JP Delaney "W żywe oczy"


Po zeszłorocznej furorze jaką zrobiła "Lokatorka", nie miałam wątpliwości, że sięgnę po kolejną książkę JP Delaney. Dobrze pamiętam jakie wrażenie zrobiła na mnie tamta książka, więc oczekiwania co do pozycji "W żywe oczy" były ogromne. Nie mogłam się doczekać, aż znowu zagłębie się w styl autora, który potrafi tak wykreować historię, że nie można się od niej oderwać. Przez całą książkę potrafi skutecznie wodzić czytelnika za nos. "W żywe oczy" potwierdziło, że JP Delaney po mistrzowsku tworzy thrillery psychologiczne.
Na dzień dobry, "dostajemy" trupa w pokoju nowojorskiego hotelu. Nie jest to przypadkowe morderstwo, a dokładnie opracowana scena. Żeby rozwiązać zagadkę tego zabójstwa, przenosimy się 5 dni wcześniej. Od teraz naszym narratorem jest Claire, młoda aktorka, która potrafi doskonale wcielać się w role. Aktualnie pracuje jako testerka wierności. Na zlecenia żon, inicjuje spotkania z mężczyznami aby sprawdzić, czy zdradziliby swoje kobiety. Dla Claire, każde z tych zleceń to wyzwanie aktorskie, kreuje rzeczywistość tak aby mężczyzna jej uległ. Poza pracą, dziewczyna zmaga się z wieloma kłopotami. Zalega z czynszem, grozi jej wyrzucenie z mieszkania, a to wiąże się ze stratą miejsca w szkole aktorskiej oraz z powrotem do Wielkiej Brytanii. A Claire nie ma do kogo tam wracać, spaliła za sobą wszystkie mosty. Otrzymuje kolejne zlecenie od bogatej żony, która chce sprawdzić swojego męża. Jednak uprzedza Claire, że ma być ostrożna, to nie będzie proste zadanie. I faktycznie Patrick nie wydaje się zainteresowany zalotami młodej dziewczyny i zostawia ją samą w barze. Ale to dopiero początek ich historii, która nie raz was zaskoczy. 
Wiele dialogów w książce, przedstawionych jest w formie scenariusza. Ale czy te dialogi naprawdę miały miejsce, czy jest to tylko wyobraźnia Claire? Tego do końca nie możemy być pewni.
Właśnie dlatego nic w tej książce nie jest oczywiste. Autor bezbłędnie potrafi zmylić czytelnika. Zachowania Claire są tak różnorodne, że ciężko stwierdzić czy to tylko gra, czy może zaburzenia osobowości. W momencie, kiedy zostało mi już tylko kilka stron książki, nadal do końca nie byłam pewna, co tu się wydarzyło! Tak więc, nie przesadzę, mówiąc, że trzyma w napięciu do samego końca. Uwielbiam takie książki, gdzie akcja jest dobrze skonstruowana, a bohaterowie ciągle zaskakują.
I kiedy wydaje Ci się, że już wiesz o co w tym chodzi, pamiętaj, że Claire jest aktorką i to doskonałą.
Koniecznie sięgnijcie po książkę "W żywe oczy", to będzie emocjonujący wieczór!



2 komentarze:

  1. również byłam jej bardzo ciekawa po lekturze "Lokatorki". Jeśli i tym razem powieść trzyma w niepewności i napięciu do końca, to się bardzo cieszę :) na pewno po nią sięgnę!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Czytula - I'm a book lover , Blogger