Harlan Coben "Już mnie nie oszukasz"

Harlan Coben "Już mnie nie oszukasz"


Krótki opis książki:
Maya Stern, była oficer sił specjalnych, niedawno powróciła do domu z misji w Iraku. Pewnego dnia zamontowana w jej domu ukryta kamera, mająca śledzić zachowanie opiekunki dwuletniej Lily, ukochanej córeczki Mai, nagrywa filmik z udziałem bawiącej się dziewczynki i jej ojca. Wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby nie fakt, że Joe został brutalnie zamordowany dwa tygodnie wcześniej. Wytrącona z równowagi kobieta zastanawia się nad tym, co przed chwilą zobaczyła. Czy może uwierzyć w to, co widziała? Ale to przecież by oznaczało, że Joe żyje. Czy to w ogóle możliwe? Była przecież naocznym świadkiem jego zabójstwa, a po wszystkim zorganizowała mu pogrzeb. Aby znaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania, Maya musi uporać się z mrocznymi tajemnicami własnej przeszłości. Gdy tego dokona, będzie zmuszona stawić czoła nieprawdopodobnej i niekoniecznie przyjemnej prawdzie o swoim mężu… i o sobie.


Dawno nie czytałam nic Cobena, a był pewien okres, kiedy pochłaniałam każdą jego książkę jednym tchem. Dlatego bez zastanowienia sięgnęłam po tę powieść bo wiedziałam, że się nie zawiodę. Autor potrafi wprowadzić czytelnika w świat pełen tajemnic. Jego książki są nieprzewidywalne, do głowy przychodzi wiele rozwiązań danej zagadki i do ostatniej chwili ciężko stwierdzić, co się wydarzy. 
Tak też jest z książką "Już mnie nie oszukasz", która od pierwszych stron jest bardzo interesująca. Maya widzi na nagraniu z ukrytej kamery swojego męża, który bawi się z ich córeczką. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że pochowała go dwa tygodnie wcześniej. Maya nie wiem komu ufać i co o tym wszystkim myśleć. Jako była oficer sił specjalnych postanawia sama dowiedzieć się o co chodzi w tej sprawie i kto za tym wszystkim stoi. Okazuje się, że sprawa jest bardzo złożona, a Maya ma dużo tropów do sprawdzenia. Główna bohaterka po wielu trudnych przeżyciach podczas wojny, musi się zmierzyć również ze swoimi wspomnieniami. Poza tym kilka miesięcy wcześniej straciła siostrę. Czy ma to jakiś związek z zabójstwem jej męża? Śledztwo prowadzone na własną rękę, ukazuje wiele tajemnic, jakie mieli przed Mayą najbliżsi. Dziewczyna nie odpuści, dopóki nie odkryje prawdy.
Jak to zwykle z książkami Cobena bywa, czytelnik jest trzymany w napięciu do ostatnich kartek. Kiedy wszystko się wyjaśnia, możemy być trochę zdezorientowani, mi przynajmniej nie przeszło przez myśl to co się wydarzyło. A mimo to historia jest bardzo spójna i logiczna. Ciężko się od tej książki oderwać, emocje są dawkowane, tak więc co chwilę chcemy więcej. Serdecznie wam polecam, na pewno się nie zawiedziecie!



Magdalena Witkiewicz "Czereśnie zawsze muszą być dwie"

Magdalena Witkiewicz "Czereśnie zawsze muszą być dwie"


Krótki opis książki:
Zosia Krasnopolska otrzymuje w spadku od pani Stefanii zrujnowaną willę w Rudzie Pabianickiej. Rudera okazuje się domem z duszą uwięzioną w dalekiej przeszłości. Stary dom otoczony sadem – niegdyś bardzo piękny – kryje sekrety swoich mieszkańców. Zosia powoli zgłębia jego tajemnice. Kiedy na jej drodze pojawi się Szymon, odkryje najważniejszy sekret: dowie się, czym są prawdziwa przyjaźń oraz miłość. Zrozumie, że tak jak drzewa czereśni muszą rosnąć obok siebie, by wydać owoce, tak ludzie muszą się kochać, by ich wspólna droga przez życie miała sens.



"Czereśnie zawsze muszą być dwie" to kolejna cudowna powieść Magdaleny Witkiewicz. Odważę się nawet stwierdzić, że jest to najlepsza jej książka do tej pory. Jak zawsze jest to historia pełna emocji, ciepłych uczuć, od której nie sposób się oderwać. Za każdym razem, gdy czytałam już w łóżku i rozdział dobiegał końca, miałam gasić światło i iść spać. Przy tej książce na pewno prędko światła nie zgasicie. 
Główną bohaterką jest Zosia Krasnopolska, historia zaczyna się w momencie, kiedy dziewczyna decyduje się iść na wagary. Nigdy nie przypuszczała, że ta decyzja może zaważyć na całym jej życiu. Przez to opuszczenie zajęć, poznaje panią Stefanię, która odmienia jej życie. Zosia zaprzyjaźnia się ze starszą Panią, która zapisuje jej stary dom w Rudzie Pabianickiej. To miejsce skrywa wiele tajemnic swoich poprzednich mieszkańców. Wymaga również remontu, co okazuje się świetną terapią dla pogubionej Zosi. Dziewczyna próbuje pozbierać się po wielu przykrych przeżyciach. Z czasem zaczyna czuć, że to jest jej miejsce na ziemi. Staje się to również dzięki Szymonowi, z którym się zaprzyjaźnia. Zosia za wszelką cenę chce się dowiedzieć, co działo się w tym domu kiedyś. Zaprzyjaźnia się również z panem Andrzejem, który skrawek po skrawku, zdradza tajemnicę willi. Dlatego w książce przeplatają się dwie historie, ta o Zosi i o Annie, która kiedyś mieszkała w tym domu. Co jakiś czas przenosimy się w lata 30. XX wieku aby poznać historię tego miejsca. Symboliczne znaczenie tytułowych czereśni sprawi, że patrząc na to kwitnące drzewo będziecie myśleć, że czereśnie muszą być dwie :)
Na pewno nikt z nas, podejmując proste decyzje, nie myśli o tym, że może od tego zależeć nasze dalsze życie. A jednak jest tak w wielu sytuacjach i często zadajemy sobie pytanie "co by było gdyby?". Całe nasze życie to suma takich małych decyzji, które wpływają na jego przebieg. Ta książka to przepiękna historia, która skłoni nas na chwilę do refleksji. Jak wiele dobrych ale i tych złych decyzji musieliśmy podjąć aby dotrzeć do tego miejsca w którym jesteśmy. Uwielbiam książki Magdaleny Witkiewicz, która pisze proste książki o codziennym życiu. Robi to jednak w taki sposób, że nie można się oderwać od jej powieści. Dlatego serdecznie wam polecam tę książkę, jak i wszystkie inne tej autorki.

Drzewo czereśni potrzebuje

innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce.
Tak jak człowiek, gdy kocha – rozkwita. 




Liz Flanagan "Lato Eden"

Liz Flanagan "Lato Eden"


Krótki opis książki:

Nieśmiała gotka Jess i śliczna, uwielbiana przez wszystkich Eden są niemal nierozłączne. Wiedzą o sobie wszystko. Nagle Eden znika, a Jess wie, że musi ją odnaleźć. Postanawia poszukać wskazówek, idąc śladami spędzonego wspólnie lata, podczas którego wiele się w życiu przyjaciółek zmieniło. Ta wycieczka w przeszłość zmusza Jess do przyjrzenia się z bliska wielu tajemnicom: sekretom, które Eden ukrywała przed nią, ale też sprawom, które sama zataiła przed Eden. Do Jess dociera, że chyba jednak nie znają się tak dobrze, jak jej się wydawało

Przed Jess coraz więcej znaków zapytania, a zegar tyka prawdopodobieństwo odnalezienia Eden żywej spada z minuty na minutę.

Czy zdąży na czas?

"Lato Eden" trafiło do mnie w związku z tym, że biorę udział z BookTour, organizowanym przez Anielkę (@zaczytana.anielka). Bardzo cieszę się, że mogłam wziąć w tym udział, ponieważ miło się czytało książkę z komentarzami moich poprzedniczek. Jest to super zabawa i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę mogła wziąć udział w czymś takim.





Sama książka wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Historia zapowiadała się ciekawie, jednak czegoś mi tam brakowało. Chyba muszę przyznać to co moje poprzedniczki, nie jestem już nastolatką i to może być główna przyczyna :D
Jess i Eden to wieloletnie przyjaciółki, pomimo wielu różnić łączy je silna więź. Obydwie mają już na swoim koncie wiele, niemiłych wspomnień. Pewnego dnia Eden znika, nikt nie wie co się stało. Jess czuje, że musi ją odnaleźć, a pomóc jej mają wspomnienia wspólnie spędzonego lata. Są to dla Jess wskazówki, które pomogą w poszukiwaniach przyjaciółki. Mimo silnej więzi między nimi, okazuje się, że obydwie dziewczyny wiele przed sobą ukrywały. Wiele wskazuje na to, że Eden mogło stać się coś złego, poszukiwania nie przynoszą żadnego skutku. Wszystkie wspomnienia minionego lata, dają nam całokształt tego, co przeżyły te dziewczyny. Jess analizuje wszystko dokładnie aby jak najszybciej odnaleźć swoją przyjaciółkę. 
W wielu momentach zachowania głównych bohaterów bardzo mnie irytowały. Główny wątek poszukiwania Eden zakłóciły też miłosne wątki, były trochę naciągane i niepotrzebne. Samo zakończenie, również bez rewelacji. Mimo to uważam, że książka porusza kilka ważnych problemów, np. tłumienie uczuć, przeżywanie żałoby i przemoc rówieśniczą. Tak jak już pisałam wcześniej, książka jest przeznaczona dla młodzieży. I myślę, że dla tej grupy wiekowej jest odpowiednia i może przypaść do gustu. Ale jeśli jesteś 25+ to nie polecam.

Remigiusz Mróz "Czarna Madonna"

Remigiusz Mróz "Czarna Madonna"

Krótki opis książki:

Boeing 747 irlandzkich linii lotniczych miał wylądować w Tel Awiwie o trzeciej w nocy. Nigdy nie dotarł na miejsce, a kontakt z maszyną utracono gdzieś nad Morzem Śródziemnym. Na pokładzie znajdowało się 520 osób, w tym narzeczona Filipa, która miała odbyć pielgrzymkę do Bazyliki Grobu Świętego.

Przez pierwsze godziny Filip wierzy, że samolot się odnajdzie. Nic nie wskazuje na zamach, straż przybrzeżna nie odnajduje wraku, a co jakiś czas do kontroli lotów dociera sygnał z transpondera.
Co stało się z boeingiem? Jaki związek ma jego zniknięcie z podobnymi zdarzeniami?
I jakie znaczenie ma obraz Matki Bożej, nazywany Czarną Madonną?
Pierwsze odpowiedzi każą Filipowi sądzić, że niewiedza naprawdę jest błogosławieństwem.



Jako, że uwielbiam twórczość Mroza, kiedy dowiedziałam się o tej książce, od razu musiałam ją mieć. Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać czytając tę powieść i czym tym razem autor mnie zaskoczy. A Mróz zaskakuje bardzo, tego typu książki jeszcze nie napisał. Ja nigdy takiej powieści jeszcze w rękach nie miałam, horror religijny to dla mnie nowość. Na początku czytania miałam bardzo dużo wątpliwości, czy ta książka na pewno będzie dla mnie odpowiednia. Jednak bardzo szybko ją przeczytałam i intrygowała mnie do samego końca.W książce są fragmenty, które czyta się jednym tchem, ale są też momenty, które mogą mocno zanudzić czytelnika. Czytałam też wiele opinii, że książka jest bardzo straszna. Moim zdaniem straszna nie jest, nie widzę przeszkód żeby czytać ją w nocy albo będąc samemu w domu. Są momenty, które są przerażające, ale jakoś nie obawiam się, że może mnie spotkać to samo, co głównych bohaterów. Co do fabuły, to głównym bohaterem książki, jest Filip, którego narzeczona ma lecieć do Tel Awiwu aby odbyć pielgrzymkę do Bazyliki Grobu Świętego. Podczas lotu samolot znika z radarów i nikt nie wie co się z nim dzieje. Filip postanawia na własną rękę rozwiązać zagadkę, krok po kroku odkrywa co mogło być związane z zaginięciem maszyny. Fakty są niepokojące, a z Filipem zaczynają się dziać dziwne rzeczy. W grę zaczynają wchodzić siły nadprzyrodzone. Filip zdaje sobie sprawę co się z nim dzieje, ale nie powstrzyma go to przed odkryciem tajemnic lotu AH 3836 i wszystkiego co z tym związane.
Oczywiście Mróz trzyma czytelnika w niewiedzy do samego końca, ale na ostatnich stronach znajdziemy wyjaśnienie wszystkiego co działo się w książce. Poruszanie tematyki wiary i religii w książce to stąpanie po kruchym lodzie. Wielu ludziom może się to nie spodobać i pewnie będzie wiele krytyki w stronę Mroza. Chociaż moim zdaniem autor zachowuje odpowiedni szacunek, poruszając różnego rodzaju wątki religijne. Myślę, że jeżeli lubicie mocne książki, które nie są pisane według znanych wszystkim schematów to będzie dobry wybór. I ogromny plus dla Mroza, który jak zawsze świetnie przygotował się do napisania tej książki, widać, że jego wiedza jest ogromna,a  to nadaje dużej autentyczności powieści. Jednak moje uczucia są bardzo mieszane po tej powieści. Myślę, że Mróz nie powinien iść w tym kierunku. A jakiekolwiek porównania go Dana Browna czy Kinga nie powinny mieć miejsca bo to nie jest książka na takim poziomie.


Samantha Young "To, co najważniejsze"

Samantha Young "To, co najważniejsze"


Krótki opis książki:
Witamy w Hartwell, spokojnym, nadmorskim miasteczku, gdzie dzięki tajemnicy sprzed wielu lat pewna kobieta zrozumie, co znaczy prawdziwa miłość.
Doktor Jessica Huntington całym sercem angażuje się w problemy swoich podopiecznych z więzienia dla kobiet, ale w życiu prywatnym starannie unika związków uczuciowych. Nauczyły ją tego bolesne doświadczenia. W więziennej bibliotece odkrywa plik starych listów miłosnych i jedzie do malowniczego Hartwell, żeby dostarczyć je adresatowi. Nadmorskie miasteczko rzuca na Jessicę swój czar, ale jeszcze większe wrażenie robi na niej przystojny właściciel miejscowego baru.
Od czasu rozwodu z niewierną żoną, Cooper Lawson skupia się na tym, co najważniejsze: na rodzinie i prowadzeniu baru przy nadbrzeżnej promenadzie, który od lat znajduje się w posiadaniu Lawsonów. Jednak kiedy Jessica przekracza progi jego knajpki, gotów jest znów otworzyć swoje serce. Chociaż wzajemne przyciąganie staje się coraz silniejsze, Jessica z uporem broni się przed bliskim związkiem. Aby przekonać ją, że jest w życiu coś, o co warto walczyć, Cooper będzie musiał ofiarować jej więcej niż tylko namiętność.






Ta książka to moje pierwsze spotkanie z Samanthą Young. Niestety jestem trochę rozczarowana. Wybierając się na wakacje zdecydowałam się wybrać coś lekkiego i przyjemnego do poczytania na plaży. I w tej roli książka się sprawdziła bo nie wymaga dużego skupienia. Jeżeli oczekujecie wielkiego WOW to na pewno nie przy tej pozycji. Jest to klasyczny romans, pisany według tradycyjnego schematu, czyli miłość, dramat i miłość.
Dwoje ludzi po przejściach, probuje ułożyć sobie życie na nowo. Jessica Huntington, młoda lekarka w zakładzie karnym, w kórym pracuje, odnajduje stare listy. Postanawia dostarczyć je do adresata, który powinien je dostać kilkanaście lat wcześniej. Dzięki tej podróży uświadamia sobie, jak wiele jej w życiu brakuje. Nie ma stałego partnera, rodziny, przyjaciół. W Hartwell, gdzie się zatrzymuje, po raz pierwszy od dłuższego czasu czuje się szczęśliwa. Tam poznaje Coopera, który również wiele już w życiu przeszedł. Mężczyzna zupełnie traci głowę dla młodej lekarki, z resztą z wzajemnością. Ale oczywiście na ich drodze staje wiele przeciwności i ich związek wisi na włosku. Jessica ma swoje tajemnice, które chce za wszelką cenę ochronić i nie ujawnić nawet Cooperowi. Tylko, że mężczyzna nie chce budować związku na kłamstwie. Muszą zmierzyć się z przykrą przeszłością i zacząć myśleć o tym co może ich spotkać w przyszłości. Poza tym głównym, miłosnym wątkiem, książka przedstawia nam losy mieszkańców Hartwell. To nawet chwilami jest o wiele ciekawsze niż losy Jessicy i Coopera. Całe miasteczko jest przedstawione w bardzo urokliwy sposób, aż chciałoby się tam pojechać. Historia przedstawiana jest raz z perspektywy Jessicy a raz z Coopera, bardzo lubię taki sposób narracji.
Książkę przeczytałam szybko, jednak nie zrobiła ona na mnie żadnego wrażenia. To powieść, którą bardzo szybko się zapomina. Idealna na plażę, nie wymaga od nas zbyt dużej uwagi, tak dla zabicia czasu. Obawiam się, że to moja pierwsza i ostatnia książka tej autorki.

Remigiusz Mróz "Immunitet"

Remigiusz Mróz "Immunitet"

Krótki opis książki:

Najmłodszy w historii sędzia Trybunału Konstytucyjnego zostaje publicznie oskarżony o zabójstwo człowieka, z którym nic go nie łączy. Ofiara pochodzi z innego miasta i nigdy nie spotkała swojego rzekomego oprawcy, mimo to prokuratura zaczyna zabiegać o uchylenie immunitetu.

Spisek na szczytach władzy? Polityczna zemsta? A może sędzia jest winny?

Oskarżony zwraca się o pomoc do znajomej ze studiów, Joanny Chyłki. Nie wie, że prawniczka, która niegdyś brylowała w salach sądowych, teraz zmaga się z chorobą alkoholową i upiorami z czasów młodości.

Razem zaczynają odkrywać tropy prowadzące do miejsc, gdzie zasady prawa nie sięgają…




Po małej przerwie wróciłam do czytania o losach mojego ulubionego duetu. I przyznam, że bardzo mi ich brakowało. Ta część jest chyba najlepsza z całej serii, chociaż uwielbiam wszystkie tomy, które przeczytałam. Chyłka bierze sprawę młodego sędziego, który oskarżony jest o zabójstwo. Sendal idzie w zaparte, że jest niewinny, nie znał ofiary i nie był w Krakowie, kiedy doszło do zabójstwa. Jednak wszystkie dowody świadczą przeciwko niemu i brakuje mu jakiekolwiek alibi. W poszukiwaniu dowodów na niewinność klienta wychodzi na jaw, że sędzia Trybunału Konstytucyjnego wcale nie jest nieskazitelny. Ma wiele do ukrycia, a z biegiem sprawy nie wszystko da sie ukryć. Chyłce pomaga jej pupil, Kordian Oryński, razem odkrywają tajemnice sędziego. W sprawę zaczynają angażować się politycy, co może oznaczać, że są w to zamieszani. Jak zwykle sprawa jest bardzo złożona i wielowątkowa, przez co nie sposób się oderwać od tej książki. Jak zwykle Mróz zaskakuje nas na każdym kroku, książka mocno trzyma w napięciu i pełna jest zaskakujących zwrotów akcji. Poza tym bardzo interesujące jest to, co zaczyna się dziać między Chyłką, a Zordonem. I jak zwykle zupełnie niespodziewane zakończenie całej powieści. Mam nadzieję, że ta seria nigdy się nie skończy i doczekamy się w końcu ekranizacji. Zdecydowanie warto sięgnąć po całą serię!




Colleen Hoover "November 9"

Colleen Hoover "November 9"

Krótki opis książki:
9 listopada to data, która zaważyła na losach Fallon i Bena. Tego dnia spotkali się przypadkiem i od tej chwili zaczynają tworzyć dwie historie: jedna to ich życie, drugą pisze Ben zauroczony swoją nową muzą. Choć los postanawia ich rozdzielić, to wzajemna fascynacja jest na tyle silna, że nie może pokonać jej ani czas, ani odległość. Co roku 9 listopada rozpoczyna kolejny rozdział historii - tej realnej i tej fikcyjnej. Gdy nieubłaganie zbliża się koniec powieści, szczęśliwe zakończenie wydaje się jedynie mrzonką, bo historia na papierze zaczyna różnić się od tej, w którą wierzy Fallon…



Myślę, że książki Hoover albo się kocha albo omija szerokim łukiem. Autorka ma rzeszę fanów, którzy zaczytują się w jej romansach ale jest też grupa, która uważa, że to schematyczne, płytkie książki dla nastolatków. Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej kategorii, chociaż nastolatką już dawno nie jestem. Jej powieści zawsze mnie pochłaniają, nie mogę się od nich oderwać. Emocje głównych bohaterów sprawiają, że nie jestem w stanie odłożyć tej książki na dłuższą chwilę. I tak też było w przypadku "November 9". 
Ben i Fallon spotykają się 9 listopada, w dość specyficznych okolicznościach. Spędzają ze sobą kilka niezwykłych godzin, które całkowicie zmieniają ich życie. Kiedy muszą się rozstać, obiecują sobie, że za rok spotkają się w tym samym miejscu i o tym samym czasie. Poza tym nie będą się ze sobą w żaden sposób kontaktować. Przez cały rok mają spełniać swoje marzenia i żyć pełnią życia. A Ben ma pisać powieść na podstawie ich historii, obydwoje liczą, że będzie ona miała szczęśliwe zakończenie. Para dotrzymuje słowa, spotykają się co roku, 9 listopada. Ale z roku na rok historia zaczyna się komplikować i coraz mniej wskazuje na to, że ta dwójka będzie razem, nie tylko 9 listopada. Mimo, że obydwoje czują do siebie coś więcej, tak naprawdę niewiele o sobie wiedzą. A kiedy zaczynają się lepiej poznawać, okazuje się, że to może być dla nich największą przeszkodą. Jak skończy się powieść, musicie przekonać się sami. Hoover ma ogromny talent do przedstawiania ludzkich emocji. Zawsze dokładnie opisuje ich wewnętrzne rozterki i uczucia. Narracja prowadzona jest na zmianę przez Fallon i Bena, co daje nam pełen obraz tego, co się między nimi dzieje. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, to lektura na jeden wieczór. 
Jeżeli lubicie romanse, to ten na pewno przypadnie wam do gustu. W trakcie czytania książka przypominała mi inną powieść - "Jeden dzień". Jednak historia okazała się zupełnie inna. Serdecznie Wam polecam, a ja muszę nadrobić inne powieści tej autorki.


Abby Geni "Strażnicy światła"

Abby Geni "Strażnicy światła"

Krótki opis książki:
Miranda jest fotografką natury, która została wysłana na zawodową misję. Jej zadaniem jest robienie zdjęć ukazujących piękno otaczającej przyrody maleńkiej wyspy. Towarzyszy jej jedynie sześciu osobliwych naukowców. Dzień po dniu, Miranda jest świadkiem niewiarygodnych wydarzeń; pogłębia swoje przywiązanie do egzotycznych wysp i… współtowarzyszy. Jednak mimo zażyłości, czuć dziwny niepokój w powietrzu – budzące lęk podejrzenia. Atmosfera robi się coraz gęstsza; słychać szepty o legendzie mówiącej, że miejsce ich zamieszkania zwie się „Wyspami Śmierci”… A z każdym kolejnym aktem przemocy robi się… duszno. I już każdy jest podejrzany o najgorsze.



Zdecydowałam się na zakup tej książki bo zapowiadał się świetny thriller. Grupka ludzi, żyjących na dzikiej wyspie, każdy z nich jest zupełnie inny. Z czasem zaczynają się dziać niepokojące wydarzenia, nikt nie czuje się już bezpiecznie. Zapowiadało się naprawdę dobrze, jednak historia została przedstawiona trochę nudno. Na pewno nie jest to powieść trzymająca w napięciu, w sumie wszystko jest bardzo oczywiste. Poza tym książka przepełniona jest długimi opisami przyrody, za którymi ja nie przepadam. 
Miranda przybywa na wyspę, na której przez najbliższy rok ma fotografować przyrodę. Mieszkający tam naukowcy nie poświęcają jej zbyt wiele uwagi, z resztą ona tego nie oczekuje. Jest typem samotnika, a wszystko przez wydarzenie z dzieciństwa, które Miranda cały czas wspomina. Po jakimś czasie spotyka ją traumatyczne wydarzenie, po którym kobieta całkowicie się zmienia. Ta sytuacja to tylko początek niepokojących zdarzeń na wyspie. Każda kolejna sytuacja sprawia, że jej mieszkańcy stają się podejrzliwi wobec siebie. 
Pomysł na powieść był dobry, jednak samo wykonanie mnie nie urzekło. Myślałam, że będzie się dużo działo i nie będę mogła się oderwać od tej książki. A skończyło się na tym, że musiałam omijać zbyt długie opisy i bardzo długo czekać, aż coś zacznie się dziać. Jeżeli potrzebujecie mocnej książki, trzymającej w napięciu, to na pewno nie polecam wam "Strażników światła". To bardziej melancholijna powieść o tym do czego może doprowadzić trzymanie w sobie zbyt wielu negatywnych emocji.


Benedict Wells "Koniec samotności"

Benedict Wells "Koniec samotności"

Krótki opis książki:
Wydaje się, że jedyne, co łączy rodzeństwo Julesa, Marty'ego i Liz, to tragiczne wydarzenie z przeszłości. Jako dzieci stracili w wypadku ukochanych rodziców i odtąd już zawsze ich życie było naznaczone stratą. Choć wszyscy troje zostali umieszczeni w tym samym domu dziecka, każde z nich poszło swoją drogą. Stopniowo oddalali się od siebie i na lata zerwali ze sobą kontakty. Najmłodszy z trójki, Jules, przed śmiercią rodziców tak pewny siebie, w internacie staje się bojaźliwym i wycofanym w świat marzeń odludkiem. Potrafił zaufać tylko swojej rówieśniczce Alvie, która tak jak on ukrywała przed światem jakieś traumatyczne przeżycia. Kiedy Jules i Alva spotykają się po latach, odkrywają, ile dla siebie znaczą. Mają nadzieję, że wciąż mogą odzyskać stracony czas...




"Koniec samotności" to piękna książka, która przedstawia nam jak wszystko co dzieje się w naszym życiu, zapisuje się gdzieś w środku.

"To wszystko jest jak zasiew. Internat, szkoła, to, co stało się z moimi rodzicami. To wszystko zostało we mnie posiane, ale nie wiem, czym wykiełkuje. Dopiero kiedy dorosnę, nadejdą żniwa, ale wtedy będzie już za późno."



Głównym bohaterem książki jest Jules, który próbuje się odnaleźć po ciężkich wydarzeniach. Kiedy trafia do internatu po śmierci rodziców, nie czuje wsparcia w swoim rodzeństwie. Chłopiec oddala się od wszystkich, żyje w świecie marzeń. Jedyną osobą, która się z nim zaprzyjaźnia jest Alva. Więź między nimi staje się coraz silniejsza, zaczynają spędzać ze sobą jak najwięcej czasu. Ale ta wyjątkowa przyjaźń szybko się kończy i każdy z nich idzie w swoją stronę. I chociaż mija wiele lat, Jules nie potrafi cieszyć się życiem, ciągle nie dają mu spokoju wydarzenia z przeszłości. Nie potrafi odnaleźć swojej drogi w życiu, czuje, że czegoś mu brakuje. 

"Tak, ale bycie z kimś przypadkowym to nie jest antidotum na samotność. Antidotum na samotność to poczucie bezpieczeństwa."

Po latach Jules i Alva znowu się spotykają, czują się jakby nigdy się nie rozstali. W dalszym ciągu bardzo dobrze się rozumieją i wiele dla siebie znaczą. Ale czy będzie dane im w końcu być ze sobą? Poza historią Jules'a i Alvy, możemy również śledzić losy Liz i Marty'ego. Czy relacja między rodzeństwem odbuduje się?
"Koniec samotności" to nie jest lekka książka, którą szybko się czyta. Ta historia jest pełna bólu, żalu i przemyśleń. Ale to piękna historia o poszukiwaniu własnego szczęścia oraz o tym jak ciężko poradzić sobie ze stratą. Mimo to, nie jest to typowy wyciskacz łez, a książka, o której nie będziecie mogli przestać myśleć. Pozwoli wam zatrzymać się na chwilę i docenić to co posiadamy. Na pewno nie raz da wam do myślenia, a wiele cytatów zapamiętacie na długo. Polecam!



Magdalena Witkiewicz "Pracownia dobrych myśli"

Magdalena Witkiewicz "Pracownia dobrych myśli"

 Krótki opis książki:

Mała przytulna pracownia, w której oknach zawsze stoją kwiaty, to miejsce pełne czarów. Można tam przymierzyć szczęście, przynajmniej tak brzmi jej slogan reklamowy. To tutaj, na ulicy Przytulnej 26, Pelagia, krawcowa, prowadziła przed wieloma laty pracownię krawiecką. Po jej śmierci to właśnie tu jej wnuk, Florian, postanowił otworzyć kwiaciarnię. Miejsce to dzieli z matką, Grażyną, ekscentryczną artystką. Otaczają ich przypadkowi ludzie, którzy z czasem stają się przyjaciółmi. Wielu z nich układa swoje życie na nowo.

Siła tkwiąca w rodzinie, babce, matce i wnuku jest bardzo duża. Każde z nich ma w sobie pierwiastek dobrych myśli, każde z nich ma piękną moc, by obdarowywać nimi innych.
Pomimo tego, że Pelagia dawno temu odeszła, w przytulnej pracowni nadal zszywane są ludzkie losy. Tworzą wspaniały patchwork, nową całość, z pozornie niepasujących do siebie kawałków, tkanych nicią dobrych myśli.




Magdalena Witkiewicz to zdecydowanie moja ulubiona polska autorka. Jeszcze żadna z jej książek mnie nie zawiodła i tak też było tym razem. "Pracowania dobrych myśli" to lekka i przyjemna opowieść o osobach zamieszkujących kamienicę przy ul. Przytulnej 26. Każdy z bohaterów ma swoje problemy i swoje tajemnice, jednak wszystkich łączy przyjaźń. Mimo różnicy pokoleń, cała społeczność wspiera się i pomaga sobie w trudnych chwilach. Aż miło byłoby mieszkać w takiej kamienicy, gdzie nie ma chwili na smutek bo zaraz z pomocą przychodzą przyjaciele. Florian otwiera kwiaciarnię w byłej pracowni swojej nieżyjącej babci. Pelagia szyła, dając w ten sposób szczęście swoim klientom, ludzie twierdzili, że było to magiczne miejsce. Teraz Florian tworząc piękne bukiety i wianki wprowadza pozytywne myśli w życie swoich najbliższych i nie tylko. W swoją pracę wkłada całe swoje serce by każdy klient był zadowolony. Każdy z mieszkańców kamienicy przy ul. Przytulnej poszukuje swojego własnego szczęścia i zawsze może liczyć na wsparcie ze strony innych lokatorów. Pracownia Floriana staje się miejscem spotkań całej społeczności. Wspólnie spędzają czas i rozwiązują problemy. Każdy z bohaterów ma wyjątkową osobowość, a razem tworzą bardzo interesującą mieszankę. Pewnie nie jest to książka, która was zaskoczy, ale w swojej prostocie jest bardzo urzekająca. Jest to opowieść o codziennym życiu, przedstawiona w bardzo lekki i przyjemny sposób. Jak zawsze książka przepełniona jest humorem i ciepłymi emocjami, serdecznie Wam polecam! Magdalena Witkiewicz nie zawodzi! :)



Tarryn Fisher "BAD MOMMY zła mama"

Tarryn Fisher "BAD MOMMY zła mama"

Krótki opis książki:
Jolene i Darius Avery są szczęśliwą parą, wspólnie wychowują kilkuletnią Mercy. Pewnego dnia do sąsiedniego domu wprowadza się tajemnicza Fig. Szybko zaskarbia sobie sympatię młodego małżeństwa i staje się nieodłączną przyjaciółką Jolene. Z czasem zachowanie Fig staje się coraz bardziej niepokojące – dom wypełnia identycznymi rzeczami jak u przyjaciółki, kupuje te same ubrania, a jej Instagram zawiera zdjęcia Dariusa...



Tarryn Fisher potrafi nieźle namieszać w głowach swoich czytelników. Tak naprawdę nigdy nie można przewidzieć co nas czeka na kolejnej stronie. I za to uwielbiam jej książki bo ta autorka tworzy zaskakujące historie, które absolutnie wciągają. Po "Margo" zostałam wielką fanką Tarryn Fisher, a "Bad Mommy" mnie w tym umocniło.
Jolene i Darius Avery są małżeństwem od kilku lat, mają małą córeczkę Mercy, wydaje się, że w ich życiu niczego nie brakuje. Mają piękny dom, pracę i wielu przyjaciół. Do tego grona dołącza Fig Coxbury, która wprowadza się do domu obok rodziny Avery. Fig bardzo zależy żeby Jolene i Darius ją polubili. Ale najbardziej jej zależy żeby być z Mercy. Sama straciła dziecko kilka lat wcześniej i wydaje jej się, że Mercy się jej należy. Fig szybko zdobywa sympatię Jolene, zaczynają spędzać ze sobą coraz więcej czasu i zaprzyjaźniają się. Ale Mercy to nie jedyne czego pragnie Fig. Ona chce żyć jak Jolene, chce mieć jej dom, jej wygląd, jej męża. Jej zainteresowanie rodziną Avery zamienia się w obsesje, która z czasem może stać się niebezpieczna. 
Bardzo podobało mi się to, że książka została podzielona na trzy części. Poznajemy historię z perspektywy Fig, Dariusa i Jolene. Każdy z tych stron wnosi coś nowego do całokształtu historii. Każdy z nich ma swoje problemy i swoje grzechy na sumieniu. Tarryn Fisher stworzyła trójkę fascynujących bohaterów, którzy mają swoje mroczne strony. Wydaje nam się, że już dużo o nich wiemy, a za chwilę dzieje się coś, co pokazuje, że wcale ich nie poznaliśmy. I to właśnie sprawia, że książka jest momentami przerażająca. Aż strach pomyśleć jak w wielu sytuacjach pozory potrafią mylić. Jak często oceniamy kogoś, a tak naprawdę nic o nim nie wiemy. Czy wokół nas może żyć ktoś taki jak Fig, Jolene czy Darius? Zakończenie książki również mnie zaskoczyło, spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Ale było to bardzo pozytywne zaskoczenie. Musicie koniecznie przeczytać "Bad mommy", to naprawdę dobra, psychologiczna książka. Przekonajcie się samo co się wydarzyło pomiędzy Fig, Jolene i Dariusem.



Za egzemplarz dziękuję:



Copyright © 2016 Czytula - I'm a book lover , Blogger