystuje do tego istoty, które również chcą mieć Evie w swoich szeregach. I tu rozpoczyna się prawdziwa karuzela, ciężko przewidzieć co może się wydarzyć i czego możemy się spodziewać po tych nieziemskich stworzeniach. Nie chce pisać więcej na temat fabuły żeby nie zdradzić zbyt wielu szczegółów. "Intuicja" naprawdę zapiera dech w piersiach i ciężko przejść koło niej obojętnie. Jeżeli podobała wam się pierwsza część to tą będziecie oczarowani. Dzięki tej książce możemy oderwać się od rzeczywistości, przenieść się w świat pełen niebezpieczeństw i niesamowitych zwrotów akcji. Sięgnijcie koniecznie po "Intuicję" i poznajcie historię przepełnioną magią oraz poruszającymi emocjami. Już nie mogę się doczekać kontynuacji tej serii!

Za egzemplarz dziękuję:


Amy A. Bartol "Nieuniknione"

Amy A. Bartol "Nieuniknione"

Krótki opis książki:
Evie Claremont zostawia za sobą dawne koszmary i pełna nadziei zaczyna I rok studiów. Jednak kiedy spotyka Reeda Wellingtona, chłopaka o niezwykle magnetycznej osobowości, jej życie zmienia się nie do poznania. Evie zaczyna zauważać u siebie dziwne objawy: jej rany goją się bardzo szybko. Dowiaduje się, że Reed jest Aniołem Mocy, a ona jest połączeniem człowieka (po matce) i anioła (po nieznanym ojcu) – a więc jedynym chyba na Ziemi aniołem obdarzonym ludzką duszą. Między nią a Reedem rodzi się ogromna – choć na razie całkowicie platoniczna – namiętność i wzajemna fascynacja. Okazuje się, że ich nadnaturalne przeznaczenie to coś absolutnie... nieuniknionego.


Na początek muszę się przyznać, że nie jestem jakąś wielką fanką fantastyki. Może dlatego nie wiedziałam czego spodziewać się po tej książce ale zdecydowałam się przełamać swoje bariery i dać jej szansę. No i powiem wam, że wciągnęła mnie ta historia, już dawno nie czytałam nic w tym klimacie. Evie to pozornie zwykła nastolatka, która wyjeżdża na studia, zamieszkuje w akademiku, poznaje wielu nowych ludzi. Wokół niej zaczynają się dziać niezrozumiałe dla niej rzeczy. A najbardziej nie może zapanować nad uczuciem, które pojawia się, kiedy w pobliżu znajduje się Reed. Chłopak początkowo daje jej do zrozumienia, że nie powinno jej tu być. Ale to tylko pozory bo Evie nie zdaje sobie sprawy jakie zagrożenie może na siebie sprowadzić, a Reed jest tego świadomy i chce ją jak najlepiej chronić. Z czasem dziewczyna zaczyna rozumieć, że nie jest zwykłym człowiekiem. Reed wprowadza ją w anielski świat. Poznajemy całą hierarchię Aniołów, jak wygląda ich życie. Może się wydawać, że Anioły to takie dobre istoty, ale nie w tej książce. Tutaj poznajemy również Upadłe Anioły, które nie cofną się przed niczym. I właśnie wtedy książka zaczyna się rozkręcać. Jednym z wątków jest oczywiście uczucie pomiędzy Evie, a Reedem, które będzie musiało stawić czoła wielu przeciwnościom. Poza tym rozpoczyna się walka o przetrwanie, okaże się kto naprawdę jest przyjacielem, a kto go tylko udawał. Sama fabuła może nie jest zbyt oryginalna, ale styl autorki jest bardzo przyjemny i książkę czyta się naprawdę lekko. "Nieuniknione" to pierwsza część serii Przeczucia, więc jest to po prostu wprowadzenie czytelnika w tematykę całej serii, a prawdziwa akcja czeka na nas w kolejnej części. Taką przynajmniej mam nadzieję i już zaczęłam czytać drugą część - "Intuicja", o której też na pewno napiszę kilka słów.




Za egzemplarz dziękuję:


Tarryn Fisher "Mimo moich win"

Tarryn Fisher "Mimo moich win"

Krótki opis książki:
Nie, nie jestem bez winy, ale zanim mnie osądzisz, pozwól, że coś Ci powiem. Pomyśl o mężczyźnie, którego kochasz najbardziej. Pomyśl o każdej wspólnej chwili wypełnionej rozmowami i milczeniem, o lepszych i gorszych dniach, o budzeniu się u jego boku. A teraz wyobraź sobie, że go tracisz. Ktoś wyszarpał, wydarł ukochanego z Twojego życia i zostawił pustkę. Cholernie niesprawiedliwe.
Prawda? Mogłabym odpuścić, zapomnieć, wyjechać… Jednak czy zrobiłabyś to samo, gdyby w grę wchodziło odzyskanie każdego wspólnego dnia z ukochanym? Do tej pory cierpiałam. Teraz postanowiłam zawalczyć, nawet jeśli to oznacza, że inni też będą cierpieć. Bo miłość zawsze boli i nadszedł czas, by przygotować się na rany i blizny. A Ty, mimo moich win, nie potępisz mnie. Widzę, że już się wahasz, patrzysz w stronę ukochanego i myślisz, ile byłabyś w stanie poświęcić, by go odzyskać. 




Na początek powiem, że książkę po protu pochłonęłam w jeden dzień. Czyta się ją niesamowicie szybko, przyjemnie, jest to intrygująca lektura. Ale główni bohaterowie to notoryczni manipulanci i intryganci. No więc po kolei, narratorem historii jest Olivia Kaspen, młoda dziewczyna ze smutną przeszłością. Jej relacja ze zmarłym ojcem była totalnie zaburzona, a matka zmarła na raka. Olivia szybko musiała zacząć radzić sobie sama, może dlatego jest taka zawzięta. Poza tym ma problem aby się przed kimś otworzyć, woli zranić kogoś, zanim ktoś zrobi to jej. Po kilku latach od burzliwego rozstania z facetem spotyka swoją dawną miłość i nie może przejść koło tego obojętnie. Z jednej strony nie chce wracać do tego co było, ale to co nadal czuje, okazuje się silniejsze. Zaczyna niewinną rozmowę z Calebem i wtedy okazuje się, że on stracił pamięć, na skutek wypadku samochodowego ma amnezję. Wtedy nasza główna bohaterka wpada na pomysł żeby zacząć wszystko od nowa, nie mówiąc nic o przeszłości, znowu zbliżyć się do miłości życia. Jednak na drodze do szczęścia staje obecna dziewczyna Caleba, Leah. Książka jest bardzo rozciągnięta w czasie, raz akcja dzieje się w teraźniejszości, kiedy Olivia próbuje odzyskać Caleba, a raz cofamy się w czasie i poznajemy początek ich znajomości. Cała lektura przepełniona jest intrygami i manipulacjami, które tworzą wszyscy główni bohaterowie. W tej książce nic nie jest do końca oczywiste bo nie wiemy jak w danym momencie się zachowają. Już początek związku Olivii i Caleba został oparty na kłamstwie, więc to nie mogło się dobrze skończyć. Jedno małe kłamstwo, ciągnie za sobą kolejne, które stają się coraz poważniejsze. Jeśli lubicie historie pełne cierpienia i kłamstwa to spodoba wam się ta książka bo to nie jest klasyczna książka o miłości. Pewnie z ciekawości, za jakiś czas, sięgnę po kolejne tomy.

Paullina Simons "Jeździec miedziany" - trylogia

Paullina Simons "Jeździec miedziany" - trylogia


Właśnie kończę czytać "Ogród letni" - trzecią część serii Paulliny Simons, więc postanowiłam w skrócie napisać co sądzę o całej trylogii. 

"Jeździec miedziany" - pierwsza część, którą jakimś cudem udało mi się zdobyć w bibliotece bo książka cieszy się naprawdę dużą popularnością. Po przeczytaniu, zrozumiałam dlaczego. Jest to piękna opowieść o miłości, która zrodziła się mimo wszelkim przeciwnościom. Tatiana, młoda dziewczyna, wiedzie beztroskie życie, uwielbia czytać, można powiedzieć, że buja w obłokach. Pewnego dnia poznaje młodego, przystojnego żołnierza, Aleksandra. Tych dwoje od samego początku łączy silna więź, jednak okazuje się, że Aleksander to wielka miłość Daszy, siostry Tatiany. To pierwsza przeszkoda na drodze do ich szczęścia i patrząc na dalsze wydarzenia, chyba najmniejsza. Potem wybucha wojna, Tatiana musi bardzo szybko dorosnąć. Staje na wysokości zadania, dba o swoją rodzinę. Z resztą dla niej zawsze liczą się wszyscy dookoła, a dopiero na końcu jest ona sama. Jednak nawet wojna nie przysparza jej takiego cierpienia, jak to, że nie może być z Aleksandrem, który również ją kocha. Ukrywają swoje uczucie aby nie ranić innych. "Jeździec miedziany" to nie tylko romans, ale też opowieść o tym co się działo w czasie wojny. Chociaż z tego co dowiedziałam się z kilku źródeł, wiele sytuacji to po prostu fikcja literacka. Dlatego radzę nie brać tak na poważnie obrazu ZSRR z tamtych czasów. Co nie ujmuje tego, że na pewno bardzo dobrze zostało przedstawione cierpienie ludzkie oraz walka o przetrwanie. Jednak to nie jest żaden zarzut bo nie jest to książka historyczna tylko romans, który został naprawdę pięknie przedstawiony. Niestety autorka w jednym momencie sama pogubiła się w swojej fabule i kilka rzeczy się nie zgadzało. Osobiście nie podobała mi się ilość scen erotycznych, w pewnym momencie nie działo się nic poza tym. Chociaż czasami miałam ochotę udusić, raz Tatianę, a raz Aleksandra za ich postępowanie to z wielkim zainteresowaniem przeczytałam książkę do końca. I oczywiście postanowiłam sięgnąć po kolejną część.

"Tatiana i Aleksander" - druga część, która mnie absolutnie zauroczyła. Tatiana dotarła do Ameryki, pokonała wszelkie przeciwności i wydaje się, że teraz wszystko się już ułoży. Mimo, że spodziewa się dziecka to cały czas czuje się niekompletna. Za oceanem zostawiła Aleksandra, który upozorował własną śmierć aby ją ocalić. Gdyby wiedziała, że żyje nigdy nie zdecydowałaby się opuścić Związku Radzieckiego. Ale Tatiana nie potrafi ułożyć sobie życia w Ameryce. Dokłada wszelkich starań aby wszystko wyglądało normalnie, pracuje, poznaje wielu nowych ludzi, wychowuje dziecko. Jednak cały czas poszukuje znaku, że jej mąż żyje, a jej obecne życie to tylko pozory. W końcu ten znak dostaje, wie już na pewno, że Aleksander żyje. Dlatego postanawia wrócić aby go odnaleźć. Nie liczy się dla niej wtedy to, że jej syn jest już na świecie. Powierza go pod opiekę swojej przyjaciółce i wyrusza na poszukiwanie miłości swojego życia. Ta część bardzo trzymała mnie w napięciu, narracja prowadzona jest raz ze strony Tatiany, a raz ze strony Aleksandra co zdecydowanie urozmaica fabułę. Na ich drodze pojawia się wiele przeciwności, co sprawia, że od książki po prostu nie można się oderwać. Zdecydowanie to najlepsza część tej trylogii, więc jeżeli ktoś się zastanawia czy po nią sięgnąć to serdecznie polecam.

"Ogród letni" - trzecia część, która przedstawia nam losy Tatiany i Aleksandra po powrocie do Ameryki. Ich podróże, rodzinne życie. Według mnie to zdecydowanie najsłabsza część. Po drugiej części, która tak bardzo mi się podobała tylko się zawiodłam. Wymuszone kłótnie, mnóstwo scen erotycznych, problemy zawodowe. Po prostu codzienne życie małżeństwa, które ma za sobą ciężką przeszłość. Wydarzenia z czasów wojny nie dają o sobie zapomnieć, przez co ciężko im czasami dojść do porozumienia. Przeczytanie tej części zajęło mi trochę czasu bo po prostu nie było w niej nic trzymającego w napięciu. Ale ja zawsze muszę doczytać do końca książkę i troszkę się do tego zmuszałam. Myślę, że aby zaspokoić czytelników, można było napisać to krócej ale konkretniej. Każdy kto czytał poprzednie części chciał poznać zakończenie tej historii, a tu na siłę stworzona historia. "Ogród letni" to była strata czasu. Jednak poprzedzające dwie części serdecznie wam polecam!

K.A. Tucker "Dziesięć płytkich oddechów"

K.A. Tucker "Dziesięć płytkich oddechów"

Krótki opis książki:

Kilka lat temu życie dwudziestojednoletniej Kacey Cleary rozpadło się na kawałki. Wraz z młodszą siostrą Livie, z biletami autobusowymi w kieszeni, wyruszają do Miami.

Goniąc za marzeniami i uciekając przed koszmarem, dziewczyny trafiają do apartamentowca niedaleko plaży. Rozpoczynają nowe życie.
I wszystko przebiegałoby zgodnie z planem, gdyby Kacey nie spotkała Trenta Emersona z mieszkania 1D.
Zamknięta w sobie Kacey nie chce niczego czuć. Tak jest bezpieczniej. Dla wszystkich. Jednak w końcu ulega, otwiera serce i zaczyna wierzyć, że może pozostawić za sobą koszmarną przeszłość, by zacząć od nowa. Niestety okazuje się, że nie tylko Kacey kryje tajemnicę. Pozornie perfekcyjny mężczyzna ukrywa prawdę o wydarzeniach, których nie da się wybaczyć. Odkryta przeszłość Trenta sprawi, że Kacey powróci w przerażający mrok i samotność.




Zachęcona rewelacyjnymi opiniami postanowiłam sięgnąć po tę pozycję. Czyta się szybko i przyjemnie, czyli tak jak lubię. Na początku poznajemy siostry Kacey i Livie, które wyjeżdżają od wuja i cioci i zaczynają życie na własną rękę. Siostry podobne są do siebie tylko fizycznie, ich charaktery są zupełnie inne. Livie to otwarta piętnastolatka, w pełni ufająca starszej siostrze. Natomiast Kacey jest strasznie zamknięta w sobie, unikająca bliższych kontaktów z kimkolwiek. A to wszystko przez wypadek, który wydarzył się kilka lat temu, kiedy straciła najbliższe osoby i była w samym centrum tej tragedii. Nie może poradzić sobie z zespołem stresu pourazowego, a jej sposobem na przeżycie żałoby jest zamknięcie się w swojej własnej skorupie. Swoją agresję wyładowuje na siłowni i trenując kickboxing. Jednak w życiu Kacey pojawiają się osoby, które chcą przebić się przez mur, jaki wokół siebie zbudowała. Z czasem zaprzyjaźnia się z sąsiadką, którą w końcu obdarza zaufaniem i zaczyna traktować jak członka rodziny. Na jej drodze staje też sąsiad, Trent, który bardzo szybko zdobywa jej serce. Chłopak bardzo chce aby znowu była szczęśliwa. I w tym momencie książka stała się niestety bardzo przewidywalna. Mimo tego doczytałam ją do końca, było jeszcze kilka ciekawych wątków pobocznych. Kacey i Trent zbliżają się do siebie i uszczęśliwiają siebie nawzajem, jednak tajemnica Trenta może to zniszczyć.
Tematem przewodnim tej powieści nie jest miłość dwojga ludzi, tylko szukanie drogi do przebaczenia. Kacey musi uporać się z tym co się wydarzyło, wyrzucić z siebie całą nienawiść. Pogodzić się z sytuacją, przebaczyć i ruszyć dalej. Książka podzielona jest na dziewięć etapów, jakie przechodzi osoba tracąca bliskich. Kacey nie jest w stanie sama poradzić sobie ze stresem pourazowym mimo, że oszukuje wszystkich dookoła, a nawet samą siebie. Długo tłumiony gniew w końcu musi znaleźć ujście. Jednak autorce nie udało się aż tak bardzo pobudzić moich emocji. Może dlatego, że szybko domyśliłam się zakończenia. Wiele osób jest zachwyconych tą książką, a mi się wydaje, że jestem już chyba trochę za stara na takie historie.

Tarryn Fisher "Margo"

Tarryn Fisher "Margo"

Krótki opis książki:
Margo nie jest jak inne nastolatki. Żyje w ponurym miasteczku Bone, które przejezdni omijają szerokim łukiem. Swój dom nazywa „pożeraczem”. Jej cierpiąca na depresję matka nie odzywa się do niej i traktuje niczym służącą.
Dziewczyna trzyma się na uboczu, dni spędza w samotności. Wszystko nieoczekiwanie się zmienia, kiedy poznaje Judah – starszego chłopaka z sąsiedztwa. Sparaliżowany, na wózku inwalidzkim, odkrywa przed Margo świat, jakiego dotąd nie znała.

Kiedy w okolicy ginie siedmioletnia dziewczynka, dwójka osobliwych przyjaciół rozpoczyna prywatne śledztwo. W głowie Margo pojawia się desperackie pragnienie, aby wytropić morderców. I przykładnie ukarać… „Oko za oko. Krzywda za krzywdę. Ból za ból”. Rozpoczynając bezlitosne polowanie na zło, dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, jaką cenę przyjdzie jej za to zapłacić.
Najbardziej brutalna prawda to ta o nas samych.



Margo potrafi namieszać w głowie czytelnika. Zdecydowanie podobała mi się ta książka, a główna bohaterka jest bardzo intrygująca. Autorka zaprasza nas do małej miejscowości Bone. Tam właśnie mieszka Margo, swój dom nazywa "pożeraczem", a matka jest prostytutką. W tym miasteczku bardzo łatwo znaleźć dilera, alkoholika, matki niedbające o własne dzieci i wszystko co najgorsze. Autorka stworzyła taki klimat wokół Bone, że aż chce się je omijać szerokim łukiem, bardzo mroczne miasto. Zostajemy wprowadzeni w życie Margo, kiedy była jeszcze małą dziewczynką, a jej przyszłość zapowiadała się całkiem normalnie. Jednak gdzieś po drodze w jej matce zaszła zmiana i przestaje interesować się swoją córką, która zaczyna walczyć o przetrwanie w tym strasznym miejscu. Margo zabiegała o miłość matki, ale z czasem zaczęła wykonywać tylko jej rozkazy i schodziła z drogi jej klientom. Kiedy jest już pełnoletnia zaczyna pracę w sklepie z używaną odzieżą i poznaje Judaha, który staje się jej bardzo bliski i zupełnie nie pasuje do mieszkańców Bone. Ich znajomość nabiera tempa, kiedy ginie mała dziewczynka z okolicy. A Margo była jedną z ostatnich osób, które ją widziały. Niestety po jakimś czasie policja odnajduje jej ciało, a nikt nie wie kto jest sprawcą tej zbrodni. I to staje się celem Margo, odnaleźć zabójcę i go ukarać. W tym celu prowadzi własne śledztwo, prowadzi ją motto: "oko za oko, krzywda za krzywdę, ból za ból". Czytałam wiele recenzji, że opis książki nijak się ma do treści i zdecydowanie się z tym zgadzam. Na początku myślałam, że będzie to bardziej książka o dziewczynie, która mimo, że mieszka w mieście przesiąkniętym złem, będzie się starała uciec od tego i zacząć normalne żcyie. Judah zawsze próbuje pokazać Margo, że jest w niej coś dobrego. A to powieść o narodzinach seryjnego zabójcy. Jednak zabójstwa nie są przypadkowe, ofiary nigdy nie mają czystego sumienia. Margo nie robi tego dla przyjemności, nie ma satysfakcji z zabójstwa. Ona uważa, że to jej misja, bronić innych przed krzywdą, eliminuje osoby, które zagrażają ludziom. Od ostatnich rozdziałów powieści nie sposób się oderwać, ta książka w żaden sposób nie jest przewidywalna. Jest to historia o tym jak bardzo kształtuje nas środowisko i rodzina w której się wychowujemy. Margo było skrzywdzona, długi czas tłumiła w sobie jakiekolwiek uczucia. Była po prostu smutną, samotną dziewczyną z Bone. Sama była krzywdzona jako dziecko dlatego postanawia bronić innych, wybór jej ofiar jest zawsze uzasadniony, a nawet można powiedzieć, że usprawiedliwiony. Bo Margo stworzyła sobie swój świat w którym zabijanie złych ludzi jest na porządku dziennym. Ta książka pokazuje, że długo tłumione uczucia, w końcu muszą znaleźć ujście. Tylko zanim to ujście znajdą, potrafią wyrządzić wiele krzywd w umyśle człowieka. "Margo" to naprawdę dobra książka, sięgnijcie po nią kiedy będziecie mieli okazję! Myślę, że długo pozostanie w mojej pamięci.


Żeby być naprawdę szczęśliwą, musisz tego chcieć. Choćby życie Ci się skomplikowało, musisz zaakceptować, to, co się stało, porzucić ideały i nakreślić nową mapę prowadzącą do szczęścia. 

M.L. Stedman "Światło między oceanami"

M.L. Stedman "Światło między oceanami"


Krótki opis książki:
Rok 1920. Tom Sherbourne, inżynier z Sydney, wciąż nie może się uporać z wspomnieniami z Wielkiej Wojny. Posada latarnika na oddalonej o 100 mil od wybrzeży Australii niezamieszkanej wysepce Janus Rock i kochająca żona Isabel, która decyduje się dzielić z nim samotność, stopniowo przynoszą mu spokój i pozwalają pokonać upiory przeszłości.
Los wystawia ich jednak na ciężką próbę. Po dwóch poronieniach i wydaniu na świat martwego chłopca Isabel dowiaduje się, że nie będzie mogła mieć dzieci, i popada w depresję. I wówczas zdarza się cud: do brzegu wyspy przybija łódź ze zwłokami mężczyzny i płaczącym niemowlęciem. Ulegając namowom żony, kierując się głosem serca, a nie zasadami moralnymi, Tom podejmuje decyzję, której konsekwencje położą się cieniem na życiu wielu ludzi...




Ta książka musiała trochę poczekać na swoją kolej. Prezent gwiazdkowy odłożyłam na później żeby w pierwszej kolejności przeczytać książki z biblioteki. Ale w końcu nadszedł jej czas, bardzo szybko ją przeczytałam bo od takiej historii ciężko się oderwać. Tom, którego dręczą wspomnienia z wojny, ma objąć posadę latarnika na wyspie Janus Rock. Po tym co przeszedł, obiecuje sobie, że będzie żył uczciwie i zgodnie z moralnymi zasadami. Zanim popłynie na Janus Rock, wyspę, która jest bezludna, spędza krótki czas w małej miejscowości Point Partageuse. Ale zanim tam dotarł, w czasie podróży, ratuje kobietę, która jest zaczepiana przez pijanego mężczyznę. Wtedy jeszcze nie wie, że ich drogi ponownie się przetną w przyszłości. Podczas tych kilku dni w Point Partageuse Tom poznaje Isabel, z którą spędza bardzo dużo czasu. Kobieta chce wyjść za niego za mąż i razem z nim wyjechać na bezludną wyspę. Aby decyzja nie okazała się zbyt pochopna, odczekali dłuższy okres czasu, przez który ich uczucia się nie zmieniają. Dlatego Tom i Isabel pobierają się i zamieszkują razem w latarni morskiej na Janus Rock. Tom jest bardzo obowiązkowy w swojej pracy i dba o swoją żonę. Do pełni szczęścia brakuje im tylko dziecka. Niestety Isabel dwa razy poroniła, a trzecie dziecko rodzi się martwe. I wtedy na wyspę przypływa łódź z martwym mężczyzną i niemowlakiem. Tom chce nadać sygnał, jednak Isabel prosi go aby z tym zaczekał, a sama zakochuje się w dziewczynce od pierwszego wejrzenia. Tom ulega żonie, mimo że bardzo źle się z tym czuje. To doprowadza do tego, że Isabel namawia męża aby zatrzymali dziecko i udawali że to ich własne. Mimo ogromnych wyrzutów sumienia Tom przystaje na tę propozycję. Od tego momentu w Tomie toczy się wewnętrzna walka dobra ze złem, ale kocha dziewczynkę całym sercem i widzi, że jego żona jest w końcu szczęśliwa. Swoją przybraną córeczkę nazywają Lucy i traktują ją jak prawdziwy skarb. Podczas czytania sama zaczęłam odczuwać niepokój, co będzie jak to się wszystko wyda. Tom, Isabel i Lucy są bezpieczni na Janus Rock, gdzie mają swój świat i nikt im nie zagraża. Ale wyrzuty sumienia dręczące Toma rosną, kiedy podczas urlopu poznaje prawdziwą matkę Lucy. Widząc jej rozpacz chce naprawić swoje błędy dlatego wysyła znaki do tej kobiety aby wiedziała, że jej córka żyje i jest bezpieczna. Jednak przez te znaki cała prawda wychodzi na jaw, a Isabel traktuje to jako zdradę męża. Wtedy rozpoczyna się dramat dla wielu osób, Tom zostaje oskarżony, Isabel nie chce znać męża, jedyne czego pragnie to być z Lucy. Dziewczynka pokochała ich i nie może zrozumieć nowej sytuacji, a jej prawdziwa mama, Hannah nie może się pogodzić, że jej córka nie chce mieć z nią nic wspólnego. Do końca nawet nie domyślałam się jak może skończyć się ta historia dlatego trzymała mnie w napięciu do ostatniej kartki. Nie będę zdradzać rozwiązania, mam nadzieję, że sami sięgnięcie po tę książkę. Ta powieść uświadamia, do czego jesteśmy zdolni aby uszczęśliwić drugą osobę oraz jak silna jest miłość matki do dziecka. Tom cały czas czuł niepokój i miał świadomość, że postępują nieuczciwie. Dlatego chciał ponieść konsekwencje swoich czynów. Ciężko mi ocenić zachowanie Isabel, była zrozpaczona i kierowała się swoim własnym szczęściem, jedyne czego pragnęła to dziecko dlatego bez względu na konsekwencje uznała, że łódź z niemowlakiem to znak od Boga i traktowała Lucy najlepiej jak mogła. Uważała, że to co robi jest dobre i wyparła ze świadomości, że gdzieś na dziewczynkę może czekać zrozpaczona matka. Matka, która nigdy nie straciła nadziei, że jej dziecko żyje i że kiedyś je odzyska. 
Serdecznie polecam Wam "Światło między oceanami", jestem ciekawa ekranizacji tej powieści.


Kiedy pokochasz dziecko, nie ma znaczenia, co jest dobre, a co złe.

Magdalena Witkiewicz "Po prostu bądź"

Magdalena Witkiewicz "Po prostu bądź"


Krótki opis książki: 
On był miłością jej życia, gdy go zabrakło, jej świat runął. Została pustka i jeszcze ktoś... W pobliżu zawsze był przyjaciel. Jego przyjaciel, któremu nie wolno było czuć.
Ale możemy się umówić i zawrzeć pewien pakt.
Zaopiekował się nią na dobre i na złe. Ktoś do nich dołączył, a on nadal trwał.
Pewnie nie taka miłość wymarzyłaś sobie w snach.
Miłość przychodzi bezszelestnie, nikogo nie uprzedzam. Równie cicho odchodzi, niezauważona.
Lecz może pokochasz mnie za jakiś czas.




Magdalena Witkiewicz to zdecydowanie jedna z moich ulubionych polskich pisarek. Przeczytałam już kilka książek tej Pani i każda z nich była przyjemna, z humorem, przy okazji poruszająca poważne sprawy. Dlatego nie mogłam się doczekać, kiedy przeczytam "Po prostu bądź" i na pewno skuszę się na resztę książek tej autorki. Główna bohaterka, Pola, to dziewczyna z malutkiej wioski, której rodzice zaplanowali już przyszłość. Wybrali jej męża, miejsce budowy i pracę w gospodarstwie.  Pola ma jednak inne plany na życie, chce studiować architekturę i sumiennie dąży do celu. Wierzy, że jej rodzice z czasem zaakceptują jej decyzję, jednak ciężko zmienić ich przekonania. Pola musi poradzić sobie sama w dużym mieście dlatego poświęca się nauce oraz rysowaniu aby otrzymać stypendium i dodatkowe pieniądze na życie. Dzięki swojemu uporowi, po malutku zaczyna się jej układać. Na IV roku poznaje Aleksandra, który zmieni jej życie na zawsze. Zakochują się w sobie do szaleństwa, mimo że miłość studentki i wykładowcy jest zakazana. Ale czekają na siebie kilka miesięcy, aż do czasu kiedy mogą być już oficjalnie razem. Wydaje się, że nic już nie może zagrozić ich szczęściu, małżeństwo, nowe mieszkanie, dziecko w drodze, wspólne życie, ale los chce inaczej. Aleksander nagle znika z życia Poli, jej świat rozpada się na kawałeczki. Przy życiu trzyma ją tylko nienarodzone dziecko i przyjaciel Aleksandra. Łukasz, który zawsze był obecny w ich życiu, zaczyna opiekować się Polą i proponuje jej układ. Małżeństwo tylko na papierze, aby utrzymać stabilizację finansową. Pola się zgadza, nie widząc, że to wcale nie jest bezinteresowny układ, Łukasz kocha ją od dawna. Ona cały czas kocha Aleksandra i nie może pogodzić się ze stratą, na swojego nowego męża nie patrzy jak na mężczyznę. Dopiero rozłąka na kilka miesięcy i pojawienie się innej kobiety obudzą w Poli uczucia, których się nie spodziewała. Zachęcam sięgnąć po tę książkę i sami przekonali się jakie jest zakończenie tej historii. Jest to poruszająca opowieść, która uświadamia, że nic nie trwa wiecznie. Możemy myśleć że mamy coś "na zawsze", jednak wszystko ma swój koniec, musimy nauczyć się doceniać bardziej osoby, które nas otaczają i to co jest tu i teraz. Mówmy o swoich uczuciach, nie doprowadzajmy do nieporozumień bo czasami może być już za późno. Gorąco polecam "Po prostu bądź" oraz inne książki Magdaleny Witkiewicz!




💞 "Najtrudniejsze to chyba być z kimś szczęśliwym do końca swoich dni. Fajnie byłoby mieć mapę z zaznaczonym miejscem, gdzie leży szczęście. Człowiek musi się bardzo namęczyć, by je znaleźć na mapie życia. By wybrać właściwą drogę, minąć bagno łez, rozpaczy, przekonać się przez kamienie problemów i znaleźć przydrożną tabliczkę z napisem:" Szczęście". W życiu nie ma GPS-a, który w momencie, gdy obierzemy niewłaściwą drogę, powie nam: "Zawróć, gdy to tylko możliwe". 💞
Copyright © 2016 Czytula - I'm a book lover , Blogger